Featured

12/recent

Z biegiem Odry | Otmuchów | Lato Kwiatów

12.7.18
Podążając dalej z biegiem Odry nie sposób nie wspomnieć o jej dopływach, które przecież w znacznej mierze decydują o charakterze rzeki. Dzisiaj o jednym z ważniejszych dopływów Odry – Nysie Kłodzkiej i miejscu, w którym urok tej rzeki przyciąga turystów szczególnie latem. Zapraszamy do Otmuchowa.





Miejscowość choć obecnie znajduje się w województwie opolskim, historycznie należy do terenów Dolnego Śląska. Miasto jest przepięknie położone na Przedgórzu Sudeckim nad Nysą Kłodzką, w związku z czym widoki, jakie roztaczają się z zamkowej wieży należą niewątpliwie do jednych z ładniejszych w kraju.

A na zamek w Otmuchowie (budowla z XIII wieku, w której można obejrzeć m.in. zapadnię, celę głodową, przechodni kominek, ukryte pomieszczenia, schody końskie, a także wejść na wieżę widokową) zawitaliśmy nie przypadkiem. Przywiodło nas tutaj bowiem odbywające się w Otmuchowie już 46. Lato Kwiatów – imprezy, z której Otmuchów znany jest nie tylko w Polsce.

Na zamkowym dziedzińcu przysiedliśmy na chwilę na kawie (w restauracji „Na Zamku”, do której pewnie wrócimy w spokojniejszym nieco czasie na sandacza po otmuchowsku), by nią pokrzepieni ruszyć w dalszą drogę i podziwiać. A było tego sporo: 100 wystaw poświęconych kwiatom, 5 imponujących ekspozycji kwiatów ciętych przygotowanych przez wybitnych florystów oraz wiele straganów z meblami ogrodowymi, wyposażeniem ogrodów, biżuterią, kamieniami szlachetnymi (i właściwie z wszystkim innym). Do tego wystawy malarstwa, rzeźby, ceramiki, a pomiędzy nimi – coś do jedzenia, picia i uzupełnienia spiżarni przed zimą.











Jako że pogoda dopisała i doskwierał nieco upał, szczególnym zainteresowaniem cieszyły się rozmaite lemoniady. Poza szeregiem owocowych smaków nam do gustu przypadła lemoniada z rozmarynem, która wyjątkowo dobrze gasiła pragnienie.

Przechadzając się między straganami co i rusz można było spróbować swojskich specjałów. Właściwie każde stoisko spożywcze oferowało degustację. W porze obiadowej na potrawkę z kurczakiem i warzywami zaprosiła gości Krajowa Federacja Hodowców Drobiu i Producentów Jaj. Przy okazji można było wziąć udział w zabawie polegającej na odgadywaniu m.in. przypraw, jakie zostały użyte do przygotowania potrawki. Udziału w zgadywance nie braliśmy, chętnie za to wypróbowaliśmy samego dania, które okazało się bardzo smaczne.

Wśród straganów nie brakowało też tych z dobrym piwem, a takim okazała się m.in. piwo z Książęcego Browaru Nysa. Nyskie nad rivierą (nazwa nawiązuje – tak się przynajmniej wydaje – do nieodległego od Otmuchowa jeziora Nyskiego czyli popularnej "nyskiej riwiery") miało w tym dniu swoją premierę – takiej okazji zatem nie mogliśmy przegapić!






Spacerując między stoiskami uwagę poświęciliśmy także samemu miasteczku, zwłaszcza zaś jego centralnej części. Historyczne zawirowania odcisnęły na rynku swoje piętno – stare miesza się tu z nowszym, obok zadbanych budynków znajdują się takie w nieco gorszym stanie, jednak wzrok przyciąga przede wszystkim kościół pw. św. Mikołaja i Franciszka Ksawerego (pięknie widoczny jest także z okien pociągu zmierzającego z Otmuchowa w kierunku Nysy!), w którym warto obejrzeć dzieła "śląskiego Rembrandta", Michaela Willmanna.

Spacerując, zajrzeliśmy do zlokalizowanej w "Pasażu" na rynku cukierenki, w której nabyliśmy pyszne, lekkie i delikatne serniczki – z brzoskwiniami i makiem. Na obiad zajrzeliśmy natomiast do Restauracji Otmuchowskiej. Chyba jest to stosunkowo nowe miejsce na kulinarnej mapie Otmuchowa, ale już wiemy, że przy następnej okazji na pewno je odwiedzimy. Mimo nowoczesnego wystroju można poczuć atmosferę dawnego Otmuchowa, a to dzięki zdobiącym ściany zdjęciom.

Miła i szybka obsługa (a wierzcie nam – mieli co robić w tym akurat dniu!), serwowane z uśmiechem dania i niewygórowane ceny – naprawdę warte polecenia miejsce. Spacery między straganami nie obyły się u nas bez próbowania, toteż tutaj postanowiliśmy poprzestać na zupie - żurku oraz pomidorowej. Obie domowe i naprawdę smaczne. W przygotowanym specjalnie na Lato Kwiatów menu znalazły się jeszcze inne dania, m.in. schabowy z ziemniakami i surówką, a porcje były ogromne – chyba nikt z Otmuchowskiej nie wychodził głodny.

Zmęczeni całodniowym spacerowaniem po rozgrzanej płycie rynku, pełni wrażeń z wystaw malarstwa i kwiatowych kompozycji, postanowiliśmy odpocząć nieco nad wodą. Następnym zatem przystankiem było Jezioro Otmuchowskie. Wybudowany w latach 1928-33 zbiornik retencyjny zamyka zlewnię Nysy Kłodzkiej, a w jego pobliżu znajduje się unikalne na skalę krajową siedlisko czapli siwej.





W jeziorze jest mnóstwo ryb, zwłaszcza sandaczy, stąd też sandacza po otmuchowsku spróbować można niemal w każdym lokalu w tym mieście. Na jego obrzeżach znajdziemy mnóstwo ośrodków turystycznych, jest też kilka lokali. Do znajdującego się nieopodal przystanku kolejowego baru zajrzeliśmy na chwilę odpoczynku przy dostępnym tutaj piwie Sudeckim, które smakowało wybornie w otoczeniu wody i widocznych za jeziorem gór. Szkoda tylko, że nigdzie na straganach nie dojrzeliśmy wyeksponowanego otmuchowskiego ptasiego mleczka, ale może znajdziemy je następnym razem!

Jak dojechać? Nie jest prosto. W Otmuchowie zlokalizowano dwa przystanki kolejowe - Otmuchów Jezioro (położony tuż przy przystani i nabrzeżnych knajpkach) oraz Otmuchów (bliżej centrum, do rynku około 30 minut spacerkiem). Jednak pociągi osobowe pojawiają się tu tylko w wakacyjne weekendy tylko cztery razy dziennie. 2 razy jadąc z Nysy do Kłodzka i 2 raz w drugą stronę. W pozostałym okresie trzeba skorzystać z któregoś z kilku autobusów PKS jadących z Kłodzka - stają one w centrum, natomiast na samo jezioro pozostaje około godzinny spacer.

Jeśli wybieracie się na wycieczkę z Wrocławia to proponujemy dojazd pociągiem Kolei Dolnośląskich o 7:40 do Kamieńca Ząbkowickiego i tam przesiadkę na szynobus PolRegio do Otmuchowa o 8:55. Następnie wysiadacie w Otmuchowie i po zwiedzeniu miasteczka o 15:24 podjeżdżacie 1 przystanek na Otmuchów Jezioro. Tam zostaje Wam jeszcze ponad godzina i wsiadacie we wracający do Nysy szynobus, gdzie macie stosunkowo dobrze skomunikowaną przesiadkę na szynobus do Wrocławia.

Jeśli wybieracie się na wycieczkę z Legnicy lub Świdnicy to możecie również Kamieńca Ząbkowickiego dotrzeć także szynobusem Kolei Dolnośląskich (odpowiednio o 6:20 i 7:35). Powrót niestety nie jest dobrze skomunikowany, więc musicie wrócić dookoła przez Wrocław. Jeśli jedziecie z Jeleniej Góry lub Wałbrzycha to czeka Was wcześniejsza pobudka aby dotrzeć na przesiadkę w Jaworzynie Śląskiej na szynobus jadący z Legnicy.




Z biegiem Odry | Opole | Spokojnie i powoli

5.7.18
Rok 2018 ustanowiony został przez dolnośląskich samorządowców Rokiem Odry. Rosnąca popularność rzeki i je najbliższych okolic wśród mieszkańców nie tylko Wrocławia, ale wszystkich terenów położonych nad Odrą, daje się zauważyć już od dłuższego czasu. Z tego też względu my przyglądamy się miastom położonym nad Odrą właśnie, zapraszając Was na krótkie wycieczki po nich.


Jako pierwsze – Opole. Miasto kojarzące się głównie z Festiwalem Polskiej Piosenki (Muzeum Polskiej Piosenki to miejsce, do którego z pewnością powinien zajrzeć każdy odwiedzający Opole) z Odrą wiąże m.in. nazwa najpopularniejszego klubu sportowego – OKS Odra Opole (założonego w 1945 roku).

Wykorzystywana turystycznie w niewielkim na razie stopniu rzeka czeka na swój czas. Ładny bulwar spacerowy, siłownie na świeżym powietrzu i kursujące od czasu do czasu statki z turystami to zdecydowanie za mało, by odrzańskie atrakcje na stałe zagościły w przewodnikach po mieście. Nam brakuje na przykład miejsca, w którym spoglądając na rzekę można by napić się kawy.

W samym jednak Opolu sytuacja pod tym względem jest już całkiem dobra.

Gdzie warto zajrzeć? 

Najważniejsza chyba ulica miasta – Krakowska – jest obecnie w przebudowie i już jesienią będzie można spacerować pięknym deptakiem. Przy deptaku sporo ciekawych miejsc, spośród których na uwagę zasługuje zwłaszcza jedno z nich. Delikatesy. I nie chodzi nam wcale o sklep, który działał tutaj od 1962 roku.










Delikatesy
Opole: Krakowska 30A
otwarte codziennie od 6 do 22, w niedziele od 10, , dania obiadowe od ok. 12, 70-80 miejsc


Ogromny lokal, którego nowy najemca zachował zarówno charakterystyczny neon, jak i podłogę (mimo jej wyraźnych niedostatków – a może właśnie z uwagi na nie), posiada tak różnorodną ofertę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli do Delikatesów wejdziemy od strony dworca, to najpierw trafimy do piekarni. Razowa, bo taką ma nazwę, oferuje smaczne pieczywo, które wypiekane jest na miejscu i przygotowywane na oczach co dociekliwszych klientów.

Tuż obok Pączki w Górę ze smacznymi pączkami (które to przysmaki w ogóle przeżywają ostatnio swoisty renesans, o czym zresztą pewnie jeszcze napiszemy).

Nieco dalej - Piec na Krakowskiej z fantastyczną (naprawdę) pizzą na cienkim, leżakującym 72 godziny, włoskim cieście. Rodzajów pizzy jest 10, zamiast wymyślnych nazw – liczebniki, zamiast wielu przypadkowych składników – przemyślane kompozycje dobrych jakościowo produktów. Nasze propozycje to druga - pomidory san marzano, włoska mozzarella, chorizo, grillowana papryka, rucola, parmeza - lub dziesiąta - pomidory san marzano, stracchino, coppa di parma. Do tego lampka świetnego wina (na lato polecamy zwłaszcza mocno schłodzone, delikatne wino białe).

Jeśli zamiast pizzy wolicie coś mięsnego, zaś do picia marzy Wam się zimne piwo, nic prostszego – trzeba zrobić tylko kilka kroków i już jest Meating z pysznymi kanapkami z dużą (naprawdę dużą) ilością mięsa oraz piwo w wielu różnych wersjach. Pomiędzy tymi stoiskami niewielka Kavaleria, a w niej ciasta wszelakie, kawa i desery. Wszystko w jednym miejscu i w najlepszym wydaniu – jak to w delikatesach.

Po wyjściu z Delikatesów na pewno warto skierować się w stronę rynku, tam usiąść na kawie na przykład Pod Arkadami lub w Masce, a jeśli chcecie poczuć bardziej studencki klimat Opola, to skręćcie nieco w bok i zajrzyjcie na Mały Rynek, gdzie na uporządkowanym już terenie i całkiem przyjemnym skwerku można także przysiąść na chwilę i zamówić coś w jednym z kilku niewielkich lokali.






Gustoria
Opole: Rynek 19
codziennie od 9 do 21, 10-15 miejsc, ogródek letni 10-15 miejsc, gałka lodów 3,50 zł

Wakacyjne wycieczki nie liczą się, jeśli nie ma lodów. W Opolu wprawdzie najbardziej popularne są chyba te od Karpińskich, ale ostatnio na rynku pojawiła się nowa lodziarnia – Gustoria, w której można nabyć produkowane w nieodległej Dębskiej Kuźni. Skusiliśmy się i bardzo nam smakowały (polecamy palone masło – doprawdy zaskakujący smak lodów!).

Opole wprawdzie nie otworzyło się jeszcze całkiem na Odrę, jednak na pewno zagospodarowało Młynówkę, czyli jej stare koryto (tak, to nie stworzony człowieczą ręką kanał, a dawne koryto rzeki – bohaterki naszego cyklu). Nad Młynówką rozsiadło się kilka lokali, zarówno takich, do których wpada się na piwo, jak o tych nieco bardziej eleganckich (jak np. Venezia). Miejsce lubimy, bo jest pełne uroku i spokoju, dlatego Was również zachęcamy do krótkiego odpoczynku nad Młynówką właśnie.

Odpoczywać jednak można i w samym sercu miasta – ot, na przykład … w bibliotece. Nie, to nie żart – Kawiarnia Kafka znajduje się w Miejskiej Bibliotece Publicznej i oferuje leżaki, krzesełka,  stoliki oraz pyszne przygotowywane na miejscu soki (na przykład te owocowe-warzywne, którym nie mogliśmy się oprzeć). My polecamy zestaw pomarańcza-ananas-jarmuż-cytryna oraz jabłko-brzoskwinia-szpinak-kiwi-imbir. A do tego wszystkiego można wziąć książkę i w akompaniamencie szumu drzew oddać się lekturze. 






Kawiarnia Kafka
Opole: Minorytów 4B (w bibliotece)
codziennie od 9 do 20, w weekendy od 11 do 18, soki owocowo-warzywne 12-13 zł

Oczywiście jeśli jesteście tutaj pierwszy raz, musicie przejść Mostem Groszowym i wejść na Wieżę Piastowską, zajrzeć do Muzeum Śląska Opolskiego i przejść się do ZOO. A gdy zmęczeni dotrzecie na dworzec, mając chwil kilka do odjazdu, wpadnijcie jeszcze do Bistro Opole Główne. Tutaj zawsze możecie dostać jakiś smaczny obiad (my próbowaliśmy cepeliny oraz klopsiki w sosie musztardowym z zielonym koperkiem i ziemniakami), a przez okno obserwować odjeżdżające pociągi…




Pub Opole Główne 
Opole: ul. Krakowska 48 (budynek dworca kolejowego, wejście od strony podjazdu) 
codziennie od 10 do 24, w niedziele od 11, w piątki i soboty do 1 w nocy 
20-30 miejsc w środku, ogródek letni 30-40 miejsc, obiad od 13 zł, piwo od 7 zł

Wrocław na śniadanie | Nasze propozycje

21.6.18
Przed nami wakacje – tradycyjny czas urlopów, dni wolnych lub przynajmniej takich, w które pracujemy w nieco zwolnionym tempie, bo chociaż wakacje już nawet dawno nas nie dotyczą, to te dwa letnie miesiące tak właśnie zwykliśmy traktować. 

A jak już dzień wolny, to i czas na śniadanie znajdziemy – wreszcie może być ono bardziej dopracowane, gustownie podane i spożywane w niespiesznym rytmie… A co, jeśli takie śniadanie wprawdzie chętnie byśmy zjedli, ale niespecjalnie chce nam się je przyrządzić? W sukurs przychodzą lokale, wśród których coraz więcej oferujących w porannych godzinach właśnie śniadania. Zapraszamy zatem do stołu!


Może skusicie się na pyszną, lekką granolę z sezonowymi owocami? Jeśli tak, koniecznie zajrzyjcie do Bike Cafe, gdzie znajdziecie m.in. pyszną i pożywną granolę z malinowym musem. Ewentualnie może skusicie się na podaną na ciepło wytrawną tartę z sałatką? Tak czy inaczej smakiem będziecie zachwyceni, a lekkie dania idealnie sprawdzą się w te letnie dni. Do picia polecamy kawę, bo tutaj zawsze dobra, dla tych natomiast, którym upał doskwiera już od wczesnych godzin porannych, idealna będzie lemoniada z dużą ilością orzeźwiającej mięty.




Bike Cafe
Wrocław: Świętego Antoniego 8
otwarte codziennie od 9:00, 30-40 miejsc, ogródek letni 30-40 miejsc (2)
cena śniadania z napojem 20-30 zł


A może lepsza będzie kanapka? Świeżo wypieczone pieczywo, szynka, warzywa… Jeżeli tak, wybierzcie się do Black Point Cafe – tam świeżutkie pieczywo dostarczane jest wprost ze znajdującej się obok piekarni. Pamiętajcie jednak, że w niedzielę jest ona nieczynna, toteż będziecie się musieli zadowolić którymś z pysznych ciast.

Pamiętajcie – dobra kawa to dobry dzień, jak przekonuje Cherubinowy Wędrowiec, zatem poszukajmy i innych miejsc, w których takiej właśnie można się (nie tylko) rankiem napić.




Aromatyczna kawa, lemoniada, delikatne bajgle i chrupiące croissanty to coś, co znajdziecie w śniadaniowej ofercie jednego z – naszym zdaniem – najfajniejszych lokali Nadodrza, tj. Zenka Cafe. Znakomite śniadania, które estetyka podania karmią także nasze oczy, zjeść możecie tam w przyjaznym wnętrzu lub w ogródku, podziwiając zmieniającą się praktycznie z dnia na dzień panoramę Kępy Mieszczańskiej.




Zenka Cafe
Wrocław: Stanisława Dubois 41
otwarte w dni robocze od 7:00, w dni wolne od 9:00, 30-40 miejsc, ogródek letni 20-30 miejsc
cena śniadania z napojem 20-30 zł


Bajgle i inne kanapki nie przemawiają do Was i zdecydowanie bardziej wolicie tradycyjne śniadania? Nic trudnego – na przykład w Motylej Nodze zamówicie obecnie m.in. śniadanie polskie z jajecznicą, pomidorem i rzodkiewką. Do tego koniecznie duża kawa lub dzban lemoniady, która już kolejny rok chłodzi przyjemnie w rozgrzanym letnim Wrocławiu. Jajko w innej postaci zjeść można natomiast w śniadaniu francuskim – z tostem i pomidorkami. Pycha!




Motyla Noga
Wrocław: ul. Więzienna 6
otwarte codziennie od 7:00, 20-30 miejsc, ogródek letni 40-50 miejsc
cena śniadania z kawą lub herbatą 15 zł, dodatkowy napój zimny 10 zł

Mało tradycyjnie? Zbyt to wszystko udziwnione? W takim razie zostaje Wam jedna tylko droga – do Misia. Któż z nas nie zna tego lokalu, oferującego pożywne jedzenie kolejnym pokoleniom studentów, wykładowcom, ale ostatnio coraz częściej i turystom? W tym przywodzącym na myśl czasy sprzed niemal 30 lat miejscu najeść do syta możemy się za naprawdę niewielkie pieniądze, samo zaś jedzenie jakością nierzadko przewyższa drogie restauracyjne dania. Na śniadanie można poprosić o jajecznicę i bułkę, twarożek w towarzystwie wiosennej sałaty lub kaszę manną na mleku. Do tego koniecznie Inka i już czujecie ten klimat!




Bar Mleczny Miś
Wrocław: ul. Kuźnicza 48
otwarte w dni robocze od 7, w soboty od 8, ok. 50 miejsc, ogródek letni ok. 15 miejsc
cena śniadania z napojem od 3 zł (np. jajecznica + bułka + kawa = 3,50 zł)
Obsługiwane przez usługę Blogger.