Featured

12/recent

Stawy Biskupie | Lądek-Zdrój

28.4.16
Idealnie usmażone, delikatne, podane w zestawie z frytkami i surówkami lub tylko z surówkami.  


Lądek-Zdrój to przepiękne acz nieco zaniedbane (i chyba trochę zapomniane) dolnośląskie uzdrowisko, do odwiedzenia którego gorąco zachęcaliśmy już wielokrotnie na profilu Przystanek Dolny Śląsk.

Odwiedzając Lądek-Zdrój, warto natomiast obejrzeć nie tylko przepiękną starówkę i pełną uroku część uzdrowiskową, ale kroki skierować do tzw. Stawów Biskupich, czyli miejsca nader chętnie odwiedzanego przez mieszkańców i gości uzdrowiska.

Tereny te kuracjusze odwiedzali często od zawsze. To tutaj stała m.in. Leśna Świątynia (Waldtempel), którą wzniesiono w 1792 roku z fundacji i polecenia ministra do spraw Śląska Karla Georga Heinricha von Hoyma. Była to niewielka drewniana budowla nawiązująca swoim wyglądem do starożytnych budowli. Przetrwała II wojnę światową, jednak potem popadła w ruinę. Rozebrano ją w latach 60. XX wieku i dziś nie pozostał po niej żaden ślad.

Arboretum w Lądku-Zdroju
Jednak spacer w te rejony jest godny polecenia nie tylko z uwagi na piękno krajobrazu, możliwość odwiedzenia znajdującego się nieopodal Arboretum, ale też dlatego, że właśnie tam znajduje się łowisko i smażalnia pstrąga. Jedna z najlepszych w Kotlinie Kłodzkiej, nagrodzona główną nagrodą w konkursie pstrąga śnieżnickiego.



Podawane w lokalu jedzenie jest przyrządzane z zawsze świeżych składników, a smażone ryby mają wyjątkowy smak. Przede wszystkim dlatego, że są świeże, ale też dzięki przygotowywanej na miejscu mieszance przypraw.


Nasze, zamówione w pierwszym dniu funkcjonowania smażalni w nowym sezonie, okazały się naprawdę smaczne i umiliły nam ładny choć nieco zimny wieczór w kurorcie. Idealnie usmażone, delikatne, podane w zestawie z frytkami i surówkami lub tylko z surówkami – jak kto woli.

W ofercie ponadto wiele innych możliwości, np. pstrąg w migdałach lub pieczony w folii, przy czym na tego ostatniego trzeba zwykle nieco dłużej poczekać. Ale przy ładnej pogodzie nie ma nic przyjemniejszego niż delektowanie się pięknymi krajobrazami okalających Lądek gór. Można pospacerować wokół kompleksu albo skorzystać z łódki – gościom oferowane są bezpłatne przejażdżki po stawach. Można też samemu złowić pstrąga, którego potem zjemy.

Stawy Biskupie. Łowisko i smażalnia pstrąga
Lądek-Zdrój: ul. Stanisława Moniuszki 1
w sezonie codziennie od 10 do 22 (w tym roku od 23 kwietnia), poza sezonem zamknięte

Cafe Kuracyjna | Jedlina-Zdrój

21.4.16
Niewielkie sklepiki potrafią zachwycić i zaskoczyć. Na przykład oferując kawę i świeże ciasteczka łącząc tym samym funkcję sklepu i kawiarenki.


Mimo że położona na obrzeżach wielkomiejskiego Wałbrzycha (dociera tu nawet wałbrzyska komunikacja miejska), jest Jedlina-Zdrój jednym z najspokojniejszych dolnośląskich uzdrowisk. Czas płynie tu bardzo powoli, można odpoczywać w ciszy i spokoju. Centrum założonego na początku XVIII wieku uzdrowiska stanowi plac Zdrojowy z pochodzącym z tego okresu czterokondygnacyjnym Domem Zdrojowym.


Jedlinę-Zdrój odwiedziliśmy w pewien jesienny weekend, trochę poza sezonem, kiedy miasteczko sprawiało wrażenie jeszcze bardziej sennego niż zwykle. Niewielu kuracjuszy, jeszcze mniej turystów, rzadko we współczesnych miasteczkach spotykana cisza. Idealne miejsce na spokojny – krótszy lub dłuższy – pobyt. Spacer alejkami zdrojowego parku postanowiliśmy zakończyć w kawiarni. 

Zauroczył nas niewielki lokal, kawiarenka – sklepik Cafe Kuracyjna. Trafiliśmy na słoneczny dzień, w związku z czym mogliśmy skorzystać z jednego z dwóch wystawionych przed sklepik stolików. Zamówiliśmy czarną kawę i kilka spośród licznych w ofercie ciasteczek. Aromatyczny napój i świeże wypieki możemy polecić każdemu, kto odwiedza Jedlinę-Zdrój. 

Oczywiście można zamówić także ciasta, ale i niesłodkie wyroby, bo i takie w Cafe Kuracyjnej są oferowane.


Warto też zajrzeć do uzdrowiskowego pawiloniku naprzeciwko, lubianego przez mieszkańców i gości „grzybka”, który odzyskał swój blask na początku XXI wieku. To tu można spróbować jedlińskich wód mineralnych, co jeszcze niedawno było w ogóle niemożliwe.

Ze względu na intensywną eksploatację kopalń węgla w obrębie wałbrzyskim zaniknęły źródła mineralne. Nawet gdy w latach 60. włączono Jedlinę do zespołu uzdrowisk Szczawna-Zdroju, odremontowano budynki i wyposażono w nową aparaturę, samą wodę trzeba był dowozić ze źródeł szczawieńskich. Sytuacja zmieniła się dopiero w 2003 roku, kiedy udało się dokonać nowego odwiertu głębokości ponad pół kilometra w miejscu dawnych jedlińskich źródeł.

Fragment pocztówki z 1936 roku. W środku widoczne obecne Sanatorium nr 7
"Warszawianka" przy pl. Zdrojowym 3, wtedy z kawiarnią na parterze.
Po lewej fragment sklepu Romer - obecnie sklepik Cafe Kuracyjna
Od 2006 roku można znowu pić jedlińskie wody mineralne, a warto - szczególnie jeśli jest się miłośnikiem jedzenia, a chyba tylko takich na tym blogu mamy. Zarówno "Mieszki" jak i "Młynarz" wspomagają leczenie schorzeń gastrologicznych i przemianę materii, a "Dąbrówka" obniża poziom cholesterolu. Oczywiście jeśli chcemy wypić więcej niż jedną szklaneczkę, to koniecznie trzeba się skonsultować z lekarzem albo przyjechać na pobyt leczniczy i mieć tylko nadzieję, że lekarz nie zabroni nam pomiędzy zabiegami wypadu na małą kawę i ciastko.


Cafe Kuracyjna
Jedlina-Zdrój: pl. Zdrojowy 2, codziennie od 12 do 18
Pijalnia Wód Mineralnych
Jedlina-Zdrój: pl. Zdrojowy, codziennie od 9 do 17

Marina Cafe Bar | Głogów

14.4.16
Słońce, ciepły wiatr i wiosenny nastrój sprzyjają spacerom, te zaś najlepiej odbywać w miejscach położonych z dala od wielkomiejskiego zgiełku.

Takie idealne tereny spacerowe stanowią miejsca położone nad wodą. W ostatnich latach mocno rozwinęły się nadodrzańskie bulwary we Wrocławiu, choć nadal brak na nich odpowiedniej infrastruktury. Poza kilkoma, stosunkowo drogimi, restauracjami między mostami Uniwersyteckim i Pomorskim, brakuje ciekawych propozycji. Pozostaje tylko spacerować lub przyjść z własnym prowiantem i - jeśli nie chcemy narażać się na mandat - o nawet małym piwku zapomnieć.


Jednak nadodrzańskie bulwary odkrywają także inne dolnośląskie miejscowości. Rok temu otwarto obok Mostu Tolerancji, dokładnie naprzeciw Zamku Książąt Głogowskich, marinę w Głogowie. Głogów portu, w którym mogłyby cumować jednostki rekreacyjne, nie miał od zakończenia II wojny światowej. Prace trwały dwa lata. W ich wyniku powstał nie tylko piękny bulwar, ale również budynek mariny, który przed tegorocznym sezonem przebudowano. Jak powiedział mediom Rafael Rokaszewicz, prezydent Głogowa - Musieliśmy zmienić wnętrza budynku Mariny w taki sposób, by służyła mieszkańcom Głogowa i turystom w szerokim tego słowa znaczeniu. Nie mógł to być, jak zakładał pierwotny pomysł, przystanek, w którym odwiedzający zdany będzie na spożycie własnych kanapek i picie kawy z termosu. 

I rzeczywiście nie jest. Marinę Głogów, a właściwie Marina Cafe Bar odwiedziliśmy jeszcze przed pełnią sezonu. Było więc cicho i spokojnie, ale jako że pojawiały się już cieplejsze dni, to i parę stolików na powietrzu też już stało. Uznaliśmy, że podczas spaceru idealna jest przerwa na kawę, najlepiej właśnie w takim miejscu, które oferuje, poza smakołykami, ładne widoki.

Można stąd popatrzeć na Odrę i Zamek Książąt Głogowskich. Jest to też idealne miejsce dla miłośników kolei, bo dokładnie pod zamkiem - na wprost mariny - przebiega linia kolejowa nr 273 z Wrocławia do Szczecina, zwana popularnie "Nadodrzanką". Można więc pokusić się o całkiem ciekawe zdjęcia, choć my trafiliśmy na niekorzystną porę dnia - pociągów przejechało całkiem sporo, jednak słońce świeciło prawie prosto w obiektyw.



W lokalu byliśmy w piękne acz nieco chłodne sobotnie popołudnie. Zamówiliśmy pyszną kawę, a do niej kawałek bezowego tortu, który skusił nas lekkim wiosennym wyglądem. Biała beza przełożona delikatnym śmietankowym kremem, w którym zatopione zostały kolorowe owoce. Całość polana słodkim białym sosem. Oczywiście torcik oferty lokalu nie wyczerpał, do dyspozycji były też m.in. rozmaite lody, ale te postanowiliśmy sobie zostawić na jakieś letnie odwiedziny.

Podsumowując - aromatyczna kawa, orzeźwiające piwo i różne smakowitości z pewnością umilą chwile popołudniowej przechadzki, a miejsce zapewni miłe dla oka widoki.




Marina Cafe Bar
ul. Obozowa (przy przystani żeglarskiej)
codziennie od 12 do 20, w weekendy od 11, w piątki i soboty do ostatniego klienta

Bar Myśliwski | Mietków

7.4.16
Spędzając czas nad Zalewem Mietkowskim lub w okolicach Sobótki nierzadko mamy ochotę zatrzymać się w trasie i zjeść coś dobrego.


Często pięknie wyglądające z zewnątrz karczmy, napotykane po drodze, nie kryją w sobie nic szczególnego, a jedzenie o poprawionym smaku i przygotowane z produktów mrożonych nie pozostawia pozytywnych wrażeń. Szukając domowej, niedrogiej kuchni, gdzie pachnie pieczonym mięsem i cebulką, warto odwiedzić Mietków.

Państwo Beata i Jarosław Gałka od 25 lat prowadzą Bar Myśliwski. Niewielki lokal znajdując się w samym centrum Mietkowa cieszy się dużą popularnością i sympatią nie tylko wśród miejscowych.



Tajemnicą rodzinnego biznesu są tradycyjne przepisy kuchni polskiej oraz sprawdzeni dostawcy produktów. Prawdziwe, swojskie pierogi, flaki, kotlety schabowe i piersi kurczaka, bigos myśliwski, kurczak z rożna to stałe pozycje w menu.

Każda potrawa jest przygotowywana na miejscu, a właściciele gwarantują świeżość i domowy smak. Słynne pierogi wyrabiane są z domowego ciasta z dodatkiem farszów własnej produkcji. Jeśli zamawiamy surówki lub zupę, możemy mieć pewność, że została ona przygotowana własnoręcznie z sezonowych warzyw.




Od niedawna w Barze Myśliwskim można zamówić mocną, brazylijską kawę z ekspresu ze świeżo mielonych ziaren. Wieczorem gość lokalu może napić się piwa lanego oraz obejrzeć na żywo mecz lub galę bokserską. Bar posiada również ofertę swojskich fast foodów: „hamburgery” drobiowe lub wieprzowe przygotowywane są z własnoręcznie mielonego i grillowanego mięsa oraz podawane z olbrzymią ilością warzyw.

Szef kuchni zdradza, że ostatnio największym wzięciem na imprezach cieszy się pieczony w całości indyk z gołąbkami oraz szaszłykami z owoców. Takie 8 kg drobiu nie tylko cieszy podniebienie, ale również prezentuje się i pachnie bajecznie. Jeśli więc lubicie tradycyjne polskie dania w niewygórowanej cenie, to polecamy wybrać się na obiad do Mietkowa.
[aw]

Bar Myśliwski
Mietków: ul. Kolejowa, codziennie od 9 do 22
Obsługiwane przez usługę Blogger.