Featured

12/recent

Kawa wśród wzgórz | Menzurka Cafe | Oborniki Śląskie

27.2.20
Oborniki Śląskie to przedwojenne uzdrowisko i letnisko położone nieopodal Wrocławia, gdzie do dziś można podziwiać stare wille oraz pospacerować po okolicznych lasach, aby pooddychać świeżym powietrzem. A co po spacerze? Oczywiście dobra kawa i ciacho! 

Oborniki są dawną średniowieczną wsią, która swój rozwój w XIX wieku zawdzięcza staraniom właściciela ziemskiego Karla Friedricha Shauberta oraz pisarza i reżysera Karla Eduarda Holteia. Powstały wtedy w mieście liczne budynki willowe o bogatej formie architektonicznej pełniące rolę hoteli i pensjonatów. Tworzące specyficzny charakter miejscowości wille można zobaczyć dzisiaj przede wszystkich przy ul. Dworcowej, ul. Wyszyńskiego, ul. Trzebnickiej oraz ul. Wrocławskiej. Do spacerów najbardziej nadaje się rozległy leśno-połoninowy park krajobrazowo-przyrodniczy "Grzybek" rozciągający się wśród wzgórz na obszarze około 100 ha. Rosną tu wszystkie typy lasów, można spotkać dęby, jesiony, jawory, modrzewie, kasztanowce, a także rzadkie rośliny pochodzące z północy (relikty polodowcowe) i południa Europy (kasztan jadalny).





Przy końcu trasy spaceru rzucił nam się w oczy piękny mural umieszczony na budynku przy ul. Marie Curie-Skłodowskiej, którego autorką jest wrocławska artystka Ania Szejdewik, znana też jako COXIE. Tuż obok, w podwórzu, znajduje się przytulna nowo otwarta kawiarenka pod nawiązującą do patronki ulicy nazwą Menzurka Cafe. Tym, co rzuca się w oczy od razu po wejściu, jest szklana lada z ciastami, których widok sprawia, że nawet jeśli planowaliście wejść tu tylko na małą kawę, to na pewno zaraz zdecydujecie się zamówić coś więcej. A warto, bo niemal wszystkie wypiekane na miejscu i bardzo smaczne.

 Uwagę przykuwają też elementy wystroju , wśród których dominują przeróżne menzurki. Nam szczególnie przypadły do gustu żarówki, ale podawana w grubych menzurkach woda, dostępna za darmo, to także ciekawy (i dobry) pomysł. Do kawy zamówiliśmy sernik oreo i sernik z ricotty, obydwa przepyszne i rozpływające się w ustach. W gablotce zauważyliśmy jeszcze tartę, bezę dacquoise, malinową chmurkę . O smaczności i popularności wypieków w Menzurka Cafe, poza ciągle pojawiającymi się gośćmi, może świadczyć także fakt, że 6 z 10 kawałków z mającej się dopiero pojawić szarlotki zostało "zarezerwowanych" przez raczące się innymi wypiekami panie, jeszcze zanim ciasto wyszło z pieca!








Menzurka Cafe
Oborniki Śląskie: ul. Marii Skłodowskiej-Curie 16/6 (wejście od podwórza)
z dworca kolejowego ul. Dworcową i Wrocławską ok. 10 min.
codziennie od 10 do 19
ok. 15-20 miejsc, ogródek letni ok. 20-25 miejsc
atmosfera swobodna, strój nieformalny
ciasta od 10 zł, kawa od 5 zł, herbata 6 zł, soki świeżo wyciskane od 8 zł
ostatnia wizyta: luty 2020

Młyn z widokiem na miasto | Piwnica Staromiejska | Zgorzelec

13.2.20
Most Staromiejski to wbrew nazwie jedna z najmłodszych atrakcji połączonego Zgorzelca i Görlitz. Zbudowano go w miejscu dawnej średniowiecznej przeprawy, a na obu jego brzegach znajdują się charakterystyczne budowle, mieszczące niegdyś młyny. Dziś w obydwu funkcjonują restauracje. 

Na prawym brzegu Nysy, czyli po dzisiejszej polskiej stronie, młyn istniał przynajmniej od XIII wieku. Najdawniejsza wzmianka o Dreiradenmühle, czyli Młynie Trójkołowym, pochodzi już z 1273 roku. Był on wtedy własnością szpitala św. Ducha, który dzierżawił go zgorzeleckim mieszczanom. Młyn był używany zarówno do mielenia zboża, jak i jako młyn foluszniczy (wykorzystywany w produkcji sukna). Młyn wielokrotnie przebudowywano na przestrzeni wieków, często trawiły go też pożary. Jeden z większych zdarzył się w nocy z 18 na 19 maja 1925 roku, jednak całość bardzo szybko odbudowano.

Zespół Młyna Trójkołowego składa się z trzech budynków - najstarszego, trzynastowiecznego, spalonego w 1969 roku, który jest obecnie w odbudowie; drugiego wzniesionego w 1827 roku dla gospody ze stajnią w piwnicy; oraz trzeciego, najmłodszego, wybudowanego w końcu lat 30. XX wieku na ruinach starego budynku spichlerza w kształcie średniowiecznej wieży obronnej. W 1997 roku w średnim budynku otwarta została restauracja "Piwnica Staromiejska", którą to właśnie mieliśmy okazję odwiedzić podczas ostatniej naszej wizyty w Europamieście.

"Piwnica Staromiejska" oferuje starannie wykonane dania kuchni staropolskiej podawane na bolesławieckiej ceramice. Można tu spróbować cepelinów z białą kapustą, klasycznego kotleta schabowego na kapuście zasmażanej z ziemniakami czy rolady śląskiej w sosie pieczeniowym z domowymi kluskami śląskimi i buraczkami. Wszystko świeże i bardzo smaczne. Restauratorzy nawiązują także do powojennej tradycji kulinarnej regionu i osiadłych tu po II wojnie światowej uchodźców z Grecji oferując panierowany ser zgorzelecki, który jest wpisany na ministerialną listę produktów tradycyjnych od 2008 roku, na chrupiących sałatach.








Do dyspozycji gości jest duża sala w dziewiętnastowiecznym budynku młyna, jednak - gdy tylko pogoda na to pozwala - warto skorzystać z jednego z ogródków. Szczególnie ten zlokalizowany na tarasie nad Nysą Łużycką warty jest uwagi, bo rozpościera się z niego przepiękny widok na panoramę Görlitz. Miasto posiada niezniszczony układ przestrzenny i zabytki ze wszystkich epok historycznych począwszy od średniowiecza, gdy gród był ważnym centrum handlowym położonych na starej Via Regia, szlaku handlowym prowadzący z Hiszpanii przez Francję do Rosji. Siedząc na tarasie, widzimy też położony przy drugim brzegu Młyn Czterokołowy po dzisiejszej niemieckiej stronie, w którym również od lat 90. XX wieku funkcjonuje restauracja (Vierradenmühle).

Po smacznym posiłku warto jeszcze zwrócić uwagę na będącą częścią kompleksu wieżę, dawny spichlerz. Można na niej podziwiać niezwykłe dzieło sztuki przedstawiające kobietę wyrastającą z ziemi i symbolizującą rodzącą się wspólnotę między polskim Zgorzelcem a niemieckim Görlitz. Płaskorzeźba określana jako "Wyraz Artystyczny Zjednoczonej Europy" (WAZE) została wykonana z płytek ceramicznych z zakładu "Przyborsk" w Gierałtowie przez Ormianina Vahana Bego i Polaka Michała Bulaka.




Piwnica Staromiejska
Zgorzelec: ul. Wrocławska 1 (koło Mostu Staromiejskiego) 
z dworca Zgorzelec Miasto na pieszo (30 min.) ul. Armii Krajowej i ul. Daszyńskiego
z dworca Görlitz Hbf  (dojeżdzają polskie pociągi) na pieszo (25 min.) przez Berliner Str. i Untermarkt

codziennie od 12 do 22
ok. 40-50 miejsc, ogródek letni ok. 40-50 miejsc
atmosfera swobodna, strój nieformalny 
przystawki od 26 zł, sałatki od 26 zł, zupy od 10 zł, pierogi 22 zł, dania obiadowe od 34 zł
ostatnia wizyta: sierpień 2019

5 lat | top5 kawiarni | top5 restauracji

6.2.20
Tu już 5 lat odkąd jesteśmy z Wami. W tym czasie odwiedziliśmy prawie pół tysiąca, a opisaliśmy ponad 200 miejsc i wydarzeń związanych z dolnośląskimi kulinariami. Reszta znalazła się na naszym facebookowym profilu, który od bloga jest zaledwie o trzy miesiące młodszy. Dziś zapraszamy do 5 kawiarni i 5 restauracji, które najbardziej Wam się spodobały na naszym blogu.




Cukiernia Łukowa znana jest zapewne wszystkim mieszkańcom Świdnicy, a większości kojarzy się przede wszystkim z kusząco pachnącymi i wyśmienicie smakującymi jagodziankami – na te niewątpliwie należy się tam wybrać, jak tylko rozpocznie się "jagodziany" sezon. Cukiernia oferuje sporo klasycznych słodkości, ale także delikatne jogurtowe kremy i pianki, granolę na drugie śniadanie, świeżo wyciskane soki (zielone, czerwone i pomarańczowe; owocowe i warzywne) i owocowe desery na przekąskę.

O tym, że Wrocław to nie tylko rynek i Ostrów Tumski próbowaliśmy Was przekonać zapraszając do Black Point Cafe w Leśnicy. Wyjątkowej kawie (z dripa) towarzyszyły przepyszne ciasta: wegańskie brownie i delikatny serniczek. Nieprzesadnie słodkie, ale zdecydowane w smaku, idealne do aksamitnej kawy. Do tego zdrowe! A tych, którzy nie tego w słodyczach szukają, uspokajamy – są i tradycyjne słodkości (także w nowoczesnym wydaniu).


W niedzielę niewielki lądecki rynek budzi się do życia tak koło południa. Pierwszych turystów i kuracjuszy przyciąga jak zawsze zapach świeżo parzonej kawy. Zapach nie jest mylący i kawa w kamieniczce nazywanej Domem Klahra (od słynnego rzeźbiarza) była rzeczywiście pyszna i aromatyczna.

W Wałbrzychu nie tak łatwo znaleźć, zwłaszcza w centrum, miejsce z pysznymi, sycącymi przekąskami, dobrą kawą i smakowitymi, cieszącymi oczy i podniebienie, deserami. Przy al. Wyzwolenia zlokalizowana był niewielka, klimatyczna kawiarenka Szugar Bejb Cafe. Niestety już jej tam nie ma, przeniosła są się do pobliskiego Szczawna-Zdroju i działa pod nazwą Tarta Bułka Cafe.


Gęsto zabudowane śródmieście Wrocławia (z tendencją wzrostową niestety) oddycha z roku na rok z coraz większym trudem/ Ale i tutaj znajdziemy miejsca, w których oddech da się złapać. Rozglądając się po okolicy trafiliśmy do Zenka Cafe. Zastaliśmy przytulny ogródek obsadzony zielenią na tyle gęsto, na ile się dało, a także pyszne jedzenie i desery.



Zdecydowanie Wam też, tak ja i nam, zamarzyła się kolacja w iście królewskim stylu. Wśród najpopularniejszych na naszym blogu restauracji znalazła się Restauracja na Zamku Topacz, gdzie spróbowaliśmy będącego w karcie sezonowego menu degustacyjnego. Jeden zestaw to kilka dań (zawsze więcej niż trzy, które obejmuje całkiem przyzwoity, lecz standardowy obiad), ale porcje są nieco mniejsze niż w zestawach serwowanych z karty, dzięki czemu nie trzeba w tych daniach wybierać, lecz można delektować się każdym z nich. No właśnie… Delektować.


Będąc już temacie królewskich uczt, to Dom Królewski odwiedziliśmy także w Lądku-Zdroju. Pensjonat nosił taką nazwę do 1945 roku, na pamiątkę tego, że mieszkał tu przebywający na kuracji w Bad Landeck król pruski Fryderyk Wilhelm III. Obecnie na parterze pensjonatu działa restauracja Kredens Sudecki oferująca kuchnię domową. Przy okazji naszej ostatniej wizyty zamówiliśmy schabowego i zupę dnia oraz pierogi, które to dania bardzo nam smakowały. Godne uwagi są też kartacze lądeckie, choć przeznaczone na spory głód.

W karcie dań Rynek 43 w Świdnicy znaleźliśmy wiele różnych możliwości. Przede wszystkim czeka na nas menu miesiąca. Podczas naszej wizyty obejmowało m.in. zupy z rzeżuchy, truflowych rzodkiewek z solą morską, zaś na deser - babeczek z kremem jaglano-fiołkowym. Są także specjalności świdnickie, w tym na przykład zupa z karpia po Cystersku z czerwoną soczewicą, dzik w koronie oraz strudel z kaszanki Boleścińskiej podany z jabłkowym winegretem.



Pizzeria Pub Jedyna - Czeska w Kłodzku nie zachęcał do do wejścia do środka - ot, zwykła pizzeria, nic zachwycającego; osiedlowy pub, dobry na piwo - i może dlatego już nie istnieje. A jednak wnętrze lokalu było zupełnie innej niż sugerowała fasada, lekko mroczny wystrój czeskiego przytulnego pubu, w którym miło spędzić można niejeden wieczór. Na przykład przy piwie – w ofercie m.in. wysokogatunkowe niepasteryzowane piwo Novopacké. Do tego naprawdę dobre, czeskie jedzenie. Dziś jest w tym miejscu inna restauracja, ale jeszcze nie próbowaliśmy, co ma do zaoferowania.

Powojenne zmiany dolnośląskiego krajobrazu objęły całokształt życia społecznego, w tym także kuchnię. Rewolucja kulinarna, jaka wówczas zaszła, wprowadziła do dolnośląskich jadłospisów dania kresowe, a my, Dolnoślązacy, do dzisiaj lubujemy się w kresowych smakach. Nic więc dziwnego, że wśród najlepszej piątki znalazła się też restauracja z kuchnią ukraińską. Była nią Hortyca zlokalizowana nieopodal Uniwersytetu Wrocławskiego.
Obsługiwane przez usługę Blogger.