Featured

12/recent

14 miejsc na romantyczne spotkanie | Dolny Śląsk

14.2.19
Szukacie miejsca na romantyczne spotkanie z drugą połówką? Mamy dla Was 14 propozycji, które na pewno pozwolą Wam na miłe spędzenie czasu przy kawie, herbacie lub smacznym posiłku. 

A może i Wy coś nam polecicie? Piszcie w komentarzach na dole. Jeśli odwiedzicie miejsca, które opisujemy, dajcie znać czy również Was tak samo zachwyciły jak nas.

Spotkanie przy herbacie

Najbardziej znana legenda przypisuje odkrycie herbaty mitycznemu chińskiemu cesarzowi Shennongowi w 2737 rok p.n.e. Cesarz z powodów zdrowotnych pił wyłącznie gorącą wodę. Kiedyś w ogrodzie do jego garnuszka wpadło kilka liści nieznanego krzewu, a woda zyskała w ten sposób przyjemny smak i aromat. W Europie jako pierwsi herbatę zaczęli pić Rosjanie w XVI wieku. Dopiero w sto lat później trafiła do Holandii i Anglii, gdzie stała popularnym napojem wśród elit.

Jeśli chcemy połączyć picie herbaty i niebanalne wnętrza w stylu retro, to koniecznie musimy odwiedzić Herbaciarnię Teatralną w Szczawnie-Zdroju. Herbaty podaje się zawsze tu w czajniczku o wybranej pojemności (1/4, 1/2, 3/4 lub 1 litr), a wybór rodzajów jest naprawdę ogromny. Siadają przy oknie można obserwować niespiesznie spacerujących po Parku Zdrojowym kuracjuszy.

Herbata to także idealny napój po górskiej wycieczkę. Jeśli więc szukacie romantycznego miejsca na sezonową herbatę z różnymi sezonowymi dodatkami, to polecamy Wam kawiarnię Fantazja w Szklarskiej Porębie. Lokal mieści się na parterze starego pensjonatu przy głównej drodze, stąd nie sposób go nie znaleźć. Niezbyt mocne oświetlenie i stare drewniane charakterystyczne dla stylu sudeckiego okna dopełniają atmosferę.




Spotkanie przy kawie

Jedna z historii o powstaniu kawy opowiada o szejku Omarze, słynnym lekarzu, który wiódł samotny i pustelniczy tryb życia. Któregoś dnia pod jego oknem pojawił się rajski ptak, który śpiewał tak pięknie, że szejk postanowił go schwytać, aby ten codziennie umilał mu czas swoim śpiewem. Niestety gdy tylko próbował złapać ptaka, w oknie wyrastały dzikie pnącza, których owoce okazały się mieć niezwykłe właściwości. Stały się one odtąd ulubionym lekarstwem szejka.

O prozdrowotnych właściwościach kawy pisaliśmy przy okazji Międzynarodowego Dnia Kawy, stąd nie będzie już tego powtarzać (ale przeczytajcie koniecznie jeśli jesteście wielbicielami tego czarnego napoju!). Najbardziej rozpoznawalnym punktem na kawowej mapie Dolnego Śląska jest zdecydowanie Nowa Ruda. A to dzięki związanemu z tym miasteczkiem mistrzowi baristyki, Leszkowi Kopcio, który otworzył tu niewielką kawiarnię Biała Lokomotywa.

Drugie warte odwiedzenia miejsce dla wszystkich miłośników kawy to Pożegnanie z Afryką w Jeleniej Górze. Pożegnanie z Afryką to pierwsza sieć sklepów z kawą z prawdziwego zdarzenia jaka pojawiła się w Polsce. Pierwszy sklep otwarto w 1992 roku. Pomysł chwycił i sklepy zaczęły otwierać się w innych miastach. Do oferty zakupów dodano także możliwość degustacji, stąd odwiedzenie niewielkiego sklepiku wypełnionego po sufit kawą i spróbowanie świeżego espresso wydaje nam się świetnym pomysłem.




Spotkanie przy czekoladzie

O tym, że czekolada, którą pijemy dzisiaj, w niczym nie przypomina napoju, który pili Aztekowie, wiedzą prawie wszyscy. Ale o tym już w jaki sposób czekolada stała się słodka mówi się dużo rzadziej. Przyczyniły się do tego hiszpańskie zakonnice i mnisi, który do azteckiego napoju zaczęli dodawać miód i wanilię. W takiej formie napój czekoladowy trafił do Europy, gdzie bardzo szybko pojawiły się czekoladziarnie i sklepy czekoladą.

O ile dzisiaj za najlepszą uchodzi czekolada belgijska, o tyle pierwszymi sprzedawcami czekolady w XVII wieku byli Włosi. Pierwsza manufaktura produkująca ciasta z czekoladą powstała we Francji w 1659 roku, zaś pierwsze tabliczki czekolady pojawiły się dopiero w połowie XIX wieku. Zaś obecnie najpopularniejsza czekolada mleczna to produkt lat 70. XX wieku.

Na czekoladowy napój zapraszamy Was do jeleniogórskiej Czekoladziarni, gdzie w uroczym niewielki lokalu możemy spróbować jej solo lub z dodatkami. Natomiast na czekoladowego fondanta polecamy Wam wybrać się do Świdnicy do restauracji Bacalhau w hotelu Fado. Był to jeden z najlepszych czekoladowych deserów jaki jedliśmy.




Przez żołądek do serca

Tak mówi stare powiedzenie, stąd może warto poszukać też romantycznego miejsca na cały obiad, a nie tylko na spotkanie przy kawie i ciastku. Tu wybór był z jednej strony trudny, bo lokali z dobrym jedzeniem odwiedziliśmy ostatnio na Dolnym Śląsku całkiem sporo. Z drugiej strony bardzo trudny, bo dziś większość restauracji preferuje nowoczesny i jasny wystrój, gdzie trochę trudno znaleźć cichy i romantyczny kącik.

Po dłuższym poszukiwaniach wybraliśmy Gusto Italiano w Świdnicy, które swoją kuchnią zachwyca nas za każdym razem, gdy odwiedzamy tę ulokowaną w przyziemi dawnych świdnickich murów miejskich restauracje. Możemy tu wybierać kuchnię włoską od najprostszych dań, jak aglio olio (makaron z sosem z oliwy i czosnku) po dania z owocami morza, które smacznie przyrządzić zdecydowanie nie jest łatwo.

Jaką drugą propozycję w tej kategorii mamy dla Was najstarszy bar vegański na Dolnym Śląsku. To położona w centrum wrocławskiego rynku Vega. Bar powstał jeszcze w Polsce Ludowej, przetrwał transformację, trudne lat 90. i nadal ma się całkiem dobrze. Składa się dwóch pięter - parter jest bardziej fast-foodowy, stąd polecamy Wam piętro i stolik przy oknie, skąd podziwiać można wschodnią pierzeję wrocławskiego rynku.




Do kurortu i uzdrowiska

W okresie belle epoque na przełomie XIX i XX wieku uzdrowiska stanowiły najbardziej pożądane miejsce dla każdej romantycznej eskapady. Były piękne strojnych dam i eleganckich dżentelmenów, którzy bardziej niż leczeniu oddawali się uciechom towarzyskiego życia. Powojenne lata jednak wszystko zmieniły, zdrojowiska zaczęły kojarzyć się z chorymi ludźmi i trochę topornymi dancingami.

Na szczęście dziś wiele się zmienia. Przynajmniej w prywatnych wyjazdach zaczynamy trafiać do uzdrowisk w celu profilaktyki, a nie leczenia. Nawet taki kilkudniowy pobyt może mieć zbawienny wpływ na nasz organizm – pozwoli nam zatrzymać się na chwilę, odpocząć, skorzystać ze SPA lub wybranych zabiegów leczniczych. W ciągu kilku dni personel uzdrowiska może nauczyć też jak siedzieć, jak się ruszać, co znajdzie być może przełożenie na zwykłe codzienne funkcjonowanie i korzystnie wpłynie na poprawę zdrowia i jakości życia.

A skoro nie jedziemy do uzdrowiska aby się leczyć, ale by poprawić ogólny stan organizmu, to warto w czasie wolnym spotkać się z innymi kuracjuszami lub kuracjuszkami przy kawie i ciastku. My polecamy Waszej uwadze dwa miejsca, na dwóch krańcach naszego regionu: kawiarnię Bohema w przepiękniej modrzewiowej hali Domu Zdrojowego w Świeradowie-Zdroju oraz kawiarnię Albrechtshalle w dawnej neoklasycystycznej kolumnadzie spacerowej przy Parku Zdrojowym w Lądku Zdroju.




W góry i do schroniska

Zapewne wielu z Was powie, że w górach jest wszystko co kocham i że nie wyobraża sobie żadnego romantycznego miejsce bez widoku gór za oknem. Jednak górska wyprawa, szczególnie w zimnej części roku może być dla wielu z Was zbyt trudnym wyzwaniem. Zimowe spacery w wyższe partie gór wymagają odpowiedniego sprzętu, umiejętności i odpowiedniej kondycji. Ale znamy dwa miejsca, które mogą stanowić kompromis przy niekorzystnej pogodzie lub bardziej leniwym nastroju. To schroniska górskie, do których możecie dojść asfaltową drogą, bo są położone w miastach.

Dom Wycieczkowy PTTK "Harcówka" leży w wałbrzyskim Parku Jana III Sobieskiego i z rynku dojdziecie tutaj w kilkanaście minut. Jeśli znajdziecie miejsce przy oknie lub wyjdziecie z ciepłą herbatą na taras będziecie mieli przed sobą niezapomnianą panoramę Wałbrzych. Podobnie do schroniska Pod Muflonem w Dusznikach-Zdroju dojdziecie asfaltówką i potem bitą leśną drogą, łatwą do przejścia nawet w środku zimy.




Dla miłośników kolei

Na koniec zostawiliśmy dwie propozycje dla miłośników kolei, których na siostrzanym projekcie Koleją po Dolnym Śląsku jest już prawie 6 tysięcy. Czy dla miłośnika kolei może być bardziej romantyczne miejsce niż dworzec kolejowy? A gdy do tego można na nim wypić aromatyczną kawę i zjeść pyszny deser, a z oknem obserwować pociągi? Niestety w Polsce takie miejsca są jeszcze rzadkością, bo większość dworców, nawet jeśli odnowiona, to zieje pustką.

Pierwsza propozycja to nowy lokal na dolnośląskiej mapie, czyli świdnicki Trybik Cafe. Lokal w wiktoriańskim klimacie ulokowano bezpośrednio na dworcu kolejowym Świdnica Miasto. Restauracja w tym miejscu funkcjonowała do lat 80. Potem było pusto. Miejsce odrestaurowano wraz z remontem stacji i powrotem pociągów pasażerskich w 2013 roku. Długo jednak nie można była znaleźć chętnego do prowadzenia lokalu. W zeszłym roku zdecydowała się na to para młodych świdniczan. Na razie zagospodarowano mniejszą sala, gdzie można obejrzeć artystyczne meble, ręcznie robione stoliki szachowe i stołki barowe.

Druga nasza propozycja to znane zapewne wielu Bistro Szklarska ulokowane w miejscu dawnej kasy biletowej na przepięknym dworcu w Szklarskiej Porębie Górnej, o którym pisaliśmy już wielokrotnie. Naprawdę warto tu spędzić chwilę, a podpowiemy jeszcze, że lokal ten może stanowić idealny kompromis dla miłośnika kolei i "nie-miłośnika", bo z jednej strony można obserwować tory stacyjne, a drugiej zapierający dech w piesi widok na Karkonosze ze Szrenicą i położoną poniżej Szklarską Porębę.



Kawiarnie zdrojowe cz.1 | Dolny Śląsk | Niederschlesien

7.2.19
Gdy ucichły wystrzały I wojny światowej uzdrowiska zaczęły się zmieniać równie szybko jak otaczający je świat. Coraz mniej było w nich strojnych dam i eleganckich panów, a coraz więcej ludzi, dla których pobyt w uzdrowisku był medyczną potrzebą, a nie towarzyskim wyzwaniem. 

Infrastruktura uzdrowiskowa powstała na początku XIX i XX wieku dla europejskich elit, które odwiedzały dolnośląskiego uzdrowiska, po I wojnie światowej zaczęła służyć także klasie średniej. Romantyczne zdroje z belle epoque zaczęły się stawać nowoczesnymi i eleganckim kurortami. Przyjeżdżano tu już nie tylko dla odpoczynku, ale także coraz częściej w celach medycznych. Pobyty stawały się krótsze, ale za to bardziej intensywne.

W XIX wieku wyjeżdżano do uzdrowisk często na cały sezon, a przynajmniej na parę miesięcy. Teraz pobyty liczono już tygodniach. Jeszcze większą zmianę przeżyły dolnośląskie uzdrowiska po II wojnie światowej. I nie chodzi tu tylko o fakt, że spod niemieckiego zarządu trafiły w polskie ręce. Zmieniła się przede wszystkim grupa, jaka odwiedzała zdroje.

Teraz byli to zwykli robotnicy i urzędnicy, kierowani tu przez ZUS i Ubezpieczalnie. Nie spędzali oni już całych dni w uzdrowiskowych restauracjach, które były zbyt drogie na ich kieszeń. Dużo lepiej miały miały się kawiarnie i bary, gdzie wpadano na małą przerwę między zaplanowanymi zabiegami i stołówkowym żywieniem. Podobnie jest i dziś, w większości zdrojów dużo łatwiej jest znaleźć miłą i sympatyczną kawiarnię, niż restaurację z dobrym jedzeniem. Wszak nadal wszystkie uzdrowiska oferują pobyty prawie wyłącznie w zestawie z 3 pełnymi posiłkami.

I dziś, i kiedyś kawiarnie w uzdrowiskach były różne. Jedne mniejsze, inne większe, jedne stawały się znane i przyciągały kuracjuszy przez lata, inne padały po jednym sezonie zmieniając właściciela lub zamykając się na stałe. Po 1945 roku w większości dawnych niemieckich lokali otworzyły się polskie kawiarnie. Prawie zawsze była wśród nich ta jedna i... najważniejsza, zlokalizowana w pijalni czy głównym domu zdrojowym, nazywana - jakże by inaczej - po prostu "Zdrojową".





Obecna kawiarnia Zdrojowa w Polanicy-Zdroju mieści się w budynku Pijalni Wód, w jej południowo-zachodniej części, połączonej z budynkiem Teatru Zdrojowego. To sąsiedztwo nie pozostało bez wpływu na ten lokal, nosił on bowiem w dawnych czasach nazwę Theatercafe.

Kawiarnia rozpoczęła swoją działalność pod nazwą Helene w 1911 roku. Pierwsza nazwa nawiązywała bezpośrednio do miejsca, w którym ją ulokowano. Był to powstały w ciągu niecałych 2 lat kompleks złożony, poza wspomnianą kawiarnią mogącą pomieścić nawet sto osób, z pijalni wód, zamkniętej hali spacerowej oraz części noclegowej (60 miejsc) i kuracyjnej (36 kabin kąpielowych). Aby go wybudować trzeba było rozebrać jedną willę i stary pawilon zdrojowy.

Ale wtedy nikt nie przejmował się kosztami, był to złoty okres polanickiego zdroju, który zapoczątkowało przejęcie uzdrowiska w 1904 roku przez wrocławską spółkę pod przewodnictwem radcy handlowego Georga Haase, znanego właściciela kilku browarów. Już w 2 lata przejęciu uruchomiony został najnowocześniejszy wtedy na Śląsku luksusowy dom zdrojowy (dzisiejsza Wielka Pieniawa), a po kolejnych trzech - przystąpiono do dalszej rozbudowy uzdrowiskowej infrastruktury tworząc wspomniany kompleks, który otrzymał nazwę Helenenbad, czyli Łazieniek Heleny.

Łazienki Heleny to budynek o klasycystycznych i secesyjnych cechach, który do dziś zachował swój pierwotny charakter. Jednak poza kawiarnią i restauracją Zdrojowa dzisiaj znalazło się w nim jeszcze miejsce na 4 inne lokale, kilka sklepików, salę konferencyjną oraz biura zarządu uzdrowiska. Nie zmieniło się jednak to, że z letniego ogródka Zdrojowej możemy jednak nadal podziwiać centrum polanickiego parku zdrojowego, a wewnątrz zobaczyć stworzone przed ponad stu laty z wielkim rozmachem sale. Prawie codziennie odbywają się tutaj dancingi, jeśli więc chcemy coś zjeść, a kuchnia - w tzw. domowym stylu - jest tego jak najbardziej warta, to koniecznie trzeba to zrobić wcześniej.


Restauracja Kawiarnia Zdrojowa
Polanica-Zdrój: Parkowa 2 (przy wejściu do parku, obok Teatru Zdrojowego)
codziennie od 10 do 22
100-120 miejsc
atmosfera swobodna, strój nieformalny
ostatnia wizyta: lipiec 2018







Podobnie jak w Polanicy, w Cieplicach (kiedyś samodzielne miasto, obecnie dzielnica Jeleniej Góry) kawiarnia Zdrojowa również sąsiaduje z Teatrem Zdrojowym. Jednak kawiarnia, określana tu mianem Pałacu Zdrojowego i Teatr Zdrojowy, które dziś tworzą jeden kompleks, powstały w różnych okresach.

Klasycystyczny Pałac Zdrojowy, nawiązujący do willi z czasów antycznych wybudowano na sam koniec XVIII wieku według projektu wrocławskiego architekta Carla Gottfrieda Geisslera. Jest tak ogromny, że znalazło się w nim miejsce na salę koncertową, czytelnię, salon gier towarzyskich, palarnię cygar i restaurację. Do dziś funkcjonuje tam tylko ta ostatnia, jako kawiarnia Zdrojowa otwierana głównie na wieczorne dancingi.

Nieraz można jednak dostać się tam chwilę wcześniej i wypić zimne piwo lub gorącą kawę. My szczególnie polecamy to drugie, gdyż podawana tam kawa - mielona, zalana wrzątkiem, w szklance z kostkami cukru obok - zapewne wielu z Was przypomni sobie wtedy lata młodości w Polsce Ludowej.

Stojący obok Teatr Zdrojowy powstał dopiero ponad 30 lat później. Projekt zamówiła rodzina Schaffgotschów u legnickiego architekta Alberta Tollberga, który stworzył budynek wzorując się na berlińskim projekcie Schinkla z wystrojem w stylu empire. Teatr początkowo służył tylko rodzinie i zaproszonym gościom, dopiero w połowie XIX wieku został udostępniony szerszej publiczności. Potem jego losy były różne. Na szczęście w ostatnich latach przywrócono mu dawną świetność. Teatr posiada zachowany historyczny wystrój ciesielski widowni w postaci balkonów, lóż, kolumn, pilastrów, balustrad oraz drewnianego sufitu, na którym znajdują się zabytkowe malowidła. Dziś działa tu jeleniogórski Teatr Animacji.



Kawiarnia Zdrojowa
Jelenia Góra Cieplice: Park Zdrojowy
codziennie oprócz poniedziałków od 14 do 22
100-120 miejsc
atmosfera swobodna, strój nieformalny
ostatnia wizyta: styczeń 2019







Kawiarnie zdrojowe powstały oczywiście nie tylko w największych zdrojach, ale także te mniejsze często mogły i często nadal mogą pochwalić się ciekawymi obiektami. W Długopolu-Zdroju, które jest jednym z najmniejszych uzdrowisk w Polsce, panuje zazwyczaj spokój i niczym nie zakłócona harmonia. To idealne miejsce na długie i spokojne spacery, a kuracyjne przechadzki od zawsze znajdują przecież zakończenie w różnych uzdrowiskowych lokalach gastronomicznych.

Obecnie w samym Długopolu-Zdroju można udać się przede wszystkim na kawę. Kawiarnia działa w Domu Zdrojowym (chociaż obsługuje głównie imprezy i nieraz jest nieczynna nawet w oficjalnych godzinach otwarcia), w sanatorium Dąbrówka, dawnej kolumnadzie spacerowej i... dawnym kościele ewangelickim.

Dzisiejsza kawiarnia Zdrojowa w Długopolu zachowała wystrój z drugiej połowy XX wieku i organizuje większość imprez uzdrowiskowych, jak chociażby wieczorki zapoznawcze, dancingi i koncerty. Kawiarnia mieści się w dawnej kolumnadzie spacerowej wybudowanej w samym sercu parku zdrojowego.

Pierwszy budynek powstał w tym miejscu na początku XIX wieku i był wykorzystywany do spacerów przy brzydkiej pogodzie. Dla wygody i przyjemności kuracjuszy wewnątrz hali, dokładnie w miejscu dzisiejszej kawiarni, działa wtedy cukiernia. Można było w niej nabyć między innymi kruche wafelki o charakterystycznym okrągłym kształcie, które pojawiły się w połowie XIX w Europie i od razu zostały ulubionym deserem gości długopolskiego kurortu. Dobrze komponowały się z aromatyczną kawą, a nawet z wyrazistym smakiem leczniczych ziół.

Pierwszy budynek hali spacerowej nie przetrwał jednak do dzisiejszych czasów. Obecny drewniany budynek krytej hali spacerowej wzniesiono około 1915 roku. Jego front całkowicie przeszklono. W części północnej, po lewej od wejścia, ulokowano kawiarnię (na miejscu dawnej cukierni), a w części południowej (po prawej od wejścia), podobnie jak wcześniej, działalność rozpoczęła pijalnia wód mineralnych oraz biblioteka z czytelnią. Ten układ funkcjonalny pomieszczeń pozostał do dziś, gdyż zabudowania uzdrowiska nie ucierpiały w trakcie II wojny światowej, ani w późniejszym okresie.


Kawiarnia Zdrojowa
Długopole-Zdrój: Wolna 2 (Park Zdrojowy)
codziennie od 18 do 22
50-60 miejsc
atmosfera swobodna, strój nieformalny
ostatnia wizyta: luty 2018



c.d.n.
Obsługiwane przez usługę Blogger.