Featured

12/recent

Restauracja Brasserie | Zamek Topacz | Ślęza

31.5.18
Niedzielne popołudnie, słońce i prawdziwie wakacyjny nastrój – takich dni przed nami coraz więcej i coraz częściej chcielibyśmy je spędzać w pięknym otoczeniu, pełnym zieleni, z dala od wielkomiejskiego zgiełku i ciągłego szumu samochodów.

Na takie dni dobrze znaleźć miejsce idealne na wypoczynek, jednak na tyle nieodległe, by dostać się do niego relatywnie prędko. Miejsce, w którym można odpocząć, zrelaksować się i … zjeść coś smacznego, bo bez tego się przecież nie liczy!

Na szczęście mieszkańcy Wrocławia mają takich parę do wyboru, wśród nich zaś na szczególną uwagę zasługuje Zamek Topacz. Jakiś czas temu odwiedziliśmy już to miejsce, jednak na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy zaszły w zamkowej kuchni pewne zmiany, o których chcemy Wam napisać.

Przede wszystkim teraz w Topaczu znajdziecie Brasserie. Brasserie to po francusku lokal, w którym panuje nieco luźniejsza atmosfera niż w restauracji, serwujący dania z karty, ale podawane głównie w porze obiadowej. Nazwa tego nowego punktu na kulinarnej mapie Zamku Topacz nie jest więc przypadkowa. Brasserie to miejsce stworzone dla wszystkich tych, którzy chcą zjeść lunch lub kolację w nieco mniej zobowiązującym otoczeniu. Szefem Kuchni, podobnie jak w Restauracji w Zamku Topacz, jest Rafał Borys.

A co serwuje w Brasserie?

Mieliśmy szczęście wypróbować znakomite menu degustacyjne, w którym każda kolejna potrawa wydawała się lepsza od poprzedniej, zaś całość pozostawiła tak dobre wrażenie, że już myślimy o kolejnych odwiedzinach.





Naszą kulinarną wizytę zaczęliśmy od bardzo dobrej przystawki, którą był tatar z tuńczyka, towarzystwie kalarepy i rzodkwi. Dodatek wasabi zaostrzył nasze kubki smakowe i z przyjemnością zabraliśmy się za drugą potrawę. Tą była zupa Tom Kha Gai z kurczakiem. Jeśli ją próbowaliście w innym miejscu, porównajcie koniecznie ze świetną propozycją Brasserie. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji, musicie wręcz zajrzeć do opisywanego miejsca. Delikatna, lekko kremowa konsystencja zderza się z ostrym smakiem chili, na tyle jednak wyważonym, że pozwala wyczuć także pikantnego kurczaka, kolendrę i warzywa.

Całość to doskonały wstęp do dań głównych, z których z pewnością polecilibyśmy pieczonego sandacza podanego z fasolką szparagową, szparagami i brokułem. Świetnie skomponowana całość, zarówno od strony wizualnej, w której na pierwszy plan – mimo że znajdujące się pod rybą przecież – wysuwają się zielone warzywa, przydając i tak lekkiej całości lekkości jeszcze większej i prawdziwie wiosennej świeżości. Sam zaś sandacz bardzo dobry, przyprawiony minimalnie – tak, jak przyprawiona powinna być ryba; świeży i delikatny, z pewnością idealny dla wszystkich, którzy wolą wiosną i latem jeść lżej nieco niż w zimne, mroźne dni.

Dla tych natomiast, którzy w rybie nie gustują, mamy inną propozycję: pierś z kaczki, gęsie żołądki i ravioli (także z mięsnym farszem), a do tego szparagi. Nie lubicie podrobów? Może dlatego, że nie mieliście okazji spróbować tak znakomicie przyrządzonych żołądków jak te serwowane w Brasserie? Pozycja z menu obowiązkowa! Delikatne ciasto ravioli w połączeniu z żołądkami w gęstym sosie zachwycą zapewne niejedno podniebienie, podobnie jak soczyste mięso kaczki w towarzystwie kruchych szparagów.





Dla koneserów dobrego jedzenia mamy jeszcze jedno danie, iście królewskie i doskonałe pod każdym względem. Antrykot. Smak dobrego i dobrze podanego antrykotu trudno z czymkolwiek porównać, bo równych sobie nie ma. Jeśli zamówicie antrykot w Brasserie, na pewno nie pożałujecie: delikatne, soczyste, rozpływające się w ustach mięso, którego smakowi towarzyszyły grillowane warzywa to potrawa, która zdecydowanie skradła nasze podniebienia. Fantastyczny!

Ukoronowaniem całego wielodaniowego obiadu był deser. Piękny, utrzymany w fiołkowej kolorystyce, smakował tak lekko jak wyglądał. Panna cotta to deser, który idealnie zakończy jakikolwiek posiłek w Brasserie.

Najbliższe wolne dni to znakomita okazja do odwiedzenia Zamku Topacz – serdecznie zapraszamy.



Restauracja Brasserie
Ślęza: ul. Główna 12 (Zamek Topacz)
codziennie od 13 do 23 (ostatnie zamówienia do 22)
ok. 100 miejsc, ogródek letni ok. 50 miejsc
wystrój nowoczesny, atmosfera swobodna, strój nieformalny (sportowa elegancja)
zupy i przystawki od 19 zł, dania główne od 34 zł, desery od 21 zł
ostatnia wizyta: maj 2018 (na zaproszenie Zamek Topacz)



Europa na widelcu | Wrocław

24.5.18
Co roku na początku czerwca Wrocław ma swoje kulinarne święto – festiwal "Europa na widelcu". W tym roku impreza odbywa się już po raz dziesiąty.

Po raz pierwszy europejska biesiada odbyła się 4 czerwca 2009 roku – Wrocław świętował w ten sposób 20. rocznicę pierwszych wolnych wyborów. Wrocławianom tak zasmakował ten sposób obchodów, że impreza na stałe zagościła w miejskim kalendarzu. Wydarzeniu patronuje Robert Makłowicz, a zmarłemu w ubiegłym roku współtwórcy festiwalu – Piotrowi Bikontowi – zostanie poświęcony specjalny program.

fot. arch. UM Wrocławia

Tegoroczna "Europa na widelcu" rozpocznie się w środę, 30 maja. Jako pierwszy wystartuje jarmark produktów europejskich i regionalnych, podczas którego będzie można skosztować i kupić smakołyki z różnych zakątków Europy i który potrwa aż do niedzieli.

W piątek, 1 czerwca, Miejska Biblioteka Publiczna zaprosi najmłodszych smakoszy na warsztaty oraz spotkania z autorami książek kulinarnych w ramach Kulinarnego Dnia Dziecka i Kulinarnej Nocy w Bibliotece (spotkanie obejmie nocleg, wspólną kolację i śniadanie w bibliotece!) Również w piątek we wrocławskim kinie Nowe Horyzonty wystartuje przegląd filmów kulinarnych "Filmowa Europa na widelcu".

Program "Filmowej Europy na widelcu" już po raz drugi przygotował zespół popularnego cyklu filmowego FILMS for FOOD proponując w nim najlepsze dokumenty i fabuły, które prezentują sztukę kulinarną pod możliwe różnymi kątami. Pokazy wzbogacać będą dyskusje z ekspertami, poczęstunki dla widzów przed każdym seansem i mnóstwo dodatkowych atrakcji. W repertuarze między innymi: "Alain Ducasse, kuchenne wyzwania" (sylwetka legendarnego francuskiego szefa kuchni), "Cydrowe historie" (o cydrze, którego popularność nieustannie rośnie), "Tampopo" (określany mianem ramen westernu klasyk kina kulinarnego i kwintesencja Azji), czy "Co masz na talerzu?" (edukacyjny film dla dzieci).

Pierwszego dnia festiwalu o godz. 22 oficjalne otwarcie przeglądu z udziałem Roberta Makłowicza odbędzie się na dachu wrocławskiego hotelu "Monopol". Zaprezentowany zostanie film dokumentalny "Bar Schumanna" (o najlepszych barach na świecie). Po seansie czekają zaś rozmowy z barmanami i niespodzianka od Chivas Regal.

Wśród gości "Filmowej Europy na widelcu" znajdą się praktycy i teoretycy związani ze światem kina i kulinariów: Justyna Adamczyk – redaktor naczelna Żółtego przewodnika Gault&Millau Polska, Andrzej Błaszczuk – szef kuchni restauracji Yemsetu, Jakub Boski  – restaurator (restauracje Nabe i Sushi Corner),  Piotr Czerkawski – krytyk i dziennikarz filmowy, laureat Nagrody Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Piotr Mońka – właściciel Czajowni, Emil Oponowicz  – barman, współwłaściciel coctail-baru Woda Ognista w Warszawie, Daria Pawlewska  – redaktorka naczelna i wydawczyni magazynu KUKBUK, Justyna Słupska-Kartaczowska – szefowa kuchni i współwłaścicielka restauracji Jadka, Agnieszka Szydziak – współwłaścicielka portalu Have a Bite, dr Monika Szyszka – właścicielka pracowni języka japońskiego Matsumi, Monika Winny – właścicielka i szefowa kuchni restauracji Osiem Misek oraz niestrudzony poszukiwacz najlepszych smaków, krytyk kulinarny i publicysta – Robert Makłowicz.

fot. arch. Kino Nowe Horyzonty

W piątek w godzinach 16-19 w Sali Witrażowej budynku Starej Giełdy przy pl. Solnym 16 odbędzie się 3. edycja Wrocławskich Spotkań Nalewkowych, które mają na celu rozpowszechnianie polskich tradycji nalewkarskich i odkrywanie najlepszych receptur, a także nagradzanie twórców najlepszych nalewek. Wrocławskie Spotkania Nalewkowe to propozycja otwartych, krótkich wykładów i spotkań warsztatowo-degustacyjnych dla mieszkańców Wrocławia i Dolnego Śląska na temat tradycji, historii nalewek, sposobu ich tworzenia, a także możliwość dyskusji i zadawania pytań szczegółowych mistrzom tego fachu.

Uczestnicy spotkania będą mogli porozmawiać o różnicach oraz unikatowych cechach produktów do wytwarzania nalewek między innymi zależnych od regionu, w którym występują, ze szczególnym uwzględnieniem walorów Dolnego Śląska, a twórcy najlepszych trunków otrzymają symboliczne dyplomy z tytułem "Mistrz Dobrego Smaku Wrocławskich Spotkań Nalewkowych".

fot. arch. UM Wrocławia
Główny dzień festiwalu, to sobota. Podczas tradycyjnej biesiady (szczegółowy program na końcu) organizatorzy zaproszą na kulinarne szlagiery z całej Europy. Szefowie kuchni festiwalu "Europa na widelcu" dokonają prezentacji dań najbardziej charakterystycznych dla 10 krajów oraz jednego regionu – Dolnego Śląska!

W jaki sposób wybrano w tym roku kraje, które będą reprezentowane na festiwalu? - Festiwal Europa na widelcu jest organizowany rokrocznie, by uczcić rocznicę wyborów z 1989 roku - mówi Robert Makłowicz - Przypominanie zasług tych, którym zawdzięczamy wolność wydaje nam się w chwili obecnej szczególnie istotne. Postanowiliśmy zatem, że tegorocznymi bohaterami festiwalu będą kuchnie tych europejskich krajów, które w sposób szczególny pomagały nam w czasach walki z peerelowską satrapią. Na X edycję imprezy będzie ich właśnie dziesięć.

Oto kraje, których kuchnie będą bohaterami "X Europy na widelcu":

  1. Wielka Brytania – Margaret Thatcher niezwykle mocno wspierała Solidarność, a na wyspach osiadło mnóstwo politycznych uchodźców z Polski.
  2. Niemcy – w stanie wojennym obywatele RFN wysłali miliony paczek z pomocą do losowo wybieranych polskich rodzin, nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy takiego gestu solidarności od innego społeczeństwa.
  3. Francja – nad Sekwaną działali przedstawiciele zdelegalizowanej Solidarności, wielka była także skala pomocy humanitarnej udzielonej przez Francuzów.
  4. Grecja – ten stosunkowo biedny jak na zachodnie standardy kraj przyjął wyjątkowo wielu uchodźców z Polski, pamiętając o tym, co znaczy słowo „solidarność” (w latach 50. Polska przyjęła multum uchodźców z ogarniętej wojną domową Grecji, a najwięcej z nich osiadło właśnie na Dolny Śląsku).
  5. Austria – jedyny kraj Zachodu, który zniósł wizy dla Polaków – austriackie obozy dla uchodźców były w latach 80. pełne naszych rodaków.
  6. Norwegia – to między innymi stamtąd przybywałp wiele konwojów z pomocą dla Polaków, również z nielegalną pomocą dla Solidarności.
  7. Szwecja – przyjęła wielu polskich uchodźców i organizowała transporty z pomocą dla Polaków. 
  8. Belgia – Bruksela była jedną z siedzib zdelegalizowanej przez komunistów Solidarności, mieściło się w niej Biuro Koordynacyjne.
  9. Włochy – dały schronienie wielu uchodźcom z Polski, wysyłano stamtąd także transporty z pomocą dla Polaków.
  10. Rumunia – jedynym, który odpowiedział na przesłanie Solidarności do robotników z państw Europy Wschodniej był Filip Iulius, za co trafił do więzienia. 

Dodatkowe stoisko będzie mieć rzecz jasna gospodarz imprezy, czyli Dolny Śląsk.


W tym samym dniu w Browarze Mieszczańskim rozpocznie się dwudniowa Inwazja Food Trucków i Zacnego Piwa, czyli zlot 30 wozów z najlepszym jedzeniem oraz wyborem najlepszych piw ważonych przez kultowe browary rzemieślnicze. 

Również w sobotę w restauracji Akropolis Tawerna, odbędzie się konkurs na „Najlepszy Smak Dolnego Śląska”, w którym wyłonione zostaną regionalne produkty o najwyższych walorach smakowych, zapachowych i wizualnych. Lokalni producenci zawalczą o tytuł "Najlepszego Smaku Dolnego Śląska 2018" w dziewięciu kategoriach: produkty mleczne, produkty mięsne, produkty rybołówstwa, owoce i warzywa, wyroby piekarnicze i cukiernicze, miody oraz napoje (w tym napoje alkoholowe: nalewki, wina, miody pitne, piwa, cydry). Dla tych, którzy nie znajdą odpowiedniego pola dla swoich wyrobów, organizatorzy przygotowali także kategorię "inne". 

Spośród zgłoszonych specjałów jury – składające się z ekspertów kulinarnych, krytyków i znawców smaku – wyłoni te najdoskonalsze w poszczególnych kategoriach. W zeszłym roku wśród zwycięskich przysmaków znalazły się m.in. kabanosy golędzinowskie Piotra Czajowskiego (Wyrób Wędlin Naturalnych Zakład „Pod Bukami”) czy miód rzepakowy w plastrach Gospodarstwa Pasiecznego w Ciepłowodach Heleny i Mieczysława Malinowskich.  

Natomiast w niedzielę, na Pergoli koło Hali Stulecia odbędzie się Piknik Wolności, rodzinny festyn, w programie którego znajdą się biesiada na trawie, koncerty i wiele innych wydarzeń. Zaś w poniedziałek, w rocznicę pierwszych wolnych wyborów, 4 czerwca, na wrocławskim rynku odbędzie się Wielkie Wrocławskie Śniadanie Wolności. Do wspólnego stołu mieszkańców i turystów zaproszą Robert Makłowicz i Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. W menu znajdą się śniadaniowe przysmaki, rozmowy niekontrolowane i wspomnienia z lat 80.

fot. arch. UM Wrocławia

Menu Biesiady Europejskiej

AUSTRIA
Edward Jany, Daniel Makuch

  • Tafelspitz – sztuka mięsa wołowego gotowana w warzywach podana z sosem chrzanowym
  • Fiakergulasch – gulasz z pręgi wołowej serwowany tradycyjnie z jajkiem, parówką i ogórkiem konserwowym
  • Schnitzel Wiener Art – przygotowywane „na żywo” panierowane sznycle z polędwicy wieprzowej podane z cząstką cytryny na liściu sałaty
  • Sachertorte – tort czekoladowy podany z kleksem bitej śmietany


BELGIA
Łukasz Kolibabka, Ryszard Konieczka

  • Panna Cotta – słynny deser ze śmietanki serwowany ze śliwkami w herbacie i porto
  • Kabeljauw zoet / Cabillaud sucré aux tomates rôties – dorsz na słodko z pieczonymi pomidorkami koktajlowymi
  • Balletjes in tomatensaus / Boulettes de viande à la sauce tomate – pulpety w sosie pomidorowym
  • Chocolate Mousse (Belgian Skirting) / Mousse au chocolat (Belgian Skirting) – mus czekoladowy


FRANCJA
Damian Jeleń, Grzegorz Chmolowski

  • Boeuf Bourguignon – wołowina po bungurdzku
  • Pâté de foie de poulet – pasztecik z kurzych wątróbek
  • Casserole – zapiekanka z kurczakiem, pomidorami i ciecierzycą
  • Moules en sauce crémeuse carotte – małże w kremowym sosie z marchwią
  • Crème brûlée au chocolat blanc – zapiekany deser z białą czekoladą
  • Café liégeois – kawa mrożona z lodami


GRECJA
Kacper Dyś, Servet Kovaci

  • Avgolemono soupa (Αυγολέμονο σουπά) – rosół cytrynowy z makaronem orzo
  • Spetsofai (Σπετσοφαι με λουκάνικα) – gulasz z papryki i greckiej kiełbasy
  • Gemista (Γεμιστά) – zapiekany pomidor faszerowany kaszą i warzywami oraz zapiekana papryka faszerowana serem feta
  • Galaktoboureko (Γαλακτομπούρεκο) – mleczny deser z kaszy manny z brzoskwiniami


NIEMCY
Tomasz Harendasz, Grzegorz Korzeniewski

  • Bayerische Schweinshaxe – golonka po bawarsku serwowana z kiszoną kapustą, pieczywem i musztardą
  • Berliner Luft – deser malinowy
  • Currywurst – kiełbaska w sosie curry serwowana z frytkami
  • Gedeckter Apfelkuchen – szarlotka z kruszonką i lukrem


NORWEGIA
Piotr Zieliński

  • Fiskekaker – placuszki rybne
  • Bergensk fiskesuppe – norweska zupa rybna
  • Fårikål – baranina z kapustą


RUMUNIA
Robert Grygiel

  • Sarmele – rumuńskie gołąbki
  • Metitei (Mici) – mięsne wałeczki z grilla


SZWECJA
Przemysław Bogucki

  • Fisksoppa – zupa rybna z krewetkami podana z chrupiącym pieczywem
  • Biff à la Lindström – befsztk serwowany z ziemniakami hasselback i kwaśną śmietaną


WIELKA BRYTANIA
Agnieszka Hajbura-Michałowska, Damian Kogutiuk

  • Pudding – tradycyjny deser podany z kremem z goździków
  • Faggot – potrawa z pieczonych podrobów wieprzowych podana z dodatkiem tłuczonych ziemniaków i groszku
  • Pulled pork – burger z szarpaną wieprzowiną serwowany z sosem majonezowo-musztardowym w pszennej bułce
  • English breakfast – potrawka z fasoli i wędzonego boczku


WŁOCHY
Karol Kuc, Dariusz Kulczycki, Sebastian Witkowski

  • Semifreddo – tradycyjny deser z krokantem orzechowo-migdałowym i coulis truskawkowym z martini rosato
  • Panna Cotta – słynny deser ze śmietanki serwowany z zieloną herbatą i ziarnami granatu
  • Ciabatta di Maiale – kanapka z prosięciem i suszonymi pomidorami
  • Caponata Bruschetta – grzanka z bakłażanem, cukinią, oliwkami, pomidorami, kaparami i parmezanem


DOLNY ŚLĄSK
Zbigniew Koźlik, Grzegorz Pomietło

  • Chłodnik po wrocławsku szyjkami rakowymi
  • Śląskie niebo w gębie 
  • Wołowina sudecka duszona w winie podana z sosem piernikowym i knedlami z kaszy gryczanej
  • Sałata z serem ślubowskim z czarnuszką i szparagami podana z winegretem z olejem lnianym i pokrzywą
  • Deser niespodzianka od Hotelu Art 

Rathaus Keller | Schweidnitz

17.5.18
Nazwę "Piwnica Świdnicka" znają chyba wszyscy. Większość też wie, że mimo nazwy znajduje się ona na wrocławskim a nie świdnickim rynku. Jednak w podziemiach ratusza w Świdnicy również istniała (i istnieje nadal) podobna restauracja. Piwnica Ratuszowa. A przed 1945 rokiem - Rathaus Keller.

Nie wiadomo od kiedy piwo było produkowane w Świdnicy, ale pierwsze wzmianki pochodzą już XIII wieku. Produkcję piwa regulowały wtedy liczne przywileje książęce, jak chociażby ten nadający w 1285 roku Świdnicy prawo mili, czyli zakaz sprzedaży innego piwa niż świdnickie w odległości mili od miasta.

Pierwszy ratusz na rynku miejskim w Świdnicy powstał na początku XIV wieku z przebudowy wcześniej istniejącego tu domu kupieckiego. Kolejne pożary powodowały mniejsze lub większe zniszczenia, po którym jednak zawsze odbudowywano ten najważniejszy dla mieszczan budynek. Znajdowano też zawsze w nim miejsce na piwiarnię, określaną mianem "piwnicy" - Rathaus Keller (Piwnica Ratuszowa).

Świdnicka Piwnica Ratuszowa w dawnych czasach znana była nie tylko każdemu mieszkańcowi Świdnicy, ale również większości mieszkańców Śląska. Lokal składał się z kilku izb, których tradycyjne nazwy sugerowały z jakiej warstwy społecznej goście w niej się znajdują. W jednej z sal ponoć nawet wypisano, że kto nie był w Piwnicy Ratuszowej, ten nie był w Świdnicy.

Rathaus Keller funkcjonowało do końca II wojny światowej, potem przejęli ją polscy dzierżawcy. Przez długi czas lokal dział pod nazwą Imzurowej Piwnicy, obecnie jednak wrócił do pierwotnej nazwy Piwnica Ratuszowa i zaprasza między innymi na kuchnię regionalną.






Wszystkie fotografie pochodzą z 1 połowy XX wieku, autorzy nieznani, źródło: www.dolny-slask.org.pl, www.fotopolska.eu



Śniadanie nad Oławą | Przystanek Kawka | Oława

10.5.18
Gdy słońce wschodzi coraz wcześniej i nagrzewa powietrze od samego rana, nierzadko zamarzy nam się śniadanie na trawie. Nie zawsze jednak mamy taką możliwość – miejska dżungla w trawę nie obfituje. 

Może zatem warto rozważyć jakiś wypad nad wodę? Nad Odrę? A może nad Oławę?

Jeśli nad Oławę, to do Oławy, a jeśli do Oławy, to tam mamy jeden przystanek obowiązkowy – Przystanek Kawka. Położony nad rzeką przy moście w Oławie lokal serwuje fantastyczne bajgle, pyszne ciasta i wyjątkową w smaku kawę. Znajdą tutaj dla siebie coś i weganie (specjalnie dla nich zawsze jest jakieś ciasto w ofercie, i miłośnicy zdrowego odżywiania (im polecamy zwłaszcza fit koktajle), i wszyscy, którzy chcieliby dobrze zjeść lub tylko osłodzić sobie poranek ciastem albo lodami. Nasze zamówienie objęło i część śniadaniową (czyli wspomniany już, świeży i pachnący bajgiel), i deserową. W tej drugiej spróbowaliśmy pysznych ciast. Całość uzupełniliśmy dużą (naprawdę dużą!) kawą.

I chyba nie tylko nam się tam podobało. W tym krótkim czasie, który spędziliśmy jedząc nasze śniadanie nad Oławą, do lokalu zajrzało kilkanaście osób. Nic dziwnego, bo dobry na każdą okazję – przerwę na lemoniadę podczas rodzinnej rowerowej wycieczki, wyjście na lody, spotkanie przy kawie, leniwe niedzielne śniadanie czy celebrowanie popołudnia przy deserze. Do tego dodać należy słów parę na temat miłej obsługi.









Przystanek Kawka
Oława: plac Zamkowy 24c/4u (wejście od strony mostu)
codziennie od 7:30 do 20, w weekendy od 11
około 15-20 miejsc, ogródek letni około 20-30 miejsc
wystrój nowoczesny, atmosfera swobodna, strój nieformalny
kawa i herbata od 5,50 zł, smoothie od 10 zł, ciasta od 10 zł, przekąski od 8 zł, bajgle 11,90 zł
ostatnia wizyta: kwiecień 2018

Alchemia kawy | Kowary - miasto, które się budzi

3.5.18
Ostatnie dni atrakcji przyniosły co niemiara! Każda gmina przygotowała dla swych mieszkańców i odwiedzających ją gości widowiska, jarmarki i festiwale. 

Podróżując po Dolnym Śląsku można było być świadkiem wielkiego widowiska edukacyjno-historycznego – Rajd Arado, obejrzeć (i nabyć) przepiękne kwiaty w Książu, posłuchać świetnych koncertów (nie tylko we Wrocławiu) czy wraz z kilkudziesięcioma innymi miłośnikami gór odwiedzić któryś z popularniejszych szczytów.

Można było również poznać lokalne talenty, zakupić pamiątkę wytworzoną przez lokalnych rękodzielników i spróbować prawdziwych domowych wypieków… Takie atrakcje czekały m.in. na wszystkich odwiedzających 2 maja Kowary podczas festiwalu Alchemia Kawy. Wspólna inicjatywa Miejskiego Domu Kultury i kawiarni Alchemia odbyła się w tym roku po raz pierwszy – i mamy nadzieję, że nie ostatni! – w Kowarach.

Podczas kilkugodzinnej imprezy można było spróbować pysznych szejków oraz dobrej gatunkowo, aromatycznej kawy, serwowanych właśnie w Alchemii, przyjrzeć się czarom ekipy z Jeleniej Strugi, która przy pomocy ciekłego azotu przydawała niezwykłości zwykłym przecież owocom i warzywom czy też spróbować któregoś z domowych, pysznych ciast serwowanych przez mieszkanki miasta. Choć wybór był trudny (a same twórczynie zgodnym chórem twierdziły, że wszystkie tak samo smaczne), udało nam się podjąć decyzję i w końcu na naszych tackach pojawiło się ciasto czekoladowe z wiśnią oraz kokosowe (też z dodatkiem czekolady).

Dzieciaki, oczarowane unoszącą się nad miską panów z Jeleniej Strugi parą, w ciszy i skupieniu zajadały się lodami i watą cukrową, rodzice zaś mogli odpocząć – przy kawie, ciastach lub czymś na słono, bo i takie były przysmaki. Poza tym tradycyjne już chyba na tego typu imprezach, cieszące się niesłabnącą popularnością, malowanie twarzy dla dzieciaków oraz układanie wież z drewnianych klocków, które do tradycji jeszcze nie weszło, ale obserwując zainteresowanie śmiało możemy stwierdzić, że ma przyszłość.

Obok tego wszystkiego kramiki z lokalnym rękodziełem, z którego – poza piękną biżuterią i słodkimi maskotkami – do gustu przypadł nam zwłaszcza haft matematyczny. Miejsca dla nikogo nie zabrakło, czas umilał lokalny zespół, a panorama kowarskiej starówki dodawała imprezie jedynego w swoim rodzaju uroku. Mamy nadzieję, że za rok Alchemia Kawy ponownie pojawi się w katalogu majówkowych imprez, a Wy – niezależnie od planów na 2 maja 2019 – wpadniecie do Kowar, by poznać bliżej tą piękną miejscowość z bogatą przeszłością.














Obsługiwane przez usługę Blogger.