Featured

12/recent

Do parku na wiosnę | Agawa | Wrocław

23.3.17
Zaczęła się wiosna; wprawdzie słońca jeszcze trochę nam brakuje, ale już z niecierpliwością go wyglądamy, szukamy go między innymi w parkach, do których coraz częściej zaglądamy. 

Park Południowy jeszcze przed nadejściem wiosny...
... i Park Południowy gdy do wiosny został tylko dzień.


W samym Wrocławiu mamy aż 44 parki. Nie wszystkie oczywiście znamy, kilka jest takich, których nazwy mówią coś każdemu mieszkańcowi i turyście. Niewątpliwie jednym z nich jest Park Południowy. Powstał pod koniec XIX wieku na 25 hektarach podarowanych w 1877 roku miastu przez zamożnego kupca i filantropa Juliusa Schöttlandera. Jak w każdym z miejsc spacerowych, tak i w parku powstało miejsce, w którym spacerowicze mogli posilić się, odpocząć, uraczyć aromatyczną kawą.

W Parku Południowym miejscem takim była elegancka restauracja, która niestety uległa zniszczeniu i po II wojnie nie została już odbudowana. Jednak wrocławianie również dzisiaj mogą w Parku Południowym coś zjeść, wypić kawę, spróbować smacznego deseru… To restauracja Agawa, do której warto zajrzeć i latem, i zimą.

Nie istniejąca już dziś restauracja Haasego w Parku Południowym na pocztówce z początku XX wieku.
Gdy na dworze zimno, możemy ogrzać się przy ciepłym kominku w dość przytulnym wnętrzu. Gdy zbyt ciepło, możemy skorzystać z ogródka i zasiąść przy zacienionym stoliku oraz cieszyć oczy okalającą lokal zielenią parku.

My do Agawy zajrzeliśmy w zeszłym tygodniu, szukając pierwszych oznak wiosny na parkowych trawnikach. Restauracja powitała nas niedzielnym gwarem, zapachem świeżo przyrządzanych dań i zaproszeniem na brownie, umieszczonym na potykaczu. Na ciastko wprawdzie się nie skusiliśmy, jednak – jako że szukanie pierwszych oznak wiosny bywa męczące – zamówiliśmy coś do jedzenia.

Idąc zapoczątkowanym w Nel Parco szlakiem pizzy, także tutaj sięgnęliśmy po to danie. Pizza - nomen omen również przy parku - okazała się dobrym wyborem. Cienkie ciasto, dużo dodatków. Może nieco za dużo gotowych mieszanek przypraw, które nieco przykryły smak poszczególnych składników umieszczonych na pizzy. Była to jednak smaczna przekąska, idealna na przerwę w niedzielnym spacerze.



Poza pizzą jest również wiele innych dań, również raczej smacznych, sądząc po szybkości znikania z talerzy gości z sąsiednich stolików. Obsługa, jak na niedzielne popołudnie, kiedy sala była wypełniona, a rotacja przy stolikach dosyć duża, radziła sobie znakomicie. Z pewnością jeszcze do Agawy wrócimy.

A Wy macie swoje ulubione parkowe restauracje?


Restauracja Agawa
Wrocław: ul. Andrzeja Waligórskiego 1 (Park Południowy)
codziennie od 12 do 22
60-80 miejsc, 40-50 miejsc w ogródku letnim
ostatnia wizyta: marzec 2017

Słodkie 43 kilogramy | Książ od kuchni | Wałbrzych

9.3.17
Wydaje się, że chwila jedynie minęła od wrzucenia na nasz blog pierwszego posta, dopiero co wymyśliliśmy Smaki Dolnego Śląska, a tu już dzisiaj prezentujemy post numer 100!

Jest zatem okazja do świętowania, a jak mamy świętować, to konieczny jest tort! I to najlepiej taki, który je się także oczyma, taki, jakiego nikt inny nie ma, jedyny, na specjalne zamówienie przygotowany…


Na przykład taki, jaki niegdyś na Zamku Książ wykonał swą mistrzowską ręką kucharz Hochbergów, Louis Hardouin. Jego królestwo znajdowało się na piątym piętrze Zamku, bo tam właśnie umieszczona została kuchnia. Dodajmy – było to na owe czasy rozwiązanie nowatorskie, gdyż jedzenie gotowano zwykle w dolnych częściach rezydencji zamkowych i pałacowych.

Hochbergowie zdecydowali się na umieszczenie jej wysoko, co zapobiegało przedostawaniu się kuchennych zapachów do pomieszczeń arystokratów. Na piątym piętrze Zamku Książ była także chłodnia, w której oddzielnie przechowywano dziczyznę, warzywa i ryby. Zlokalizowano tam też pomieszczenie ze zbiornikiem na wodę deszczową, używaną w książęcym gospodarstwie.


Właśnie na piątym piętrze powstał tort – dzieło sztuki. Zachwycający i zadziwiający drobiazgowością, starannością wykonania i ilością szczegółów. Powstał przy okazji odbywającego się na zamku wesela, w lipcu – niestety nie wiemy, którego roku.

Czy smak miał równie wyborny? Informacje na ten temat nie zachowały się żadne, jesteśmy jednak pełni podziwu dla kucharza i jego zespołu, który w upalne lipcowe dni potrafił przygotować takie cukiernicze dzieło sztuki.

Kilka tygodni temu, z okazji wernisażu wystawy zdjęć kucharza-fotografa Luisa Hardouina (o której też Wam jeszcze opowiemy, zaglądajcie na Przystanek Dolny Śląsk), na Zamku Książ cukiernicze dzieło pojawiło się ponownie. Tort ważył 43 kilogramy, a pracowali nad nim przez 8 dni cukiernicy z wrocławskiego hotelu HP Park Plaza pod przewodnictwem szefa kuchni, Zbigniewa Koźlika.






Wprawdzie, jeśli przyjrzymy się zdjęciom, widzimy, że zdobień miał nieco mniej niż oryginał, jednak i tak robił wrażenie! Z opowieści wiemy, że trudno było znaleźć zespół, który podjąłby się odtworzenia wypieku mistrza Hardouina. Nic dziwnego, przedsięwzięcie okazało się trudne nawet dla doświadczonych fachowców, było tez niezwykle czasochłonne - samo składanie tortu z poszczególnych elementów na wernisaż zajęło cukiernikom prawie 10 godzin.

Ach, dostać taki tort…

Za historię niezwykłego wypieku dziękujemy przewodniczce po Zamku Książ, pani Magdalenie Włodarskiej, dzięki której mieliśmy okazję nie tylko obejrzeć zdjęcia, ale i poznać kilka historycznych ciekawostek. Zaś pani Dorocie Karolewskiej dziękujemy za udostępnienie zdjęć, które pozwoliły zaprezentować Wam wszystkim tutaj zaglądającym jeszcze jeden skarb kulinarny Dolnego Śląska.

Najlepsze połączenie | Sofa Beer&Burger | Jelenia Góra

2.3.17
Powoli zbliża się wiosna, wyglądające zza chmur słońce zachęca do spacerów krótszych i dłuższych, w tym także do wycieczek górskich (chociaż w górach na wiosnę przyjdzie jeszcze trochę poczekać).


Jeśli w najbliższych dniach podmuchy cieplejszego powietrza zachęcą Was do wycieczek, zajrzyjcie może do Jeleniej Góry. Miejscowość leży nieopodal karkonoskich popularnych szczytów, ale warta odwiedzenia jest nie tylko z tego powodu. Sama stanowi bowiem interesujące miejsce do spacerowania, zwiedzania i podziwiania zarówno zabytków, jak i przepięknych widoków.

A gdy od tego podziwiania i dreptania jeleniogórskimi traktami zrobimy się głodni, mamy do wyboru kilka miejsc z całkiem dobrym jedzeniem. Jednym z nich jest Sofa.

Sofa Beer & Burger, bo tak brzmi pełna nazwa lokalu, oferuje szereg różnych dań i napojów, szczególnie jednak warto wybrać się właśnie na burgery i pyszne (czeskie) piwo. Zlokalizowana w samym sercu Jeleniej Góry zaprasza do przestronnego wnętrza, latem zaś oferuje miejsce w ogródku.


Jeśli szukacie dobrego terminu na odwiedzenie jeleniogórskiego rynku, to polecamy ostatni weekend września kiedy cały plac Ratuszowy i okoliczne uliczki zajmuje największa w regionie giełda staroci.
W menu wiele dań. Na przykład pyszne sałatki (polecamy zwłaszcza sałatkę z grillowaną polędwicą, której smak podkreśla orzechowy dressing – palce lizać!), makarony lub któreś z dań obiadowych (np. pieczone żeberka czy gulasz wieprzowy). Warto zamówić pierogi (włoskie, z dodatkiem sera mozzarella, parmezanu i żółtego oraz suszonych pomidorów), podawane ze smacznym sosem. Może na zdjęciu na prezentują się okazale, jednak smakują bardzo dobrze, a i porcja wcale nie jest mała.

Przede wszystkim jednak warto zamówić tutaj burgera. Spośród wielu propozycji nam odpowiadają dwie. Pierwsza to Sofa Burger z dodatkiem sera camembert. Druga, jeszcze lepsza, to Mexico Burger z dodatkiem ostrych papryczek jalapeno. Ale uwaga! To danie dla tych, którzy naprawdę lubują się w ostrych dodatkach.



Popić wszystko najlepiej czeskim piwem, które w lokalu serwowane jest w szklankach o pojemności 0.4l.

Ceny niewygórowane, do wielkości i jakości jedzenia jak najbardziej adekwatne. Malutki minus za obsługę, bo pod tym względem jest w lokalu bardzo nierówno. Czasami szybko można otrzymać kartę dań i zamówić wybrane jedzenie, czasami jednak trzeba się przypominać lub zwrócić na siebie uwagę, by ktoś się zainteresował.


Sofa Beer & Burger
Jelenia Góra: pl. Ratuszowy 13/14
codziennie od 10 do 23, w piątki i soboty do 1 w nocy, w soboty i niedziele od 11
30-40 miejsc, ogródek letni 20-30
ostatnia wizyta: wrzesień 2016

Okrągłe jedzenie na każde pragnienie | Tłusty czwartek

23.2.17
Ostatni tydzień przed Wielkim Postem, tydzień jedzenia, ba! obżerania się, rozpoczyna tradycyjnie Tłusty Czwartek, czyli ten jeden dzień w roku, kiedy możemy, a nawet powinniśmy, nie liczyć kalorii i jeść pączków tyle, ile tylko zmieścimy. 

fot. B.A. Lane

Podobno kto nie zje pączka w Tłusty Czwartek, będzie skazany na niepowodzenia w przyszłości, więc miejcie się na baczności! Idealne pączki są dobrze usmażone, pulchne i okrągłe, koniecznie z charakterystyczną jasną obwódką, która gwarantuje, że użyty do smażenia tłuszcz był świeży.

A gdzie na pączki?

Już w zeszłym roku zapraszaliśmy Was na wrocławskie Nadodrze, które oferuje przysmak w wersji wrocławsko-lwowskiej, czyli jedyne w swoim rodzaju pączki z wytrawnym nadzieniem śliwkowym.

Miejsc, w których można je nabyć, przybywa na szczęście z roku na rok, więc na pewno będziecie mieli okazję spróbować tych przygotowywanych tylko w ten jeden dzień pyszności. We Wrocławiu pączki są ostatnio dość popularne, obok tradycyjnie oferujących je cukierni pojawiają się nowe, m.in. Stare Pączkarnie.



Pamiętny spór pomiędzy dwiema z nich, z których każda chciała być tą najważniejszą, najbardziej tradycyjną i posiadającą najlepszą recepturę, spopularyzował je i dzisiaj właściwie każdy z wrocławian sięga co jakiś czas po pączka, najlepiej dopiero przygotowanego, świeżego i zjadanego jeszcze na ciepło. I z ulubionym nadzieniem, bo przecież dzisiaj nie tylko tradycyjna konfitura z róży w pączku się kryje. Są rozmaite konfitury owocowe, ale wewnątrz znaleźć też można czekoladę, pyszne nadzienie rafaello, masę orzechową i wiele innych. Jakie są wasze ulubione?

Poza Wrocławiem miejsce sieciówkowych Starych Pączkarni zajmują tradycyjne lokalne cukiernie. Dzisiaj chcemy Was zaprosić do Mietkowa, która zresztą ze swoimi wyrobami wychodzi daleko poza granice swojej miejscowości.

W małej, rodzinnej piekarni "Wójcik" w Mietkowie produkcja pączków na Tłusty Czwartek opiewa na 15-18 tysięcy sztuk! Proces rozpoczyna się już w środę koło południa i trwa do godziny 10 rano w czwartek. Jest to zdecydowanie najbardziej pracowity dzień cukierni w roku.

W ofercie dostępnych jest pięć rodzajów pączków z różnymi nadzieniami: marmolada wieloowocowa, adwokat, toffie, róża i paczki hiszpańskie. Produkcja rozpoczyna się od przygotowania ciasta na bazie tradycyjnej receptury. Następnie ciasto dzielone jest na kuleczki o wadze około 70 dag i układane na blachach.

fot. B Wójcik
fot. B Wójcik
fot. B. Wójcik
"Surowe" pączki umieszczane są w garowni - jest to pomieszczenie, w którym panuje odpowiednia wilgotność i temperatura. W tym miejscu pączusie rosną tzn. garują. Po osiągnięciu odpowiedniej wielkości kluseczki gotowe są do smażenia.

Na tłuszczu smażymy je w temperaturze 180° z dwóch stron. Dopiero później ciepłe pączki są nadziewane, lukrowane, bądź zatapiane w czekoladzie. Świeżutkie pączki po wystudzeniu i zapakowaniu w kosze transportowe gotowe są do wyjazdu poza granice Mietkowa - do sklepów spożywczych na terenie Wrocławia, Sobótki, Świdnicy, Środy Śląskiej, Żarowa, Kątów Wrocławskich, Wałbrzycha i wielu mniejszych miejscowościach położonych na terenie Dolnego Śląska.

W Mietkowie znajduje się Piekarnio-Cukiernia Aga Wójcik, tam, bezpośrednio można nabyć te słodkie pyszności. Trzeba się jednak spieszyć, mimo olbrzymiej ilości do czwartkowego wieczora zazwyczaj nic nie zostaje!

Pizza przy parku | Pizza nel Parco | Wrocław

16.2.17
Tydzień temu zachęcaliśmy Was do szukania miejsc z najlepszą pizzą nie tylko we Wrocławiu. Jeśli natomiast właśnie w stolicy Dolnego Śląska poczujecie ochotę na pizzę, zajrzyjcie do przytulnej Nel Parco, która oferuje jedną z najlepszych, naszym zdaniem, we Wrocławiu.


Lokal jest niewielki, klimatyczny. Położenie obok Parku Szczytnickiego powoduje, że staje się miejscem zakończenia wielu niedzielnych spacerów. Dlatego też radzimy zarezerwować wcześniej stolik, zwłaszcza w weekend.

Wnętrze jest czyste, ładne i stylowe, widać sporą dbałość o szczegóły i dobór sezonowych dodatków. Zimą ogrzewa nas kominek, latem możemy korzystać z dosyć sporego ogródka przed lokalem. Zawsze – zamówić wyborne jedzenie.

Jaka jest pizza w Nel Parco? Pyszna i świeża. Na cienkim, chrupiącym cieście rozłożone są smaczne dodatki, których nigdy nie jest mało. Nie jest ich też zbyt wiele, dzięki czemu udaje się uniknąć wrażenia „przeładowania”.


Na podkreślenie zasługuje fakt, że bardzo dobre są nie tylko warzywa, ale też szynka, kiełbasa i mięsa, co nie jest przecież w pizzeriach regułą. Wśród wielu przeróżnych rodzajów pizzy znajdują się smaki najbardziej tradycyjne oraz takie, do których nie jesteśmy bardzo przyzwyczajeni. Można więc zamówić np. margheritę, prosciutto czy capricciosę, ale również autorskie połączenie składników w pizzy nel parco lub Lardo e gallinacci – pyszną z boczkiem, kurkami i sosem śmietanowym.

Oczywiście w menu jest nie tylko pizza. Są i inne włoskie przysmaki, dla dbających o linię i zdrowie – pyszne sałatki, których porcje są wystarczające, by się najeść. Na rozgrzanie zimą polecamy zupy.



Do picia kawa i herbata (w zimowej wersji herbata z przyprawami i lekkim aromatem rumu, bardzo dobra, polecamy), soki, ale też oczywiście wino i piwo dla tych, co wolą tradycyjne połączenia. Czasami trzeba trochę dłużej poczekać na realizację zamówienia, ale warto. Czas oczekiwania wynagrodzi jedzenie, a umili przyjemny klimat i dobre wino.

Jako ciekawostkę warto podać, że budynek w którym znajduje się Nel Parco ma swoją historię. Przed wojną był to budynek szaletu miejskiego, natomiast jeszcze kilkanaście lat temu działa tu bardzo popularna cukiernia.


Pizza nel Parco
Wrocław: al. Różyckiego 1
codziennie od 12 do 22, w piątki i soboty do 23
15-20 miejsc, ogródek letni 20-30 miejsc
ostatnia wizyta: styczeń 2017

Międzynarodowy Dzień Pizzy | Dolny Śląsk

9.2.17
Ojczyzną pizzy są, jak wiemy, Włochy. Dokładniej zaś – niewielkie miasteczko portowe Gaeta, aczkolwiek ta w najbardziej znanej dzisiaj, klasycznej formie z mozzarellą, narodziła się w Neapolu. Tajemnicą najlepszej włoskiej pizzy jest… prostota. Cienkie ciasto o lekko chrupiącym spodzie, na którym umieszcza się starannie skomponowane naturalne składniki. 

Dzisiaj, 9 lutego, danie to ma swoje święto. Świętujmy zatem – zapraszamy na pizzę!

Maestro / Świeradów-Zdrój
Zaczynamy we Wrocławiu. W stolicy Dolnego Śląska obecnie najbardziej smakuje nam pizza w Nel Parco – krucha, delikatna, na cienkim spodzie, z prostymi kompozycjami dodatków. Idealna. W dodatku pizzeria zlokalizowana jest tuż obok Parku Szczytnickiego, zaś przytulnie urządzone wnętrze zachęcająco mruga światłami świec i lampek do spacerowiczów zimą, a stosunkowo duży ogródek oferuje chwilę wytchnienia latem.

Nel Parco / Wrocław
Z Wrocławia jedziemy do Świdnicy, do Gusto Italiano. Już Wam zachwalaliśmy to miejsce, bo naprawdę warte polecenia – doskonała włoska kuchnia to, obok świetnych zup i pysznych past, równie doskonała pizza.

Okazuje się, że kuchnia włoska zawitała na dobre także do górskich kurortów. I tak na przykład stosunkowo niedawno otwarta w Szklarskiej Porębie restauracja Retro (którą lubimy zwłaszcza za wystrój) oferuje poza szeregiem innych smacznych dań różne rodzaje pizzy strudzonym po wędrówkach górskimi szlakami turystom, a srebrnogórska Stodoła właściwie na pizzę przede wszystkim stawia. Jest z niej zresztą znana – jeśli byłeś, turysto, w Srebrnej górze i nie jadłeś pizzy w Stodole, to tak naprawdę ta wizyta się nie liczy. Zdecydowanie przepis na tę pizzę odbiega od włoskiej klasyki, ale mimo to warto spróbować.

Stodoła / Srebrna Góra
Podobnie jak serwowanej w znajdującej się w Lwówku Śląskim Qchni Smaków, o której już Wam opowiadaliśmy i która wzbudziła u nas wiele ochów i achów. Pizza jest zdecydowanie jednym z częściej zamawianych dań i nic dziwnego, skoro jest niedroga, duża i bardzo dobra.

Równie dobra jak ta, którą w swojej restauracji oferuje znany naszym Czytelnikom specjalista od współczesnej nowoczesnej kuchni uzdrowiskowej, Michał Koszycki. W Maestro w Świeradowie-Zdroju zjecie na pewno zawsze pyszną pizzę z mnóstwem świeżych, dobrej jakości dodatków. Jak się okazuje – dolnośląskie uzdrowiska mają w temacie pizzy wiele do powiedzenia.

La Nonna / Polanica-Zdrój
Oto bowiem w Polanicy-Zdroju znajduje się restauracja La Nonna, do której warto na pizzę się wybrać. Cienkie ciasto, dobrze skomponowane składniki, aromatyczne oliwy – pycha. A zaraz obok – Kudowa-Zdrój. A w Kudowie – Cudova Bistro, w którym znajdziecie pizzę taką, jak nigdzie indziej. Na przykład na razowym cieście, nieco inną niż standard, choć już właściwie nowy standard ustanawiającą. Klasyka zresztą także smaczna.

Cudova Bistro / Kudowa-Zdrój
Do Cudowa Bistro zaprosimy Was już w najbliższych dniach – wybieramy się bowiem sprawdzić, czy nic się nie zmieniło i czy nadal uśmiechnięta obsługa roznosi przepyszne pizze wśród szczelnie wypełniającego wnętrze (a latem i ogródek) tłumu gości.

Tymczasem – jedzcie pizzę i napiszcie, który lokal serwuje Waszą ulubioną!

Restauracja z dawnych lat | Retro | Oborniki Śląskie

2.2.17
Lubicie retro? My lubimy, nic więc dziwnego, że jak tylko wypatrzymy lokal „retro”, udajemy się do niego niezwłocznie, by sprawdzić, w czym się ów styl w danym miejscu przejawia.


Dziś w Kościele katolickim obchodzone jest Święto Matki Boskiej Gromicznej, które dla wszystkich miłośników bożonarodzeniowego wystroju jest tradycyjnie ostatnim dniem, w którym może stać jeszcze choinka. Dziś rozbieramy więc ostatnie choinki, a skoro rozbieramy choinki to właściwie już wiosna i lato. Postanowiliśmy sobie więc przypomnieć te ciepłe okresy roku.

Latem odwiedziliśmy właśnie restaurację "Retro" w Obornikach Śląskich. Było parno i "żar lał się z nieba", więc miło zaskoczyła na klimatyzacja. Było też miło i smacznie, a ostatecznie również retro – i to zaraz na wejściu, bo przekroczywszy próg lokalu, znaleźliśmy się w hotelowej restauracji z dawnych lat, z pięknym wystrojem, w którym główną rolę odgrywają gustowne tapety i stylowe dodatki.

Jedzenie smaczne, świeże, domowe. Zamówiliśmy placki ziemniaczane oraz sałatkę. Placki okazały się strzałem w dziesiątkę – jeśli lubicie świeże, chrupiące i dobrze przyprawione, to z pewnością jest to danie właśnie dla Was. Sałatka była równie smaczna, idealna zwłaszcza na upalny dzień, w którym odwiedziliśmy restaurację.



Uwagę zwraca również estetyka podania – zdecydowanie najadły się także nasze oczy. Na zakończenie obiadu czekała na nas miła niespodzianka – w prezencie dostaliśmy porcję deseru (panna cotta), który również smakował wyśmienicie. Dziś w "Retro" zapewne menu zimowe, nie mieliśmy (jeszcze) okazji spróbować. Ale może Wy mieliście?



Restauracja Retro
Oborniki Śląskie: ul. marsz. Józefa Piłsudskiego 8
codziennie od 9 do 20
40-50 miejsc
ostatnia wizyta: czerwiec 2016
Obsługiwane przez usługę Blogger.