Featured

12/recent

Najnowocześniejszy dom zdrojowy na Śląsku | Bad Altheide

22.2.18
Na początku XX wieku właścicielem kurortu Altheide Bad zostałą spółka lekarska z Breslau, na czele której stał znany wrocławski browarnik i restaurator Georg Haase. Już po dwóch latach zarządzania zdrojem wybudowano nowoczesny Neue Kurhaus ze 130 luksusowo wyposażonymi pokojami.

Neue Kurhaus (Nowy Dom Zdrojowy) uznany został od razu po wybudowaniu w 1906 roku za najnowocześniejszy obiekt tego typu na Dolnym Śląsku. Tempo budowy musi zadziwić każdego, kto dziś go ogląda, bo na ukończenie budynku (niewiele skromniejszych rozmiarów niż w obecnym kształcie) potrzebowano zaledwie roku. Wyposażony został nie tylko w pokoje dla kuracjuszy, ale także w salę bankietową, czytelnię, pokój muzyczny, salony gier, palarnię i restaurację. Ulokowano w nim też apartamenty z salonem i sypialnią, które możecie zobaczyć poniżej na dwóch zdjęciach pochodzących sprzed wybuchu I wojny światowej.



W czasie Wielkiej Wojny Neue Kurhaus przekształcono w szpital, jednak nie pociągnęło to za sobą żadnych rewolucyjnych zmian – przebudowy, dobudowy czy zburzenia. Trafiali doń w tym czasie głównie wojenni rekonwalescenci. To prawdopodobnie ich możemy zobaczyć na poniższym zdjęciu na tle sklepików uzdrowiskowych w hali spacerowej.


Po 1918 roku Neue Kurhaus wrócił do roli luksusowego hotelu zdrojowego. Nie była to już wprawdzie belle epoque z jej luksusami, jednak nadal po przekroczeniu głównego wejścia trafiało się do świata piękna i bogactwa, na progu którego znajdował się urządzony zgodnie z ówczesną modą westybul. Na zdjęciach wygląd holu głównego w latach 20. oraz po zmianie dekoracji w latach 30. XX wieku.



W 1929 roku dobudowo trzykondygnacyjne skrzydło, w którym został umieszczony zakład przyrodoleczniczy. Znalazło się w nim miejsce na 50 kabin do kąpieli leczniczych, pracownię elektrokardiograficzną oraz inhalatorium dla leczenia górnych dróg oddechowych. Zdjęcie poniżej wykonano niedługo po jego otwarciu. Zebrali się tu wszyscy pracownicy nowego Zakładu.


Pod koniec lat 30. w Bad Altheide zaczęły dominować mundury. Nie zawsze, o czym świadczy poniższe zdjęcie, były to mundury nazistowskie. Tu można zobaczyć grupę attache wojskowych, który zostali zaproszeni na obejrzenie manewrów wojskowych 8. Górnośląsko-Sudeckiej Dywizji Piechoty na niemieckim poligonie w okolicach Neisse na jesieni 1935 roku. Jeśli się uważnie przyjrzycie, to znajdziecie również polskiego oficera w randze podpułkownika.


Neue Kurhaus na szczęście nie ucierpiał także podczas II wojny światowej. Służy do dziś kolejnym pokoleniom kuracjuszy jako sanatorium Wielka Pieniawa w polskiej Polanicy-Zdroju.

Autorzy zdjęć nieznani. Źródła reprodukcji: www.dolny-slask.org.pl i fotopolska.eu.
Wymienione miejscowości: Altheide Bad = Polanica-Zdrój, Breslau = Wrocław, Neisse = Nysa.



Opowieść o uzdrowisku Polanica-Zdrój możecie przeczytać w nr 4/2015 kwartalnika Przystanek Dolny Śląsk, natomiast pełną historię Domu Zdrojowego Wielka Pieniawa w nr 1/2016 kwartalnika Przystanek Dolny Śląsk. Jeśli macie swoje wspomnienia z pobytu w tym sanatorium lub inne ciekawe informacje napiszcie do nas: smaki@przystanekd.pl

Przedwiośnie w Wałbrzychu | Zielona Sofa

15.2.18
Choć za oknem jeszcze zima, mroźne powietrze nie zachęca do długich spacerów, a dni są ciągle za krótkie, jednak nieśmiało przebijające się przez szare chmury słońce prowadzi nasze myśli ku wiośnie i zazielenionym skwerom.

Nic więc dziwnego, że i w menu odwiedzanych lokali tej wiosny, lekkości i żywych kolorów zaczynamy szukać, znajdując je w miejscach czasami nieoczekiwanych.

Z czym kojarzycie Wałbrzych? Z szarością? Dymem? Pyłem? Jeśli tak, to znak, że dawno nie byliście w Wałbrzychu. Po pierwsze bowiem miasto się zmienia. Piękny, odnowiony Rynek i jego najbliższe okolice to, mamy nadzieję, dopiero początek zmian, rewitalizacji tego ciekawego i ładnie położonego miasta. A za odnowionymi fasadami znaleźć można nieraz prawdziwe cuda.




My znaleźliśmy... przedwiośnie! Taką niespodziankę przygotowała dla swoich gości Zielona Sofa – przytulny, śliczny i uroczy lokal znajdujący się przy ul. Moniuszki. W wystroju uwagę zwracają oczywiście Zielone Sofy, lecz i poza nimi mnóstwo jest przeróżnych ciekawych gadżetów i wnętrzarskich ciekawostek, które łączy motyw kota i filmu.

Zasiadłszy przy jednym ze stolików, z uwagą przyjrzeliśmy się karcie, w której jest mnóstwo pyszności – na słodko i słono, na śniadanie i obiad, na lunch i podwieczorek. Wśród nich te zwiastujące koniec zimy, czyli właśnie „przedwiośnie” w karcie: Leśny Mech, czyli mające już spore grono miłośników ciasto ze szpinakiem, Herbata Tajemniczy Bez z świetnie oczyszczającym po zimie organizm syropem z kwiatów bzu czy Koktail Bananowo-Pistacjowy – idealne, „przedwiosenne” połączenie smaków i kolorów.

My jednak – jako że pogoda była jeszcze iście zimowa, a nasze żołądki domagały się obiadu – zdecydowaliśmy się na zapiekanki oraz ciepłe napoje. Zapiekanki wybraliśmy małe, jedna z nich była z łososiem i cukinią (Zielono Mi), druga – z kurczakiem i kabanosem (Los Kabanos), bazę do każdej stanowił makaron z pesto. Smak – obłędny! Pyszne, smakowo świetnie skomponowane (zwłaszcza łosoś z mozzarellą i cukinią) i bardzo sycące.

Jako że przygotowywane na bieżąco, wymagały nieco czasu, toteż w oczekiwaniu na nie postanowiliśmy rozgrzać żołądki ciepłymi napojami. Jednym z nich był Pikantny Miętus - miętowa herbata z imbirem (pokrojonym w paski, czyli tak, jak ma być, a nie w plasterki, jak zwykle jest podawany) i cytryną (i chyba odrobiną miodu, bo w smaku słodka, choć nieprzesadnie), podana w wielkiej szklance; drugim – przyjemnie drażniące podniebienie pyszne grzane piwo z gruszką, żurawiną i cynamonem.




Lokal nie prezentuje jednego, określonego stylu, nie znajdziemy tutaj też specyficznej dla konkretnej kuchni nuty. Jest trochę wszystkiego: Włoch, Francji czy Norwegii. Wszystko jednak ze sobą idealnie współgra, bo poszczególne, tak różne elementy, łączy pasja: do podróży, jedzenia i dobrego smaku. Bardzo gorąco polecamy, nie tylko w oczekiwaniu na wiosnę!

PS. Warto powiedzieć, że od razu na powitanie dostaje się (całkowicie gratis) wodę w karafce. Niby niewiele, a jednak mało lokali o tym myśli. Druga niespodzianka czeka na tych, którzy pokażą bilet Teatru Dramatycznego w Wałbrzychu.



Zielona Sofa Cafe
Wałbrzych: ul. Moniuszki 9 (boczna od rynku)
codziennie od 11 do 22, w soboty do 24
około 30-40 miejsc, wystrój przytulny, atmosfera swobodna, strój nieformalny
kawa, herbata od 6 zł, napoje zimne od 4 zł, piwo od 7 zł (grzane 9 zł), wino od 10 zł
przekąski od 8 zł, dania na lunch od 13 zł, desery od 8 zł

Tłusty Czwartek | A jeśli nie pączek to co?

8.2.18
Tradycja jedzenia pączków w Tłusty Czwartek sięga wielu wieków wstecz i choć nie zawsze były na słodko, znane są już właściwie od starożytności. Jednak nie zawsze akurat w ten dzień na pączki mamy ochotę. Alternatywą zwykle są faworki, ale przecież nie każdy lubi zajadać się tłustym chrustem. 

Co zatem zjeść w Tłusty Czwartek? Może po prostu koniec karnawału uczcić jakimś niecodziennym słodyczem? Stąd zatem tytuł naszego dzisiejszego wpisu – jeśli nie pączek, to co? To oczywiście nieco przewrotne pytanie, bo jak to w Tłusty Czwartek można nie mówić o pączkach? Pisaliśmy jednak o pączkach rok temu, pisaliśmy dwa lata temu... dzisiaj więc coś dla tych, którzy lubią słodycze, ale z jakiegoś powodu cierpią w Tłusty Czwartek na (niewytłumaczalną?) awersję do pączków.

Oto 5 pysznych deserów, jakich mieliśmy okazję spróbować w ubiegłym roku i nie były pączkami, a według nas równie dobrze nadają się do świętowania ostatnich dni karnawału.


Tort bezowy w Polanicy-Zdroju

Nasza pierwsza propozycja to Pavlova, czyli chyba jeden z najpopularniejszych deserów. Legenda mówi, że po raz pierwszy wykonano go w latach 20. australijskim hotelu "Esplanade" w Perth dla rosyjskiej primabaleriny Anny Pawłowej, gdy artystka poprosiła szefa kuchni o coś lekkiego i słodkiego.

Pavlova to tort bezowy z kremem lub bitą śmietaną i owocami, wśród których zwykle pojawiają się maliny, truskawki, kawałki brzoskwini i kiwi. Najlepszy tort bezowy tego typu zjedliśmy w Bohemie, do której zajrzeliśmy w przerwie odwiedzin kuchni uzdrowiskowej. Może i nie jest najzdrowszy, ale lekki, smaczny (i ma owoce)!


Napoleonka aka kremówka w Trzebnicy

Napoleonka to tradycyjne polskie ciasto złożone z dwóch warstw ciasta francuskiego przełożonego bitą śmietaną, kremem lub budyniem. Jest ono bardzo podobne do innego francuskiego ciasta określanego jako neapolitańskie (pochodzące z Neapolu) i przekręcenie francuskiego napolitain zapewne stworzyło napoleonkę.

Niektórzy jednak mówią, że nazwa ciastka pochodzi od warszawskiej cukierni Feliksa Gołaszewskiego, która w okresie międzywojennym znajdowała się w stolicy przy placu Napoleona. 

Najsmaczniejszą napoleonkę w zeszły roku zjedliśmy w piekarni położonej przy głównym trzebnickim deptaku ulicy Daszyńskiego. Piekarnia Familijna zachwyciła nas wielością oferowanych ciast, ciastek i pieczywa, a zamówione przez nas ciastko było naprawdę wyśmienite. Zupełnie niedietetyczne ciastko francuskie, krem i cukier puder chyba idealnie pasują do ostatnich dni szaleństw przed Wielkim Postem?

Warto jeszcze wspomnieć że dużo młodszym określeniem napoleonki jest kremówka. Tak te ciastka, z wadowickiej cukierni przybyłego w 1936 roku z Wiednia Karola Hagenhubera, nazywał Karol Wojtyła, papież Jan Paweł II.


Ciasto marchewkowe w Dusznikach-Zdroju

Aby jednak nie samymi tłustymi potrawami świętować, mamy dla Was również propozycję inną, zdrową, swego rodzaju "zdrowy standard" wśród ciast, czyli ciasto marchewkowe. Marchewka do wypieków używana już była podobno nawet w średniowieczu, za granicą popularność zyskało podczas i bezpośrednio po II wojnie światowej w efekcie racjonowania cukru.

U nas pojawiło się stosunkowo niedawno, chociaż sama marchewka w wypiekach ma nieco dłuższą tradycję, np. na Lubelszczyźnie tradycyjnie wypieka się roladę zwaną marchwiakiem. Jako zdrowy i niskobudżetowy deser ciasto marchewkowe z kremową glazurą znalazło się na piątym miejscu w rankingu – przygotowanym przez amerykańską organizację Food Network najpopularniejszych dań lat siedemdziesiątych.

Dzisiaj jesteśmy już całkowicie przyzwyczajeni do machewkowych deserów i jeśli na koniec karnawału nie chcemy szaleć za bardzo, może właśnie ciasto marchewkowe będzie dobrą alternatywą? Ten nasz pochodził z dusznickiej Dzień Dobry Cafe.


Vegański sernik kokosowy we Wrocławiu

Taką też alternatywą może być np. wegański sernik kokosowy lub ciasto przygotowane na bazie... kaszy jaglanej, które to smakołyki mieliśmy okazję spróbować w oczekiwaniu na opóźniony pociąg we Wroclavii (centrum handlowym przy wrocławskim dworcu głównym). Znajdziecie tam m.in. Frankie's - koncept pochodzący ze Skandynawii, który skupia się przede wszystkim na zdrowym stylu życia.

Wprawdzie specjalnością lokalu są głównie soki oraz koktajle owocowe, ale gwarantujemy, że napijecie się tam również pysznej kawy i zjecie zdrowe i naprawdę pyszne ciasta. Lekkie, delikatne, a przy tym naprawdę słodkie, idealne np. Do mocnego espresso. Może takie właśnie ciasto zjecie w ramach uczty przed okresem Wielkiego Postu?


Ciastko Bolka w Świdnicy 

Na zakończenie – na miejscu bądź na wynos – proponujemy sięgnąć także po Gryz Bolka z Rynek 43 w Świdnicy. Jest to świdnickie piwne ciastko przygotowane na bazie składników używanych w tutejszej kuchni w średniowieczu. Jego nazwa związana jest z czternastowiecznym oblężeniem Świdnicy, kiedy to miała miejsce walka o dominację nad Śląskiem pomiędzy Kazimierzem Wielkim a Janem Luksemburskim. Władający wówczas świdnickim księstwem książę Bolko II Mały nie chciał oddać Świdnicy Czechom, zgodził się jednak na pokojowe rokowania i – niejako demonstracyjnie w odpowiedzi na głód w czeskim obozie – podczas tychże poczęstował przeciwnika, króla Jana Luksemburskiego, ciastkami, które jednak nadgryźć musiał wcześniej sam, by odeprzeć podejrzenia o zatruciu jedzenia. I stąd Gryz Bolka właśnie. Ciastko piwne, więc nieprzesadnie słodkie, lekko wytrawne, korzenne i bardzo smaczne. A że w ostatnich dniach karnawału piwa spożywamy też nieco więcej, będzie jak znalazł!

Czy można pogodzić tradycję z nowoczesnością?

1.2.18
Kuchnia dolnośląska do dietetycznych nie należy. I to zarówno, jeśli będziemy ją rozpatrywać w historycznym aspekcie, czyli w wersji głównie niemieckiej, w której pełno jest pieczonych kiełbas, zasmażanej kapusty i przeróżnych mięs w zawiesistych sosach, a przede wszystkim – piwa, jak i wtedy, gdy weźmiemy pod uwagę jej współczesne oblicze, zdominowane chyba raczej wschodnimi wpływami - pierogami, plackami i sernikami.  

Schronisko PTTK Strzecha Akademicka​ (niem. Hampelbaude) to prawdopodobnie najstarsze schronisko w Sudetach. Na pocztówce sprzed 100 lat widok wnętrza niedługo po przebudowie na hotel górski i powstaniu restauracji na 120 miejsc. Jak na owe czasy miejsce to było niezwykle nowocześnie urządzone; miało elektryczne oświetlenie, centralne ogrzewanie, pokoje z bieżącą wodą oraz łazienki / autor pocztówki nieznany

Nic więc dziwnego, że przez trzy lata działalności związanej z wyszukiwaniem, próbowaniem i opisywaniem dolnośląskich smaków, przybyło nam kilka kilogramów. I choć nie sposób nas posądzać o hołdowanie modzie na jedyne słuszne zdrowe jedzenie, uznaliśmy, że czas jednak przyjrzeć się temu, co zjadamy, zastanowić nad składem naszych posiłków i ich wpływem na nasze zdrowie. Oczywiście nie znaczy to, że zaprzestaniemy naszych poszukiwań! 

Nadal bowiem będziemy odwiedzać dolnośląskie miasta i miasteczka i odkrywać najlepsze smaki regionu. Jednakże postaramy się przy okazji tych odwiedzin nie tylko odkryć specjalność danego miejsca, ale także wybrać z menu te potrawy, które poza tym, że smakują, wpłyną także korzystnie na nasze zdrowie lub chociaż – będą mniej kaloryczne niż reszta dań.

Na szczęście wiemy już, że zdrowe nie znaczy szare (bo gotowane), mdłe (bo nieprzyprawione) i niedobre (bo gotowane i bez przypraw), m.in. dzięki wizytom w uzdrowiskach i poznaniu sekretów nowej kuchni uzdrowiskowej. Doceniając dobre jedzenie i przyjemność, jaką daje, poszukamy go w kartach restauracji, gastropubów i kawiarni.   

fot. Wojciech Głodek
Dbanie o zdrowie to nie tylko dobre jedzenie, to także koniecznie odrobina ruchu. Najnowsze badania mówią, że osoby z nadwagą, które są aktywne i uprawiają sport, będą żyć zdrowiej niż osoby o prawidłowej wadze, ale ograniczające swoją aktywność do przejścia z domu do pracy i z powrotem.

Rewolucja w tradycyjnej piramidzie żywieniowej sprawiła, że u jej podstawy znalazły się teraz wszelkie formy aktywności fizycznej. Zdając sobie sprawę, że nie wszystkim niezdrowym smakołykom damy radę się oprzeć, już dzisiaj deklarujemy, że przynajmniej raz w miesiącu zabierzemy Was na pieszą wycieczkę. Oczywiście na każdej takiej wycieczce możecie liczyć na smaczne przystanki. W końcu najzdrowiej jest jeść mało, ale często! 

Jak pokazało dotychczasowe funkcjonowanie naszego profilu na facebooku (a przy okazji zapraszamy, jeśli jeszcze nie lubicie, to polubcie, zanim przejdziecie dalej – facebook.com/smakidolnegoslaska – lub zaproście znajomych) - wielu z Was wykazuje szczególne zainteresowanie historią dolnośląskiej kuchni i gastronomii. Z tego też powodu raz w miesiącu zabierzemy Was na wyprawę w przeszłość, zaprosimy na historyczny felieton lub pokażemy, jak któryś ze współczesnych hoteli czy któraś z restauracji wyglądały 25, 50 czy 100 lat temu.

Tutaj jednak nie obędziemy się bez Waszej pomocy. Szczególnie w przypadku tej najnowszej historii bardzo liczymy na Wasze prywatne archiwa. Jeśli macie jakieś ciekawe zdjęcia, podzielcie się: smaki@przystanekd.pl. Dziś, na dobry początek tej nowej serii, prezentujemy zdjęcie z archiwum pana Krzysztofa Kobieli, na którym może zobaczyć nieistniejący już bufet przy 2. sekcji starego wyciągu na Szrenicę w Szklarskiej Porębie. Zdjęcie z zimy roku 1994.

Nieistniejący bufet przy 2. sekcji starego wyciągu na Szrenicę w Szklarskiej Porębie / fot. Krzysztof Kobiela, 1994

Nadal też będziemy publikowali recenzje odwiedzanych przez nas lokali. Lista tych, w których już gościliśmy, jak i tych, które jeszcze na nas czekają, jest bardzo długa (nadal też możecie nas zapraszać do siebie lub proponować ciekawe miejsca: smaki@przystanekd.pl!). Wraz z nową odsłoną naszego bloga, zaproponujemy jednak nową formułę: będziemy prezentować po kilka podobnych miejsc w jednym wpisie, by móc pokazać Wam jeszcze więcej ciekawych miejsc.

Raz w miesiącu możecie więc liczyć na mały pakiet recenzji, chyba że miejsce, które odwiedzimy będzie miało tak bogate i różnorodne menu, że będziemy chcieli poświęcić mu odrębny wpis. Pamiętajcie również, by cały czas zaglądać na „młodszego braciszka” naszego bloga, czyli smaczki.przystanekd.pl, gdzie prezentujemy drobne polecenia, ciekawostki i wrażenia od razu po odwiedzeniu lokalu. Krótko, smacznie, obrazowo i bez wielu zdań.

Jednak recenzje to nie wszystko, dlatego opublikujemy też raz w miesiącu nasz (subiektywny) ranking na wybrany temat. Zaprosimy Was wtedy np. na 13 najlepszych serników na wiosnę albo zaproponujemy 7 najciekawszych składników na pizzy, zaprosimy Was do 10 miejsc, w których zjeść można smacznie i bardzo zdrowo lub napiszemy o 5 lokalach, w których znajdziecie najciekawsze koktajle owocowe.

Pomysłów jest wiele, wciąż rodzą się kolejne, a z każdym wyjazdem przekonujemy się, że nadal coś potrafi nas zaskoczyć. Jeśli i Wam chodzi po głowie coś, co powinno znaleźć swoje miejsce w którymś wpisie, podzielcie się z nami, zasugerujcie, polećcie.


P.S. A w każdy piąty (a nie w każdym miesiącu jest!) czwartek zaś będziemy mieli dla Was coś Xtra.

4 niedziele adwentu | cz. 4 | Dolny Śląsk

21.12.17
Do Świąt Bożego Narodzenia zostało tylko kilka dni. Za oknem bardziej dzisiaj jesiennie niż zimowo (przynajmniej w dużej części województwa), więc może w świąteczny nastrój wprowadzą Was jarmarki i kiermasze, zapach grzanego wina i błysk (nie tylko) choinkowych ozdób.

Świdnicka Kolęda / fot. UM w Świdnicy
Gdzie jeszcze tego wszystkiego szukać? Do piątku trwa Świdnicka Kolęda na którą zapraszaliśmy tydzień temu. Dzisiaj odbędzie się w jej ramach m.in. rozstrzygnięcie miejskiego konkursu „Na najładniej oświetlony i przystrojony dom i balkon”, do tego wystawcy, prezenty, dobre jedzenie i świąteczna atmosfera, którą wzmocni jeszcze wspólne świąteczne kolędowanie już jutro.

Bolesławiec z kolei zaprasza dzisiaj na Bolesławiecką Gwiazdkę Życzliwości 2017. W Rynku, jak co roku, dzieci i dorośli będą mogli podziwiać szopkę z żywymi zwierzętami. Na kiermaszu świątecznym kupimy potrawy i ciasta świąteczne, a na wystawie obejrzymy Szopki Bożonarodzeniowe zgłoszone do konkursu, który zorganizował Bolesławiecki Ośrodek Kultury – Międzynarodowe Centrum Ceramiki. Bardzo ciekawie zapowiada się również pokaz rzeźby w lodzie, który rozpocznie się o godzinie 15.

Trwa również Jarmark Bożonarodzeniowy w Środzie Śląskiej (od 19 do 22 grudnia) na terenie obok do Dworca autobusowego PKS. Mnóstwo stoisk z przetworami domowej roboty, winem grzanym, oscypkami, wyrobami mięsnymi, ozdobami świątecznymi. Będzie też trochę występów artystycznych, a Ci, którzy jeszcze nie mają choinki, mogą ją wygrać śpiewając kolędę.







Jarmark Bożonarodzeniowy w Lubaniu / fot. Łużyckie Centrum Kultury
Niebanalne ozdoby, wyjątkowe prezenty, tradycyjne smaki, bezpłatne piernikowe warsztaty i przedświąteczna atmosfera czekają na nas również na Bożonarodzeniowym Jarmarku w Lubaniu, organizowanym przez Łużyckie Centrum Rozwoju w Lubaniu oraz Miejski Dom Kultury w Lubaniu. Na pogranicznej mapie jarmarkowych imprez znajduje się w samym centrum świątecznych wydarzeń. Jak co roku mieszkańców i przyjezdnych powita w Lubaniu rynek pachnący świętami. Jeśli jedzenie ma mieć prawdziwy smak, a ozdoby mają być ładne i oryginalne, to trzeba je kupić właśnie tutaj!

Nie da się ukryć, że największe branie mają stoiska z wypiekami własnej roboty oraz swojskimi pasztecikami, kiełbaskami, wędzonymi szynkami, boczkami, karkówkami, polędwiczkami czy pierogami bądź uszkami. Na jarmarku znajdzie się jednak coś nie tylko dla smakoszy, ale również miłośników rękodzieła. Oryginalne upominki i ozdoby do domu dalekie "marketowej" tandecie – to wszystko znaleźć można na jarmarku. W całym wydarzeniu jednak nie chodzi tylko o zakupy, ale o spotkanie i radosną, przyjemną atmosferę.

Do zatrzymania się na chwilę zachęcają nie tylko rozmowy z wystawcami, ale także degustacje świąteczne, warsztaty dekorowania pierników, przejażdżki na kucykach czy wspólne śpiewanie świątecznych hitów oraz tradycyjnych kolęd. Bożonarodzeniowy Jarmark w Lubaniu startuje 22 grudnia o godz. 14 i potrwa do późnych godzin popołudniowych.

Do spacerów między stoiskami zaprasza też ciągle Legnica, w której jeszcze i po świętach zakupicie świąteczne smakołyki: miody, pierniki, słodkości, oscypki, grzane wino, gofry, węgierskie sękacze, swojskie wyroby wędliniarskie. Na stoiskach także wszystko, co przyda się w żegnaniu starego i witaniu Nowego Roku: fajerwerki, światełka, bombki, ozdoby i dekoracje świąteczne…

Jarmark Świąteczny w Legnicy 2017 / fot. Wojciech Głodek
Jarmark Świąteczny w Goerlitz 2017 / fot. Wojciech Głodek

I tym sposobem nadszedł czas na pożegnanie jarmarków… Są z pewnością sympatycznym elementem przedświątecznego okresu, warto jednak zadbać o nie jeszcze bardziej. Niech jest więcej regionalnych i lokalnych wyrobów, niech jest także więcej możliwości popróbowania świątecznych przysmaków.

Dla przykładu w przygranicznym Goerlitz chodzimy między smakami i zapachami, co i rusz możemy spróbować innego w smaku grzańca, inaczej doprawionej świątecznej potrawy. U nas nadal króluje na straganach to, co możemy zabrać do domu i postawić na stole lub zawiesić w oknie czy na choince. Może w przyszłym roku więcej będzie po prostu wspólnego radosnego oczekiwania? 

Czekamy na Wasze pojarmarkowe refleksje i zdjęcia z najciekawszych miejsc, które odwiedziliście. My tymczasem udajemy się na świąteczny odpoczynek, a spotkamy się w Nowym Roku w Nowych Smakach. Zaplanowaliśmy kilka zmian i udoskonaleń, serdecznie zapraszamy!

4 niedziele adwentu | cz. 3 | Dolny Śląsk

14.12.17
Macie już dosyć świątecznych jarmarków, czy nadal chętnie je odwiedzacie i na straganach szukacie prezentów i drobiazgów, które pomogą w dekoracji domu na zbliżające się Boże Narodzenie?

Jeśli chęci i siły na świąteczne zakupy jeszcze Wam nie brakuje, to bardzo dobrze, bo ostatni przedświąteczny weekend obfituje w kiermasze i inne imprezy, które umilą ostatnie dni Adwentu. Już od dzisiaj (czwartek!) świąteczny nastrój opanuje Świdnicę. W mieście co roku organizowana jest Świdnicka Kolęda, której główny elementem to Jarmark Bożonarodzeniowy. Do dyspozycji wystawców oddanych zostało 40 stanowisk w drewnianych domkach wystawienniczych w świdnickim Rynku.

W programie Świdnickiej Kolędy nie brakuje występów, koncertów, wystaw i konkursów. Każdego roku podziwiać można ruchomą szopkę przygotowaną przez Młodzieżowy Dom Kultury. Świdnicki Ośrodek Sportu i Rekreacji przygotowuje kolędę na sportowo zapraszając do wspólnego kolędowania przy gorącym barszczyku i pieczeniu kiełbasek. Na zakończenie Jarmarku organizatorzy zapraszają do wspólnego kolędowania podczas wigilii wszystkich Świdniczan – będzie to 22 grudnia.

Jutro (od 16) natomiast jarmark świąteczny odbędzie się w Sulikowie. Organizatorem jest Gminny Ośrodek Kultury, a w jego ramach wystawcy (szkoły, sołectwa lub stowarzyszenia) zaoferują na stoiskach wyroby rękodzielnicze. Całą imprezę rozpoczną występy dzieci z przedszkola, szkół podstawowych oraz uczęszczających na zajęcia teatralne i wokalne do GOK.

Lwóweckie Jasełka Uliczne / fot. UM Lwówek Śląski

Lwóweckie Jasełka Uliczne / fot. UM Lwówek Śląski

Lwóweckie Jasełka Uliczne / fot. UM Lwówek Śląski

Również Lwówek Śląski zaprasza od jutra – na Lwóweckie Jasełka Uliczne. W piątek i sobotę między 10 a 16 w Rynku odbędzie się jarmark z ciekawymi ofertami stroików i wszelkich innych kojarzących się świątecznie produktów. Przechadzając się między stoiskami, będzie można posłuchać kolęd, obejrzeć występy artystyczne (w piątek o 16 Teatr „Klinika lalek” wystawi spektakl uliczny pt.: „Izerokarkonoska Pastorałka”) lub przyjrzeć się Mikołajom, których aż 1217 weźmie udział w paradzie Mikołajów na 800-lecie miasta. W niedzielę będzie okazja do podziwiania szopek betlejemskich (Kościół pw. WNMP), zaś w poniedziałek – posłuchania koncertu kolęd w wykonaniu Aleksandry Niewęgłowskiej i Lubańskiej Orkiestry Reprezentacyjnej.

Trudno wyobrazić sobie bardziej adekwatną scenerię świątecznego jarmarku niż uzdrowiskowa hala spacerowa, toteż polecamy Waszej uwadze jarmark, który w sobotę i niedzielę (16 i 17 grudnia w godzinach 12:00-18:00) odbędzie się w Szczawnie-Zdroju. Ten przedświąteczny weekend będzie okazją do zakupu gwiazdkowych prezentów i skosztowania bożonarodzeniowych łakoci, a także czasem rodzinnej zabawy. Zarówno w sobotę, jak i w niedzielę od godz. 14 do 15:30 organizatorzy zachęcają do udziału w wyprawie do Laponii – św. Mikołaj i Śnieżynki zaproszą wszystkie dzieci do Pijalni Wód Mineralnych na wesołe animacje. Od godz. 15:30 do 17 pociechy będą mogły wziąć udział w świątecznych warsztatach – w sobotę pokuszą się na skarpetkowe bałwanki, natomiast w niedzielę stworzą dekoracje na wigilijny stół. Poza tym w bożonarodzeniowy klimat wprowadzi wspólne czytanie bajek świątecznych, kolędowanie i przystrajanie miejskich choinek ozdobami, które razem wykonamy. Ponadto do rozlosowania sporo nagród!

Jarmark Bożonarodzeniowy w Jeleniej Górze / fot. JCK

Jarmark Bożonarodzeniowy w Jeleniej Górze / fot. JCK

Jarmark Bożonarodzeniowy w Jeleniej Górze / fot. JCK

Jarmark Bożonarodzeniowy w Jeleniej Górze / fot. JCK

Jarmark Bożonarodzeniowy w Jeleniej Górze / fot. JCK

Magicznie, kolorowo i z atrakcjami będzie też w nadchodzący weekend w Jeleniej Górze. Jeleniogórskie Centrum Kultury w dniach 16-17 grudnia 2017 organizuje Jarmark Bożonarodzeniowy, w tym roku już po raz szesnasty - tym samym impreza nasza jest najstarszą imprezą tego typu w regionie. Jarmarki w JCK posiadają swoją tradycję, wyjątkowy klimat, bardzo staranną scenografię. Na stoiskach prezentowane są artykuły bezpośrednio związane z tradycją bożonarodzeniowego święta. Przepiękne ozdoby choinkowe - wykonywane w różnych technikach, anioły ze szkła, drewna, ceramiki,  piernikowe domki, serduszka, stroiki, zabawki z drewna, wyjątkowej urody biżuteria, artystyczne szkło i ceramiczne cuda, lalki szmaciane, poduszeczki, filcowe ozdoby. Nie zabraknie przysmaków, miodków, ciasteczek, ręcznie robionej czekolady...

Prześliczne, sercem podyktowane, ręcznie wykonane przedmioty to od lat dewiza jeleniogórskiego jarmarku.  Jarmark jest też miejscem spotkań jeleniogórzan, którzy właśnie tu umawiają się, aby złożyć sobie życzenia. Impreza odbywa się na dziedzińcu oraz w salach parterowych Jeleniogórskiego Centrum Kultury przy ul. 1 Maja 60.

Jarmark Bożonarodzeniowy w Mirsku / fot. UM Mirsk

Jarmark Bożonarodzeniowy w Mirsku / fot. UM Mirsk

W sobotę na IV Jarmark Bożonarodzeniowy zaprasza Mirsk. Jarmark ma miejsce w rynku miasta i rozpoczyna się o godz. 15. Na odwiedzających czeka 20 stanowisk, na których nie zabraknie ozdób świątecznych, wypieków i smakołyków. Równolegle na plenerowej scenie odbędą się widowiska jasełkowe oraz występy lokalnych zespołów wykonujących kolędy.

Na jarmark zaprasza też 16 grudnia Jeżów Sudecki. Można odwiedzić Euroregionalne Centrum Spotkań Gmin Partnerskich (Jeżów Sudecki, ul. Kreta 27), gdzie – poza kiermaszem – odbędzie się przedstawienie i Jasełka Bożonarodzeniowe. Na niewielki kiermasz zapraszają też gospodarze Wieży Książęcej w Siedlęcinie. W tym samym dniu zapraszają również Pieszyce. 16 grudnia zaprasza do siebie także Bystrzyca Kłodzka. Rękodzieło artystyczne, ciasta, ozdoby świąteczne, spektakl teatralny, przedstawienie, występy artystyczne – to wszystko czeka na odwiedzających Bystrzycki jarmark.

Kiermasz Świąteczny w Jeżowie Sudeckim / fot. RG Jeżów Sudecki

Kiermasz Świąteczny w Jeżowie Sudeckim / fot. RG Jeżów Sudecki

Jarmark Świąteczny w Pieszycach / fot. UM Pieszyce

Jarmark Świąteczny w Pieszycach / fot. UM Pieszyce

Jarmark Świąteczny w Pieszycach / fot. UM Pieszyce
Jarmark Adwentowy w Bystrzycy Kłodzkie / fot. UM Bystrzyca Kłodzka

Jarmark Adwentowy w Bystrzycy Kłodzkie / fot. UM Bystrzyca Kłodzka

Jarmark Adwentowy w Bystrzycy Kłodzkie / fot. UM Bystrzyca Kłodzka

Podobne atrakcje – choć przecież dla siebie swoiste – zapewnia Świeradów-Zdrój. Izerski Jarmark Rękodzieła i Sztuk Wszelakich odbędzie się w dniach 16 i 17 grudnia. W pięknej Hali Spacerowej odbędą się dodatkowo koncerty kolęd (16 grudnia o 11 i 17 grudnia o 13), będzie można posłuchać też opowieści o produkcji koziego sera oraz zakupić żywą choinkę.

W niedzielę odbędzie się Twardogórski Jarmark Bożonarodzeniowy na Rynku w godzinach od 11 do 19. Będzie można zrobić przedświąteczne zakupy, a także skosztować świątecznych potraw – w klimacie Świąt Bożego Narodzenia, przy dźwiękach pastorałek. To drugi jarmark, pierwszy odbył się w roku ubiegłym z inicjatywy burmistrza Zbigniewa Potyrały. Do udziału zaproszeni zostali wystawcy, oferujący asortyment świąteczny, by mieszkańcy naszej gminy (i goście) w atmosferze oczekiwania na Święta Bożego Narodzenia, przy dźwiękach kolęd i pastorałek - mogli zrobić przedświąteczne zakupy, albo skorzystać z usług gastronomicznych w postaci małych poczęstunków.

Twardogórski Jarmark Bożonarodzeniowy / fot. UM Twardogóra

Twardogórski Jarmark Bożonarodzeniowy / fot. UM Twardogóra

Twardogórski Jarmark Bożonarodzeniowy / fot. UM Twardogóra

Jarmark Świąteczny w Dzierżoniowie / fot. UM Dzierżoniów
Po raz piąty natomiast odbędzie się Jarmark Świątezny w Dzierżoniowie, dźwięki kolęd i piosenek świątecznych zabrzmią 17 grudnia w sali koncertowej DOK. Nie zabraknie także straganów ze świątecznymi ozdobami, rękodziełem artystycznym i smakołykami. W ubiegłym roku na estradzie wystąpiły sekcje działające przy Dzierżoniowskim Ośrodku Kultury: Miejska Orkiestra Dęta, wokaliści sekcji wokalnej, a także chór Cantate Deo i dziecięca schola. Program kolędowy przygotowała też grupa seniorów z Dziennego Domu Senior-WIGOR. Oprócz rodzimych wykonawców wystąpił Radek Tarach - uczestnik 8 edycji Must Be The Music – Tylko Muzyka. Zwieńczeniem jarmarku był koncert kolęd w wykonaniu kapeli, która zaczerpnęła swoją nazwę od najpiękniejszego i najbardziej żywiołowego tańca Górali Żywieckich – Hajduka. Kolędy i pastorałki w ich wykonaniu przeplatane były gawędami o bożonarodzeniowych obrzędach. Aby przekonać się kto wystąpi w tym roku, wystarczy przyjść na imprezę, która planowana jest w godz. 13-19.

I jak? Łatwiej wybrać niż z zeszłotygodniowych atrakcji, czy może też macie problem i też szukacie sposobu na bilokację? Czekamy na Wasze zdjęcia z jarmarków!
Obsługiwane przez usługę Blogger.