Featured

12/recent

Gdzie jadała księżna Daisy… | Punkt G | Pszczyna

28.7.16
Mary Theresa Olivia Cornwallis-West, znana lepiej jako Księżna Daisy von Pless, mieszkała w zachwycającym nas do dzisiaj i często odwiedzanym Książu, jednak wiele czasu spędziła także w Pszczynie i to tam położony pałac szczególnie polubiła. Wtedy bowiem Śląsk był jeden, toteż arystokracja siedziby swoje rozrzucone miała po nim całym.



Podążając śladem jednej z najbardziej znanych śląskich arystokratek, opuściliśmy ostatnio granice dolnego Śląska i odwiedziliśmy właśnie Pszczynę.

Obejrzeliśmy piękny pałac, urokliwy rynek i oczywiście spróbowaliśmy pszczyńskich specjałów. Naszą uwagę przykuł deser księżnej Daisy (oficjalny przysmak tego miasta podawany w kilku lokalach), czyli specjalnie przygotowane „jabłko z książęcego sadu" w sosie czekoladowym, nadziewane orzechami, podawane - w zależności od pory roku - na ciepło bądź zimno, ale szukaliśmy przede wszystkim miejsca na obiad.

Zdecydowaliśmy się na Punkt „G”astronomiczny. Sobotnie letnie popołudnie, w większości ogródków zajęte były pojedyncze stoliki, tutaj: prawie komplet, ale udało nam się zająć niewielki, przeznaczony dla dwóch osób, stolik pod oknem. Zamówiliśmy po szklance orzeźwiającej mrożonej herbaty (opracowanej wg sekretnej „g”-receptury) i zajęliśmy się studiowaniem menu.



Okazało się, że menu Punktu nie jest szczególnie rozbudowane, ale po wielu rozmaitych doświadczeniach z bogatymi kartami dań takie niewielkie poczytujemy raczej za zaletę niż wadę lokalu. Szybko podjęliśmy decyzję i złożyliśmy zamówienie.

Pozostając w owocowych książęcych smakach zdecydowaliśmy się na burger z gruszką („G”ruszka burger), podawany w komplecie z frytkami. Co tu dużo pisać. Jest pyszny. Bardzo dobre mięso, smacznie przyrządzone, połączenie z przyprawami i słodką gruszką  daje niecodzienny, zachwycający efekt smakowy. Frytki zdecydowanie najlepsze z jedzonych do tej pory (a możecie nam wierzyć, zjedliśmy ich niemało): bez ściekającego po palcach tłuszczu, świeże, pachnące, po prostu smaczne.


Drugim ze spróbowanych przez nas dań był makaron ze szpinakiem, czyli potrawa nieco lżejsza, acz nie mniej smaczna. Makaron przygotowywany na miejscu, wszystko świeże i pachnące, do tego posypane przepysznym serem… Poezja.


Obsługa miła, szybka i nienachalna, porcje słuszne, wystrój nowoczesny, nieprzytłaczający, ceny zaś może niespecjalnie niskie, ale w stosunku do jakości serwowanych potraw – niewygórowane.


Za czasów księżnej Daisy lokale, dania i zwyczaje kulinarne były nieco inne. Jednak zważywszy na jej nietuzinkowy charakter, zamiłowanie do nowości i ciągły bunt przeciwko sztywnej dworskiej etykiecie i konwenansom jesteśmy pewni, że gdyby żyła dzisiaj, z pewnością podobałoby jej się eksperymentowanie ze smakami i jadałaby w Punkcie „G”astronomicznym. I Was również do tego zachęcamy. 


Punkt "G"astronomiczny Bistro&bar
Pszczyna: ul. Bankowa 1
codziennie od 11 do 21, w piątki i soboty do 23
20-30 miejsc, ogródek letni 20-25 miejsc

Pralinka na deptaku | Mount Blanc | Karpacz

21.7.16
Spacerując niedawno deptakiem w Karpaczu rozczarowaliśmy się nieco ofertą gastronomiczną. Lokali wprawdzie wiele, zróżnicowane (choć przeważają te w góralskiej stylizacji) i na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie będzie problemu z wyborem.

Po dokładnym jednak przyjrzeniu się ofercie poszczególnych punktów doszliśmy do wniosku, że nie ma tutaj nic ciekawego. Przede wszystkim plastikowe kufle, papierowe talerze i kubeczki, a do tego wysokie ceny i jedzenie nie zawsze tak smaczne, jak zapewnia obsługa…

W efekcie realizując zamiar wypicia dobrej kawy, zdecydowaliśmy się na "sieciówkę", czego nie robimy często. I tak trafiliśmy do Pijalni Czekolady i Kawy Mount Blanc. Jedyny w naszym województwie lokal tej sieci zdecydowanie warto odwiedzić.



Ciemne, czekoladowe wnętrze lub przyjemny ogródek usytuowany właściwie w środkowej części deptaku – można usiąść, gdzie wygodnie i próbować kawowych i czekoladowych pyszności. Przede wszystkim polecamy kawę. Pyszna, aromatyczna, świeża i ładnie podana. Do tego przeróżne ciasta, desery, pralinki… dla każdego coś się znajdzie.

Szczególnie Waszą uwagę chcemy zwrócić na kawowo-czekoladowe zestawy, w których znajdziemy kilka drobiazgów (np. pralinkę, mini-deser lodowy, ciasteczko), pozwalających zapoznać się z dostępnymi w lokalu smakami. Takie właśnie zamówiliśmy i nie żałujemy. Sami zobaczcie!



Są także różne sezonowe przysmaki, na przykład koktajle lub czekolady owocowe. Największym atutem miejsca jest prawdziwa, przepyszna, gęsta, belgijska czekolada i to w tylu różnych odmianach, że trudno podjąć decyzję.

Na szczęście możemy się zastanawiać do woli, bo kelnerki spokojnie czekają na nasze wezwanie – na stolikach znajdują się małe urządzenia, dzięki którym możemy poprosić obsługę o przyjęcie zamówienia lub wystawienie rachunku. Gadżet całkiem przydatny, nieczęsto jeszcze spotykany w naszych lokalach. Mimo to jednak momentami czeka się długo – nieco zbyt długo. Ale to jedyny minus, jaki jesteśmy w stanie wskazać.


Ceny nie są niskie, ale w stosunku do jakości, a nawet – ilości, adekwatne. Zdecydowanie jeden z lepszych lokali na deptaku w Karpaczu.


Pijalnia Czekolady i Kawy Mount Blanc
Karpacz: Konstytucji 3 Maja 45 A
codziennie od 10 do 20
40-50 miejsc, ogródek letni 15-20 miejsc

Pizza kultowa | Stodoła | Srebrna Góra

14.7.16
Srebrna Góra to położona w otoczeniu Gór Sowich i Bardzkich, pomiędzy Nową Rudą a Ząbkowicami Śląskimi niewielka acz pełna uroku miejscowość. 




Spośród najciekawszych czekających na odwiedzających ją atrakcji wymienić należy z pewnością budowle i konstrukcje stanowiące pozostałość kolei zębatej, architekturę – w tym sakralną – miejscowości oraz, oczywiście, Twierdzę.

Mimo że niewielka, Srebrna Góra oferuje szereg przeróżnych możliwości spędzenia wolnego czasu, zwłaszcza dla miłośników aktywnego wypoczynku. Równie jednak ważne, jak propozycje spędzania urlopu, są możliwości biesiadowania, posiedzenia przy smacznym posiłku czy po prostu zjedzenia czegoś na obiad lub kolację.

W tym zakresie Srebrna Góra ofertę ma już nieco skromniejszą, jednak i tutaj coś się znajdzie. Jedną z opcji jest Stodoła. Znajdujący się przy ul. Kolejowej lokal z zewnątrz nie budzi zachwytu, zachęcamy jednak, by mimo niezbyt przekonującego pierwszego wrażenia zajrzeć do środka i zamówić pizzę.

Stodoła niegdyś była lokalem modnym, cieszyła oczy wystrojem, w którym było bardzo dużo pamiątkowych, dawnych przedmiotów. Dzisiaj wystrój jest nieco uboższy, ale ma swój urok. A pizza ze Stodoły jest w Srebrnej Górze swego rodzaju tradycją – nie można być w Srebrnej i nie zamówić pizzy z tego lokalu!




Włoscy mistrzowie i znawcy tej kuchni zapewne złapaliby się za głowy, bo pizza włoskich standardów nie spełnia, jednak jest smaczna. Zamówiliśmy jedną z bogatej oferty i zapewniamy, że nam smakowała.

Dodajmy, że w Stodole dawniej odbywały się przeróżne koncerty, czasami zabawy sylwestrowe i integracyjne. Jak jest teraz, nie wiemy – może Wy odwiedziliście i opowiecie nam, co dzieje się w jednym z srebrnogórskich kultowych miejsc?


Klub Stodoła
Srebrna Góra: ul. Kolejowa 13
od wtorku do niedzieli od 16 do 22
40-50 miejsc, ogródek letni 20-25 miejsc

Jak ugryźć Bolka? | Rynek 43 | Świdnica

7.7.16
Z Izabelą Czartoryską przemierzamy Dolny Śląsk (czartoryska1816.przystanekd.pl), zatrzymujemy się w miejscach, w których bywała arystokratka i zaglądamy do opisanych przez nią punktów. 


Wprawdzie nie wiemy, gdzie stołowała się podczas pobytu w tym mieście, ale dzisiaj z pewnością na obiad wstąpiłaby do Restauracji Rynek 43, by spróbować menu miesiąca lub któregoś ze smaków Świdnicy.

Samo wnętrze lokalu nas nie zachwyciło, ale dla wszystkich miłośników minimalistycznego i nowoczesnego wystroju będzie jak znalazł. Natomiast dla tych, co lubują się w tradycyjnych dekoracjach i stylu klasycznego, idealnym miejscem do siedzenia będzie ogródek. Zamknięte z trzech stron podwórko pod ratuszową wieżą tworzy klimatyczną przestrzeń, w której chce się posiedzieć i posmakować.

A jest co smakować!



W karcie dań znajdziemy wiele różnych możliwości. Przede wszystkim czeka na nas menu miesiąca. Obecnie można spróbować m.in. zupy z rzeżuchy, truflowych rzodkiewek z solą morską, zaś na deser - babeczek z kremem jaglano-fiołkowym.

Są także specjalności świdnickie, w tym na przykład zupa z karpia po Cystersku z czerwoną soczewicą, dzik w koronie oraz strudel z kaszanki Boleścińskiej podany z jabłkowym winegretem.

Właśnie to ostatnie danie znalazło się wśród zamówionych przez nas i z czystym sumieniem możemy je polecić. Przepyszna kaszanka, znakomite połączenie smaków i piękne podanie – czegóż więcej można chcieć? Dodatkowo spróbowaliśmy jednego ze specjałów miesiąca, który stanowiły pierożki w przepysznym sosie z soczewicy. Zdecydowanie jedne z najlepszych pierogów, jakie jedliśmy.



Ponadto dostępne są inne wytrawne strudle i naleśniki z różnymi dodatkami, sałaty, dania mięsne i intrygujące desery (co powiecie na lody dyniowe?).

Na zakończenie – na miejscu bądź na wynos – proponujemy sięgnąć także po Gryz Bolka. Jest to świdnickie piwne ciastko przygotowane na bazie składników używanych w tutejszej kuchni w średniowieczu. Jego nazwa związana jest z czternastowiecznym oblężeniem Świdnicy, kiedy to miała miejsce walka o dominację nad Śląskiem pomiędzy Kazimierzem Wielkim a Janem Luksemburskim. Władający wówczas świdnickim księstwem książę Bolko II Mały nie chciał oddać Świdnicy Czechom, zgodził się jednak na pokojowe rokowania i – niejako demonstracyjnie w odpowiedzi na głód w czeskim obozie – podczas tychże poczęstował przeciwnika, króla Jana Luksemburskiego, ciastkami, które jednak nadgryźć musiał wcześniej sam, by odeprzeć podejrzenia o zatruciu jedzenia. I stąd Gryz Bolka właśnie.



Będąc w Świdnicy, zatrzymajcie się chwilę, posmakujcie i poznawajcie historię tego przepięknego miasta!


Restauracja Rynek 43
Świdnica: Rynek 43 (ratusz)
codziennie od 13 do 21, w niedziele do 20
30-40 miejsc, ogródek letni 20-30 miejsc
Obsługiwane przez usługę Blogger.