Featured

12/recent

Międzynarodowy Dzień Sernika | Dolny Śląsk

27.7.17
Sernik jest ciastem znanym od setek lat (serwowano go już w starożytnej Grecji i Rzymie), również na naszych polskich stołach od dawna pozostaje jednym z popularniejszych przysmaków. W jego przygotowywaniu wyspecjalizowały się kraje niemieckojęzyczne (najbardziej rozpoznawalny sernik wiedeński, zresztą spod Wiednia wraz z królem Janem III Sobieskim dotarł podobno do Polski), ale właściwie każdy region świata ma swoją odmianę serowego ciasta.


Prawie każdy lubi sernik, prawie każda gospodyni ma swoje tajne dodatki i ulepszenia tradycyjnego przepisu, które sprawiają, że powstaje ciasto niepowtarzalne (podobno istnieje ponad 1000 oficjalnych przepisów!).

Z okazji zbliżającego się Międzynarodowego Dnia Sernika (30 lipca) zapraszamy na przegląd serników i serniczków oferowanych przez dolnośląskie lokale.

Jednym ze smaczniejszych serników, które mieliśmy okazję spróbować w ostatnim czasie, był ten zakupiony na wrocławskim Bazarze Smakoszy. Nieoczywisty w smaku, przygotowany na bazie cypryjskiego sera, przykryty delikatną białkową pierzynką oraz kruchą posypką… Pyszny!

Wrocław
Przeglądając nasze fotograficzne pamiątki z wizyt w różnych kawiarniach odkryliśmy, że sernik jest ciastem najczęściej przez nas zamawianym. I możecie wierzyć – ile lokali, tyle różnych rodzajów sernika…

I tak na przykład jeśli będziecie w Lwówku Śląskim, możecie zajrzeć do Cafe Paris i tam zamówić klasyczny sernik z bitą śmietaną. W Dusznikach-Zdroju natomiast klasyka smaku jest nieco przesłonięta czekoladową zebrą na wierzchu – takie ciasto zamówicie w Kaskadzie. Tradycyjny, z dodatkiem skórki pomarańczowej, jest też sernik serwowany w Caffe Perfetto w Kłodzku. No i oczywiście w naszej ulubionej jak na razie sieci piekarni-cukierni, czyli Frąckowiak (na przykład w lokalu w Świebodzicach, który już Wam polecaliśmy).

Lwówek Śląski (sernik na drugim planie)

Duszniki-Zdrój

Kłodzko

Świebodzice

Pyszny jest również podobno sernik podawany w Herbaciarni Teatralnej w Szczawnie-Zdroju: siedząc przy stoliku i delektując się innymi smakołykami, usłyszeliśmy opinie, że sernik w tym miejscu jest po prostu bezkonkurencyjny!

W najbliższą niedzielę można sernika w tradycyjnej wersji spróbować również w lokalu w Hucie Julia w Piechowicach. Może zachęci Was pyszne ciasto podane na pięknym kryształowym talerzyku?

Piechowice

Nieco odbiegające od klasyki wersje też oczywiście na Dolnym Śląsku znajdziemy. Między innymi serniki na zimno. Robiły swego czasu furorę z uwagi nie tylko na lekkość samego ciasta, ale i łatwość przygotowania. Ale są też inne modyfikacje mające urozmaicić wygląd i smak.

I tak na przykład w Fantazji w Szklarskiej Porębie można zjeść sernik posypany z góry cukrem pudrem, nieco przypominający śląski kołacz, trochę zbliżony do sernika wiedeńskiego, ale podawany z towarzyszeniem owoców (my na przykład dostaliśmy kawałki brzoskwini). W La Kalorii jedliśmy sernik przygotowany na ciemnym, kakaowym spodzie, z którym cudownie komponował się smak miękkiej, delikatnej masy serowej. Niby tradycyjny, niby bez dodatków, ale nieco odbiegający od dominującej klasyki.

Szklarska Poręba

Szklarska Poręba

Złotoryja
W Złotoryi natomiast dostaliśmy sernik nieco przypominający napoleonkę. Wydawało się, że to sernik krakowski, jednak góra nie była pokryta charakterystyczną dla tej odmiany kratką, zabrakło też cytrynowego lukru na górze. Nie odbiło się to jednak niekorzystnie na jego smaku – gwarantujemy, że był bardzo dobry.

A co dla tych, którym znudziły się wszystkie: krakowski, wiedeński, lekki sernik nowojorski...? Może wizyta w Zamku Topacz, który ma aż dwie restauracje? W restauracji Spichlerz można w najbliższych dniach spróbować sernika na zimno z musem owocowym i chrupiącym słonecznikiem. Zważywszy, że na sernikowe święto meteorolodzy prognozują wysoką temperaturę, wydaje się to idealnym wyborem. Polecamy!

Zamek Topacz

Kolacja w królewskim stylu | Zamek Topacz | Ślęza

20.7.17
Czy Wy też czasem tak macie, że marzy Wam się kolacja w iście królewskim stylu? Nam się ostatnio marzenie o niej spełniło – mieliśmy okazję spróbować menu degustacyjnego w Restauracji Zamku Topacz. 



Menu degustacyjne ma swoje prawa. Jeden zestaw to zwykle kilka dań (zawsze więcej niż trzy, które obejmuje całkiem przyzwoity, lecz standardowy obiad), ale porcje są nieco mniejsze niż w zestawach serwowanych z karty, dzięki czemu nie trzeba w tych daniach wybierać, lecz można delektować się każdym z nich. No właśnie… Delektować.

Spróbowaliśmy kilku dań, z których każde dostarczyło nam fantastycznych wrażeń smakowych i estetycznych. Doprawdy, trudno wskazać najlepsze!

Oczekiwanie na potrawy z menu degustacyjnego skracał wyśmienity, wypiekany na miejscu chleb z kminkiem podany z również wyrabianym przez kucharzy masłem o cudownej śmietanowej konsystencji.

Jako pierwsze z zestawu dań na stół trafiło gazpacho. Wśród składników: pomidory, ogórki i cebula. Wyważone proporcje i wyraziste nuty sprawiają, że smak pozostaje w pamięci na długo, a zarazem świetnie zaostrza apetyt na kolejne potrawy. Idealne danie na gorący letni dzień.



Następnym daniem, które spróbowaliśmy, było carpaccio wołowe. Cieniutko pokrojona wołowina, kalarepa i rukola, do tego truflowy dressing, przepyszny, lekko ostry, najznamienitszy z włoskich serów Parmigiano Reggiano oraz lody musztardowe. Tak, dobrze przeczytaliście – lody musztardowe, które zachowując smak tradycyjnej musztardy są znacznie od niej delikatniejsze i przez to lepiej komponują się z tak podaną wołowiną.

Po carpaccio przyszedł czas na przepyszne ravioli z warzywami. Myli się, kto sądzi, że to zwykła potrawa. Ravioli to danie wymagające i jeśli jednak chcecie przekonać się, jak powinno smakować to idealne, zajrzyjcie do Restauracji Zamku Topacz. Poza warzywami pierożkom towarzyszył także Parmigiano Reggiano, nadając potrawie niepowtarzalnego smaku.



Ryba, której nie zamówimy w każdej restauracji, czyli kulbin, stanowiła główny punkt kolejnego dania. Towarzyszyła jej brązowa pieczarka, młody szpinak, kapusta włoska, cukinia, marchewka i seler. Mnóstwo smaków, genialne wprost zestawienie wielu różnych dodatków, które jednak nie przesłoniły smaku - delikatnej przecież - ryby. W następnym daniu najważniejsza była sarnina. Delikatna, miękka, doskonale przyrządzona – dla niej samej warto specjalnie do Topacza się wybrać!

Wreszcie czas na desery! I oto otrzymujemy galaretkę na bazie białego wina z dodatkiem borówki amerykańskiej. Nie przekonuje Was? Jesteście zatem w błędzie! Delikatna galaretka, nie mająca nic wspólnego z tymi, jakie zwykle dostajemy w kawiarniach (czyli twardymi i bez smaku). Wyraźna nuta białego wina bardzo dobrze współgra z owocami, tworząc idealne połączenie na ciepły, letni, wakacyjny wieczór.

Na koniec królewski deser, stanowiący doskonałe podsumowanie całego wytwornego i wybornego posiłku: crème brulee w nieco odbiegającej od powszechnie nam znanych, kawowej wersji. Jego smak trudno opisać – trzeba go po prostu spróbować!


Kuchnia w restauracji Zamku Topacz nie jest zwykłą kuchnią. Dania nie są po prostu smaczne. Są przyrządzone w sposób doskonały, w każdym kęsie czuć rękę mistrza, a nie zawsze oczywiste połączenie smaków dostarcza nowych doznań. Trudno też nie wspomnieć w tym kontekście o ich podaniu: dopracowanym układzie, estetycznym i idealnym ułożeniu. w końcu jemy też oczami.

Kuchnia jest naprawdę wyjątkowa, a dania niecodzienne. Skąd pomysły na nie? Na dzień dzisiejszy inspirację czerpię zewsząd. Inspiracją może być np. młody kucharz, który dopiero co przyszedł do pracy i ma dziwne, ale świeże pomysły. Coś ciekawego wpada nam w oko, gdzieś zobaczymy jakieś zdjęcie lub poczujemy smak z dzieciństwa. Inspiracje są tak naprawdę wszędzie – mówi Rafał Borys, szef restauracyjnej kuchni, który wcześniej pracował m.in. jako sous chef, czyli zastępca szefa kuchni w restauracji hotelu Hilton w Laicester pod okiem Gordona Ramsay'a oraz w Brasserie Roux, gdzie uczył się tajników kuchni francuskiej od jednego z najznakomitszych kucharzy – Alberta Roux.



Menu jest zmieniane co trzy miesiące – każda pora roku to okazja na spróbowanie nowych smaków. Zmianom ulega także menu degustacyjne. Warto przy tym podkreślić, że jest ono zawsze dostosowywane do gustów klientów i przyrządzane na ich oczach - kuchnia jest otwarta, co umożliwia podglądanie kucharzy przy pracy. w przypadku Restauracji Zamku Topacz jest to obserwacja mistrzowskich popisów!

My również zostaliśmy zapytani o to, co lubimy jeść, a czego nie chcielibyśmy zobaczyć na naszym talerzu i na podstawie naszych odpowiedzi powstała kompozycja stworzona dla nas. Specjalnymi względami cieszą się też najmłodsi goście: Pytając dziecko o to, na co ma ochotę, wyczarowujemy pełnowartościowe, pyszne danie, któremu nie oprze się nawet największy niejadek – mówi Rafał Borys.

Może chcecie sami spróbować i pochwalić się, jakie menu dla Was skomponował szef kuchni Restauracji na Zamku Topacz? Gorąco zachęcamy!

Restauracja w Zamku Topacz
Ślęza: ul. Główna 12
od poniedziałku do piątku lunche od 13 do 16, kolacje od 18 do 23 (ostatnie zamówienia do 22)
w weekendy od 13 do 23 (ostatnie zamówienia do 22)
ok. 100 miejsc, ogródek letni ok. 50 miejsc
ostatnia wizyta: czerwiec 2017

Przerwa kawę... lub wino | Międzylesie | Długopole-Zdrój

6.7.17
Wakacyjne spacery i wycieczki potrafią nieźle zmęczyć, a na zmęczenie nie ma nic lepszego niż… łyk aromatycznej kawy lub kieliszek orzeźwiającego wina. 


Na miejsca takie właśnie przerywniki wycieczkowe trafiliśmy podczas naszych ostatnich wojaży. W ostatnich dniach maja postanowiliśmy zajrzeć do Międzylesia. Niewielkie, pełne uroku miasteczko zachwyca przede wszystkim zamkiem – tam też skierowaliśmy swoje kroki.

Zamek robi wrażenie i ma naprawdę ciekawą historię (o czym jednak napiszemy innym razem i w innym miejscu), zaś dodatkowy plus należy się za to, że na słonecznym dziedzińcu rozstawiono kilka stolików, przy których można usiąść, odpocząć i wypić dobrą kawę, co też zrobiliśmy.


W ofercie są też i ciasta i ciasteczka, jest również piwo – dla każdego coś się znajdzie.

Zwiedzając międzyleskie okolice, przebywaliśmy w Długopolu-Zdroju, w którym – jak się okazuje – również jest kilka przyjemnych miejsc na niewielką przerwę. Wśród nich chcemy polecić Wam dwa.

Pierwszym będzie kawiarnia Horus zlokalizowana, uwaga, w budynku dawnego kościoła, której jednak poświęcimy nieco więcej miejsca w którymś z kolejnych wpisów.

Drugim natomiast – „typowa” i stylowa Kawiarnia Zdrojowa, z ogródka której możemy spoglądać na przeuroczy, niewielki deptak i park, delektując się winem i ciesząc spokojem okolicy.


A jakie są Wasze ulubione miejsca na wycieczkowe przerywniki? Co odwiedziliście?
Piszcie w komentarzach!
Obsługiwane przez usługę Blogger.