Featured

12/recent

Winnica Celtica | Szlakiem dolnośląskich winnic

22.8.19
Jak już zapewne dowiedzieliście się z wcześniejszych artykułów tego cyklu, po to by spróbować dobrego wina i spotkać niezwykłych ludzi nie trzeba jeździć za granicę. Czasem wystarczy dosłownie zrobić dwa kroki poza własne podwórko… No i mieć rower.

Ślęży nie trzeba nikomu przedstawiać. Widać ją doskonale z każdego zakątka Dolnego Śląska. Góra sławna od najdawniejszych wieków do dziś. Dla jednych miejsce tajemnicze i magiczne, od pradziejów otoczone kultem z ponoć jednym z najsilniejszych czakramów w Polsce. Dla innych miejsce niedzielnej rekreacji czy to w formie grilla ze znajomymi, czy też rowerowego rajdu po górach. Dla jeszcze innych centrum kultury chrześcijańskiej, z rewitalizowanym ostatnio zabytkowym kościółkiem na szczycie. Do tej listy dorzućmy jeszcze jedną atrakcję, która pojawiła się stosunkowo niedawno – winnicę.

"Pojawiła się" lecz w zasadzie należałoby napisać "została reaktywowana", gdyż już począwszy od V wieku p.n.e. Celtowie, którzy wówczas zamieszkiwali te ziemie, posiadali umiejętność wyrobu wina i produkcji drewnianych beczek. W ten sposób historia zatoczyła koło i znowu w Masywie Ślęży możemy delektować się tym napojem.

Dojechać do Sobótki można na wiele różnych sposobów, my dotarliśmy tam rowerowo z Wrocławia (trasa przedstawiona jest pod koniec). Jeżeli Urząd Marszałkowski dotrzyma słowa, już niedługo będzie można ponownie dostać się tu pociągiem po wyremontowanej trasie, co jeszcze bardziej przyczyni się do popularyzacji tego pięknego rejonu.

Kierujemy się na ulicę Czystą, gdzie w lekkim oddaleniu od jej biegu znajdziemy klimatyczny zabytkowy budynek z czerwonej cegły. To właśnie Winiarnia Celtica, miejsce, o którym dziś chciałbym opowiedzieć.







Budynki winiarni to dawny kompleks gazowni miejskiej w Sobótce, która działała nieprzerwanie od roku 1902 aż do lat 80-tych XX wieku. Wewnątrz można podziwiać doskonale zachowane elementy wyposażenia: piec, kocioł, wanny do odsiarczania gazu. Samo pomieszczenie winoteki to niegdysiejszy skład węgla.

Po tej niezwykłej scenerii oprowadza nas sam właściciel i mistrz ceremonii, którego w tym miejscu należy przedstawić. Wysoki, świetnie zbudowany 40-latek, zapalony zawodnik górskich ultramaratonów oraz miłośnik wszystkiego, co tyczy się Masywu Ślęży, pan Przemysław Demków. Wraz z żoną 16 lat temu porzucili wielkomiejski Wrocław oraz dobrze prosperujące przedsiębiorstwo branży budowlanej i wraz z trójką dzieci osiedli w Sobótce. W 2012 roku zakupili zabytkową gazownię, którą z czasem przeobrazili w obiekt restauracyjno-hotelarski. Pomysł założenia winnicy pojawił się nieco później, jak mówi pan Przemysław z fascynacji winem i winiarstwem oraz chęci posiadania własnego produktu w miejsce kupowanego w sklepie…

Winorośl jest uprawiana kilkaset metrów dalej, już poza granicami miasta. Na działce o powierzchni 1,5 ha rośnie ponad 5 tys. krzewów, głównie szczepów Merlot, Regent, Pinot Noire, Gewurztraminer, Solaris… Pan Demków uważa, że okolica Sobótki jest szczególnie predysponowana do uprawy winorośli ze względu na specyficzny mikroklimat i gleby lessowe. Ponadto w pobliżu znajduje się także uprawa 2 tys. krzewów czarnej porzeczki, gdyż Winnica Celtica jest jedynym na Dolnym Śląsku zarejestrowanym producentem wina z tegoż owocu.

Po oprowadzeniu po kompleksie gazowni i zwiedzeniu winnicy gospodarz zaprasza na degustację swoich produktów oraz szalenie interesującą rozmowę o winie ale również o Sobótce i Ziemi Ślężańskiej, o której jest kopalnią wiedzy.

Jakich win można spróbować w tym miejscu?

Merlin – czerwone półwytrawne, nawiązujące nazwą do celtyckiego czarownika znanego z legend o Królu Arturze;

Rosslyn – różowe półwytrawne, nazwa pochodzi m.in. od sławnej kaplicy w Szkocji, wybudowanej w miejscu niegdyś otoczonym kultem przez Celtów;

Arthan – białe półsłodkie, wprost nawiązujące w nazwie do Króla Artura;

oraz dwa okręty flagowe tej celtyckiej flotylli:

Rubea-Gofert – markowe wino z czarnej porzeczki, zdobyło wyróżnienie w konkursie Nasze Kulinarne Dziedzictwo;

Złoty Merlin – czerwone wytrawne, laureat brązowego medalu na Międzynarodowym Konkursie Win w Tuchowie w roku 2016.

Od pana Przemysława dowiadujemy się też o tym jak trudno w naszym kraju zostać producentem wina. Jeżeli ktoś postanowi mieć tak oryginalne hobby musi godzić się na kontrolowanie przez 10 różnych instytucji oraz płacić 6 rodzajów podatków. Z kolei potencjalny nabywca każdą zakupioną butelką wzbogaca skarb państwa kwotą wynoszącą aż 46 proc. jej wartości. Trudno się dziwić, dlaczego wciąż jako nacja wolimy inne trunki...

Na degustację połączoną ze zwiedzaniem należy się umówić nieco wcześniej. Winnica oferuje ponadto organizację imprez okolicznościowych a na miejscu można przenocować w hotelowej części obiektu. Państwo Demków organizują w miarę dostępnych terminów imprezy typu podróżniczego oraz tematyczne, poświęcone np. winom z różnych stron świata, tak więc oferta jest naprawdę szeroka i interesująca.



Propozycja wycieczki (76 km)

Do Sobótki jako popularnego miejsca weekendowego wypoczynku można rowerowo dojechać na wiele różnych sposobów, oto kilka sprawdzonych:

  • bezpośrednio z Wrocławia przez Galowice (proszę wystrzegać się bardzo ruchliwych tras nr 35 na Wałbrzych i E40 na Kłodzko!), powrót tą samą trasą (2 x ok. 42 km)
  • pociągiem do Mietkowa, następnie rowerem przez Sobótkę do Strzelina i koleją z powrotem do Wrocławia (ok. 41 km),
  • pociągiem do Świdnicy a potem rowerem przez Sobótkę do Wrocławia (ok. 63 km).
tekst Maciej Ciura zdjęcia Zbigniew Guziak





Ten materiał powstał we współpracy z kwartalnikiem Przystanek Dolny Śląsk. Przystanek Dolny Śląsk to magazyn poświęcony krajoznawstwu i historii regionalnej oraz promocji turystyki indywidualnej i transportu publicznego regionu dolnośląskiego.

Wielki Dzień Pszczół | 8.8 | Dolny Śląsk

8.8.19
Gdyby nie pszczoły musielibyśmy pożegnać się z kawą, grejpfrutami, arbuzami, słonecznikiem, truskawkami, kiwi czy migdałami... Nigdy więcej też nie moglibyśmy zjeść miodu. 

Pszczoły żyją na Ziemi od jakichś 150 milionów lat i od mniej więcej tego czasu produkują miód. Nie wiemy kiedy człowiek po raz pierwszy go spróbował, ale na pewno było to dawno temu. Najstarsze ślady miody w wnętrzu glinianych naczyń pochodzą ze starożytnego greckiego grobowca sprzed 5 tysiącleci. Aczkolwiek na pochodzącym sprzed 8 tysięcy lat malowidle naskalnym w hiszpańskiej jaskini widać już zbieracza miodu.

Dziś, 8 sierpnia, obchodzimy Wielki Dzień Pszczół! 🐝🐝🐝


Rozmaitych miodów na Dolnym Śląsku można znaleźć bez liku. Dziś jednak chcemy Wam przedstawić sześć z nich: ryczyński lipowy, sudecki wielokwiatowy, ząbkowicki lipowy, sudecki wielokwiatowy, sudecki gryczany, wielokwiatowy z Doliny Baryczy i wrzosowy z Borów Dolnośląskich. Co je łączy? Wszystkie znalazły się już na prowadzonej przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi Liście Produktów Tradycyjnych. 

Ryczyński miód lipowy jest gęsty i ma barwę od jasnożółtej do złocistej. Krystalizuje szybko i pojawiają się w nim wtedy drobne grudki. Jest słodki, choć z gorzkawym posmakiem. Pachnie mocno lipą. Pozyskiwany jest na obszarze rezerwatu przyrody Grodzisko Ryczyńskie koło Oławy. Rezerwat o powierzchni 1,82 ha został utworzony w 1958 r. Jego nazwa pochodzi od historycznego grodu kasztelańskiego Ryczyn, który miał się w tym miejscu kiedyś znajdować. Obecnie jest to nadrzeczne siedlisko na obszarze starorzecza, gdzie dominują zarośla wierzbowe, olsy, łąki zalewowe oraz wilgotne lasy łęgowe i grądowe. Znajdujące się tu lipy wąskolistne mają od 90 do 150 lat. Pierwsza polska organizacja pszczelarska powstała tu już w 1945 r. i liczyła 30 członków. Szybko jednak zwiększała swoją liczebność, bo w 1965 r. należało do niej już 120 pszczelarzy, który mieli 6500 pszczelich rodzin. Obecnie dominują tu pasieki stacjonarne, choć jest też tu ponad 30 pasiek wędrownych.

Miód lipowy z Ziemi Ząbkowickiej jest słodki z lekko gorzką nutą, ma silny zapach kwiatu lipy. Gdy jest płynny ma kolor od jasnożółtego do bursztynowego z zielonkawym odcieniem. Po skrystalizowaniu wyraźnie wyczuwalne są drobne grudki a kolor staje się jaśniejszy. Ziemia Ząbkowicka położona między Górami Złotymi, Bardzkimi i Sowimi a wzgórzami Niemczańsko-Strzelińskimi dzięki bogatym lasom lipowym ma długą tradycję pszczelarską.

Sudecki miód wielokwiatowy ma barwę od jasnokremowej do ciemnobrązowej. Zależy ona głównie od czasu, kiedy powstał - miody wczesnowiosenne i letnie mają barwę jaśniejszą, miody późnoletnie i jesienne - ciemniejszą. Sudecki miód gryczany krystalizuje już po miesiącu. Ma mocny zapach, a jego smak jest słodki i łagodny. Jest doskonały w leczeniu alergii dróg oddechowych i kataru siennego. Obniża ciśnienie, hamuje proces miażdżycowy, polepsza przemianę materii, działa dobrze na serce. Pszczelarstwo na obszarze sudeckim rozwija się co najmniej tysiąca lat, największa zmiana nastąpiła jest w 1945 r. Nowi osadnicy przejmowali miejscowe gospodarstwa, ale też wielu z nich przywiozło ze sobą swoje własne pasieki. W latach 60. i 70. XX w. na terenie Sudetów Zachodnich istniało ponad 14 tysięcy rodzin pszczelich, z których pozyskiwano nawet 85 ton miodu rocznie. Był to miód wielokwiatowy z dodatkiem spadzi. W latach 90. nastąpił gwałtowny wzrost ilości pozyskiwanego, ustalono szczegółowe zasady kontroli jakości.

Sudecki miód gryczany należy do ciemnych miodów letnich. Ma kolor jasnobrunatny z lekko czerwonym odcieniem, a jeśli jest przechowywany w niezaciemnionym miejscu to ciemnieje osiągając barwę ciemnobrunatną, prawie czarną. Sudecki miód gryczany krystalizuje powoli. Przy krystalizacji przyjmuje postać gruboziarnistą i nieco jaśnieje. Bardzo często spotyka się rozwarstwienie sudeckiego miodu gryczane na część stałą na dole i płynną u góry. Ma bardzo silny słodki, zdecydowanie ostry, piekący smak i utrzymujący się bardzo długo zapach kwiatów gryki. Miód gryczany polecany jest jako lek ochraniający i odtruwający wątrobę (zwłaszcza świeży), w leczeniu niedokrwistości, w rehabilitacji po zabiegach operacyjnych z utratą krwi w zaburzeniach na tle nerwowym oraz w stanach wyczerpania psychicznego. Na Dolnym Śląsku uprawę gryki spopularyzowali osadnicy z kresów wschodnich i centralnych regionów Polski.

Miód wielokwiatowy z Doliny Baryczy jest gęsty i nieprzejrzysty, początkowo o barwie od jasnokremowej do herbacianej, a po skrystalizowaniu - jasnożółtej, jasnoszarej lub jasnobrązowej. Smak miodu wielokwiatowego z Doliny Baryczy jest słodki, nieraz lekko piekący i gorzkawy. Dolina Baryczy leży w obszarze Natura 2000, dzięki czemu nie ma tu ryzyka ponad progowego skażenia miodu pyłami przemysłowymi i metalami ciężkimi. Od wielu wieków urządzano tu barcie w żywych drzewach, o czym świadczą nawet nazwy niektórych miejscowości, jak choćby Barniki koło Gądkowic i Milicza. W latach 1945-1948 pośród ludności autochtonicznej zamieszkali tu osadnicy głównie z terenów wschodnich i centralnej polski. Niektórzy przywieźli ze sobą pszczoły, inni zajęli miejscowe opuszczone pasieki. Gospodarowano wtedy w ciężkich ulach leżakach i pozyskiwano miód wielokwiatowy. Do dziś zachowały się nieliczne zabytkowe ule oraz urządzenia np. miodarki, podkurzacze. Miód z Doliny Baryczy zawiera nektar z setek gatunków roślin (stwierdzono występowanie 513 gatunków roślin naczyniowych, jednak nie wszystkie nektarują). Różny jest miód z różnych pasiek, gdyż zależy to od miejsca ich postoju.

Miód wrzosowy ma barwę bursztynowo-herbacianą występującą w jaśniejszych i ciemniejszych odcieniach. Po skrystalizowaniu staje żółto-pomarańczowy albo nawet brunatny. Odróżnia to miód wrzosowy od innych miodów. Im więcej w miodzie karotenoidy, tym ciemniejsza jest jego barwa. Najciemniejsze odcienie (przeważnie brunatne) ma miód wrzosowy z Borów Dolnośląskich. Miód ten ma konsystencję gęstą i galaretowatą, krystalizuje się średnioziarniście. Jest mało słodki, ostry i gorzkawy, natomiast zapach ma silny, podobny do zapachu wrzosu. Zawartość pyłku wrzosowego w miodzie wrzosowym z Borów Dolnośląskich wynosi często aż do 80% (minimalnie wymagane jest dla miodów wrzosowych 50%). Cenione przez pszczelarzy wrzosowiska pojawiły się w Borach Dolnośląskich wraz z wojskiem. Działające tu od końca XIX w. poligony prowadziły do degradacji drzewostanu i rozrastania się wrzosowisk. Już od początku XX w. intensywnie wykorzystywano te tereny na przełomie sierpnia i września, czyli w okresie kwitnienia wrzosu.

Less-waste | Maraton Kawy | Wrocław & Jelenia Góra

1.8.19
Dziś rozpoczyna się we Wrocławiu kolejny Urban Coffe Marathon. Tym razem pod hasłem "Green", czyli odpowiedzialności społecznej wobec Planety. Zmniejszanie śladu węglowego, zrównoważony rozwój i filozofia less-waste to tematyka przewodnia tej edycji największego w Europie cyklu festiwali kawy.




Co to takiego "maraton kawy"? To festiwal, w którym uczestniczy od kilku do nawet kilkudziesięciu kawiarni, które przygotowują specjalne zestawy - deser i kawa - dla swoich klientów. Wszystkie zestawy są dostępne w tej samej cenie i często nie znajdują się na co dzień w menu. Festiwal trwa zawsze tydzień i kończy się głosowaniem uczestników na najlepszy zestaw w edycji. Koleje edycji mają też swój temat przewodni. Są bardzo różne, od tak oczywistych jak "cappucino" lub "kawa mrożona", po pozwalające na większą inwencję - "wycieczki" czy "trendy".

Każda kawa - niezależnie od lokalu - i każdy deser kosztuje tylko 7 zł. Jeśli zaś zdecydujemy się na cały zestaw - a raczej warto - zapłacimy zamiast 14 zł tylko 12 złotych. Ceny są więc przystępne, a propozycje zazwyczaj bardzo ciekawe, stąd staramy się uczestniczyć w każdej kolejnej dolnośląskiej edycji. Pozwala nam to często odkryć nowe i ciekawe lokale, co i Wam polecamy.

W tej edycji Coffee Marathon na Dolnym Śląsku także po raz pierwszy poza Wrocławiem - dołączyły trzy lokale z Jeleniej Góry, do których serdecznie zapraszamy (w dwóch byliśmy już wcześniej, więc wiemy, że warto!)

A oto co nas najbardziej zaciekawiło w tej edycji kawowego maratonu:










Winnica Agat | Szlakiem dolnośląskich winnic

25.7.19
W drugim artykule prezentującym dorobek dolnośląskich producentów wina zapraszamy do położonej w Górach Kaczawskich Winnicy Agat.

Jak to mamy w zwyczaju, podobnie i tym razem dostaliśmy się tam rowerowo, jadąc z Jeleniej Góry do Legnicy, do czego zachęcamy również wszystkich czytających te słowa. Teren, na którym znajduje się winnica, to Kraina Wygasłych Wulkanów, którą tworzą wzgórza o charakterystycznych stożkowych kształtach i niespotykane w innych regionach Polski minerały.

Winnica Agat jest położona w miejscowości Sokołowiec (gmina Świerzawa) w samym sercu Gór Kaczawskich. Została założona przez panią Teresę Kucharską i pana Pawła Góździa, którzy zauroczeni okolicą, nabyli w roku 2006 starą sudecką chatę z zamiarem otwarcia gospodarstwa agroturystycznego oraz stworzenia muzeum minerałów, owadów, akcesoriów winiarskich i dawnych sprzętów rolniczych. Pan Paweł pracując w latach 70. XX wieku we Francji, zaraził się pasją winiarską, a potem przez kolejnych 20 lat zajmował się dystrybucją importowanych win oraz szkoleniami somelierskimi. Stąd już niedaleko było do spróbowania własnych sił.

Pierwsze nasadzenia miały miejsce w roku 2007. Gospodarze eksperymentowali z różnymi odmianami winorośli, obserwując jak przyjmą się w tutejszych warunkach. Z czasem winnica rozrosła się do powierzchni 1,5 ha, uprawiana przez samych gospodarzy wspierających się, gdy zajdzie potrzeba, pracownikami sezonowymi. Główne szczepy rosnące w winnicy to: regent, rondo, solaris i johanniter, z których dwa pierwsze to "okręty flagowe" tego miejsca.
Nazwa winnicy jest nieprzypadkowa i pochodzi od minerału, który w dużych ilościach występuje w okolicy, wraz z kryształami górskimi, jaspisami i ametystami.

Umówieni telefonicznie przybywamy do Sokołowca w pewną słoneczną sierpniową niedzielę. Na powitanie wychodzi krzepko wyglądający szpakowaty mężczyzna, czyli sam pan Paweł, który po śmierci partnerki, kontynuuje prowadzenie winnicy. Po krótkiej pogawędce gospodarz prowadzi nas na wzgórze leżące tuż za gospodarstwem, rozpoczynając pasjonującą opowieść o winorośli i jej uprawianiu.






Jak się okazuje, posiadanie winnicy to nie tylko radość ze smakowania wina, ale przede wszystkim ciężka praca przez prawie cały rok. Pędy winorośli muszą być regularnie przycinane, w ten sposób usuwa się nadmiar masy zielonej, aby "siła" rośliny szła w owoce, a nie w liście. Usuwa się również słabo rozwinięte, nierokujące grona.

Winorośl jest narażona na różne choroby, np. mączniaka, który atakuje i niszczy jej zielone części. Jesienią krzewy osłania się siatkami, gdyż nie tylko człowiek jest amatorem winogron, ale również stada ptaków, czekających na stosowną okazję i potrafiące w jeden dzień spustoszyć całoroczne plony. Wielkość i jakość zbiorów jest uzależniona od pogody, słońce jest niezbędnym czynnikiem do uzyskania owoców o właściwych parametrach.

Jakby tego wszystkiego było mało, schody nie kończą się w momencie zebrania plonów. Do uzyskania koncesji na produkcję i sprzedaż wina jest konieczna zgoda siedmiu różnych instytucji kontrolnych. Średnia wielkość pro­du­kcji to ok. 2500 litrów z hektara.

Z najwyższego punktu winnicy rozciąga się przepiękny widok na całą okolicę. Myśl, która przychodzi do głowy to: po co jechać do Toskanii, skoro "prawie Toskanię" mamy pod bokiem?
Po zwiedzeniu winnicy czas na główny punkt programu, czyli degustację win w przyjemnie chłodnym wnętrzu starego domu. Próbujemy jednego wina białego, czerwonego i aroniowego. Każde z nich można nabyć u gospodarza w cenie ok. 30 zł za butelkę. Pytamy pana Pawła o sekret jego doskonałej formy. Odpowiada pół żartem, że kluczem do sukcesu jest dużo pracy fizycznej na świeżym powietrzu i pół butelki wina wypijanego codziennie do posiłku.

Tytułem uzupełnienia informacji o Winnicy Agat, która posługuje się również nazwą gospodarstwo winiarskie, należy dodać, że oferuje ona szereg innych atrakcji: warsztaty winiarskie, degustacje win z różnych regionów świata połączone w miarę możliwości z degustacją potraw kuchni tego regionu, szkolenia i kursy dotyczące wiedzy o winie.



Propozycja wycieczki (76 km)

Dojazd do Jeleniej Góry którymś z porannych pociągów z Wrocławia. Wyruszając z dworca PKP koniecznie trzeba skierować się na tamtejszą klimatyczną Starówkę i choć na chwilkę zatrzymać na kawę w którejś z kawiarenek. Z Jeleniej Góry kierujemy się do Jeżowa Sudeckiego, a następnie przez Nielestno i Wleń trafiamy do Sokołowca. Po zwiedzeniu winnicy jedziemy dalej przez Złotoryję do Legnicy, skąd powrót wieczornym pociągiem do Wrocławia. Wycieczkę można skrócić do 60 km, wybierając wariant trasy do Sokołowca, przebiegający przez Dziwiszów i Chrośnicę.

tekst Maciej Ciura zdjęcia Zbigniew Guziak






Ten materiał powstał we współpracy z kwartalnikiem Przystanek Dolny Śląsk. Przystanek Dolny Śląsk to magazyn poświęcony krajoznawstwu i historii regionalnej oraz promocji turystyki indywidualnej i transportu publicznego regionu dolnośląskiego.

Smaki Dolnego Śląska na wakacje

11.7.19
Wakacje to czas podróży, odwiedzania miejsc dalszych i bliższych, zwiedzania regionu i... odwiedzania imprez kulinarnych. Dziś o tym gdzie jeszcze w wakacje możecie się wybrać. Jeśli o czymś zapomnieliśmy, koniecznie dopiszcie w komentarzach!

fot. arch. Twierdzy Srebrna Góra

Festiwal Piwa i Sera

W Donjonie, czyli w samym sercu największej w Europie górskiej fortyfikacji nie zabraknie dobrego piwa, znakomitych regionalnych serów, muzyki na żywo, śpiewów oraz tańców! 

📆Termin: 20 lipca  🏡Miejsce: Twierdza Srebrna Góra


 Izerska Gala Folkloru

Występom lokalnych zespołów towarzyszy jak zwykle jarmark produktów lokalnych i rękodzieła twórców Pogórza Izerskiego, gdzie można podziwiać kunszt artystów i degustować tradycyjne potrawy.

📆Termin: 20 lipca  🏡Miejsce: Stadion Miejski w Mirsku


 Święto Jemioły i Pieroga

Impreza ma przypomnieć kulinarna smaki naszych przodków. Podczas święta wystawiane są stoiska z różnymi rodzajami pierogów z całej gminy Jemielno, a uczestniczy mogą je degustować do woli.

📆Termin: 28 lipca  🏡Miejsce: Gminny Ośrodek Upowszechniania Kultury w Jemielnie


Święto Pieroga

Na gości będą czekały potrawy kresowe, degustacja pierogów z kaszy gryczanej, soczewicy, ruskich, z mięsem, kapustą, szpinakiem, z owocami, bobem, fasolą, cybulniki, babka ziemniaczana, kulebiak, pierogi pieczone lwowskie. 

📆Termin: 29 lipca  🏡Miejsce: świetlica wiejska w Białawach Małych


 Festiwal Folklorystyczny FolkArt

W ramach festiwalu możemy nie tylko wysłuchać i obejrzeć wiele zespołów folklorystycznych, ale także spróbować pierogi, nalewki, racuchy z konfiturą oraz ciasta z owocami sezonowymi.

📆Termin: 29 lipca  🏡Miejsce: rynek w Lubaniu


Leśna Biesiada

Przygotowywane są stoły biesiadne z potrawami z dodatkami leśnymi, są pasztety z zająca, dziczyzna i wyroby cukiernicze. Królują natomiast pierogi z ponad 40 rodzajami nadzienia.

📆Termin: 3 sierpnia  🏡Miejsce: boisko sportowe w Rzeszówku

fot. Wojciech Głodek / Przystanek Dolny Śląsk

Jarmark Ekologiczny

Przy okazji prezentacji lokalnych wyrobów artystycznych i rzemieślniczych będzie można skosztować wyrobów żywności tradycyjnej i regionalnej, lokalnej. Pachnące kiełbasy, pasztety i balerony, sery dojrzewające, drożdżówki, pierożk,i konfitury i nalewki! Ciasta, babeczki i miody! Będzie można także zaopatrzyć się w domowe, tradycyjne, babcine przysmaki!

📆Termin: 4 sierpnia  🏡Miejsce: tarasy Domu Zdrojowego w Świeradowie-Zdroju


Lawendowy Spichlerz

Doroczne święto lawendy oraz innych ziół i kwiatów w Muzeum Powozów w Galowicach, gdzie w starym spichlerzu odbędzie się jarmark ziół, kwiatów i regionalnych produktów, ziołowe prezentacje, pokazy, warsztaty. 

📆Termin: 4 sierpnia  🏡Miejsce: Muzeum Powozów w Galowicach


Rynek Świata

W niedzielę kończącą Międzynarodowy Festiwal Folkloru w Strzegomiu na rynku stają kawiarenki, w których gospodarzami są zespoły goszczące na festiwalu. Podawane tam są charakterystyczne potrawy z danego kraju lub regionu Polski.

📆Termin: 11 sierpnia  🏡Miejsce: rynek w Strzegomiu


Jarmark Garncarski

Nieodłącznym elementem związane z tradycjami ceramicznymi Nowogrodźca jest gotowanie w wielkim kotle 1000 litrów zupy gulaszowej oraz przygotowywanie rekordowej pity bałkańskiej – ciasta o grubości 1 mm wypełnionego różnego rodzaju farszem. Dodatkowo na stoiskach można znaleźć wypieki i potrawy różnych grup etnicznych tworzących społeczność dolnośląską - reemigrantów z Jugosławii i przesiedleńców zza Buga. 

📆Termin: 16-18 sierpnia  🏡Miejsce: rynek w Nowogrodźcu


Piknik Ogrodowe Smaki

Kiermasz roślin jadalnych i zdrowej żywności, spacer z przewodnikiem "Leki z botanicznej apteki" oraz wykłady o roślinach i warsztaty ogrodnicze z degustacją. 

📆Termin: 18 sierpnia  🏡Miejsce: Arboretum Wojsławice


fot. arch. UM w Jaworze

Święto Chleba i Piernika

Mistrzowie piekarnictwa i cukiernictwa prezentować będą swoje wypieki, a na stoisku animacji piekarniczych będzie można się przyjrzeć prawdziwym dziełom sztuki. To właśnie tu powstają wspaniałe bochny, dziesiątki form i setki smaków, wypiekanych na oczach gości. Na stoiskach królować będą rozmaite gatunki pieczywa: chleby jasne, ciemne, pszenne, żytnie, orkiszowe, bez glutenu; rogale, bułki, bagietki, chałki; z dodatkami i posypkami. W roli głównej - chleb jaworski.  Święto Chleba i Piernika 2018

📆Termin: 23-25 sierpnia  🏡Miejsce: rynek w Jaworze


Jagodzisko

Festyn podczas której można spróbować lokalnych nalewek, ciast, chlebków oraz przetworów warzywnych i owocowych, których głównym składnikiem są jagody. W drugi dzień organizowana jest wycieczka w góry.

📆Termin: 24-25 sierpnia  🏡Miejsce: Plac Spotkań i Zabaw w Nowym Gierałtowie


Święto Mleka

Na miejscu będzie można spróbować najwspanialsze owoce ziemi kamiennogórskiej, czyli produkowanego tu mleka, serów, jogurtów, maślanek, kefirów, masła i śmietany. Zdrowe potrawy z nich przygotują kamiennogórscy restauratorzy.  

📆Termin: 31 sierpnia  🏡Miejsce: nad zalewem w Kamiennej Górze

Dla zdrowia i smaku | Izerski Pszczelnik | Łomnica

4.7.19
Jarmarki w Łomnicy odwiedzamy już od kilku dobrych lat. To świetne miejsce, aby odpocząć, a także znaleźć ciekawe regionalne produkty czy spróbować dobrego domowego ciasta.


Tym razem trafiliśmy na Święto Lnu. Len na Dolnym Śląsku pojawił się pod koniec XVI wieku, gdy do Jawora powrócił z Holandii szewc Joachim Girnth i przywiózł ze sobą wiedzę o produkcji lnianych płócien. Do Kotliny Jeleniogórskiej nowa technologia trafiła dopiero w kolejnym wieku, a następne lata to duży rozwój przemysłu lniarskiego. W II połowie XVIII wieku 75% wyrobów wytwarzanych w Jeleniej Górze wysyłano w świat.


Tkaniny lniane ostatnio zyskują na popularności, szczególnie podczas letnich upałów - są przewiewne i nie wywołują podrażnień skóry. Instytut Włókien Naturalnych w Poznaniu stwierdził, że "sen jest głębszy, a organizm znacznie szybciej się regeneruje i wypoczywa w pościeli lnianej". Pałac Łomnica już kilka lat temu w jednym z historycznych spichlerzy stworzył Sklep Lniarski, gdzie na dwóch piętrach można znaleźć konfekcję stołową, pościel i ubrania. Te ostatnie można było zobaczyć na zorganizowanych podczas Święta Lnu pokazach mody.


Jednak Święto Lnu to nie tylko stoiska z ubraniami. Jak zawsze w Łomnicy było też całkiem sporo rzeczy do smakowania. Dotarliśmy tam po kilkugodzinnej wycieczce przez Rudawy Janowickie, stąd też pierwszą rzeczą, na jaką zwróciliśmy uwagę, była... lemoniada bzowa. I w taki sposób trafiliśmy na stoisko Izerskiego Pszczelnika.






Pasieka "Izerski Pszczelnik" położona jest wśród łąk, lasów i pól przepięknego pogórza izerskiego niedaleko miejscowości Leśna w powiecie lubańskim. Nie koncentruje się jednak tylko na produkcji wyrobów pszczelich. Nam najbardziej przypadły do gustu powidła z truskawek i płatków róży, w których oczywiście nie mogło zabraknąć odrobiny miodu, w tym wypadku lipowego. Powidła są gęste i smaczne, a zapach płatków róży jest bardzo dobrze wyczuwalny. Idealnie pasują do białego sera, który również mogliśmy kupić w Łomnicy, ale o serach łomnickich innym razem.


Drugim naszym nabytkiem w "Izerskim Pszczelniku" były syropy. W Łomnicy byliśmy tuż przed ostatnią falą upałów, stąd już zdążyliśmy sprawdzić, że idealnie nadają na orzeźwiające lemoniady. Bardzo ciekawy smak ma syrop mniszkowo-miodowy, w którym można wyczuć posmak cytrusów. Mniszek podnosi odporność i łagodzi przeziębienia, ma dużo witamin A, C i z grupy B oraz magnez, żelazo, potas i krzem. Mniszek działa też bardzo dobrze na wątrobę, wzmacnia apetyt, zmniejsza przekrwienie w jamie brzusznej i osłabia stany skurczowe w przewodach żółciowych i w pęcherzyku żółciowym.



Właściciele "Izerskiego Pszczelnika" polecali też syrop z owoców czarnego bzu, do którego użyte zostały owoce z dzikich stanowisk. To również idealne narzędzie do walki i profilaktyki przeziębień i chorób związanych ze spadkiem odporności. Takie zastosowanie bzu jest znane od dawna, jeszcze pod koniec ubiegłego stulecia praktycznie w każdym domu stosowano sok z czarnego bzu jako preparat wspomagający czy wręcz jako podstawowy lek w walce z przeziębieniami i kaszlem oraz różnego rodzaju nieżytami i stanami zapalnymi dróg oddechowych. Owoce czarnego bzu mają działanie przeczyszczające, działają napotnie, moczopędnie, przeciwgorączkowo, przeciwbólowo, odtruwająco, hipolipemicznie, przeciwwirusowo i immunostymulująco.

Pasieka Izerski Pszczelnik
Gospodarstwo pasieczne i owocowe - miód i produkty pszczele, przetwórstwo owocowe. 
Leśna: Smolnik 54
m.me/Pasieka.Izerski.Pszczelnik

Gdzie we Wrocławiu zjemy najlepszy makaron?

27.6.19
Od wczoraj trwa nowe wydarzenie kulinarne, które mamy nadzieję zagości na stałe na wrocławskim rynku gastronomicznym. Mowa o Wrocławskiej Bitwie Kulinarnej, która rozpoczęła się 26 czerwca i potrwa tydzień. W tym czasie będzie można odwiedzić blisko 20 miejsc serwujących dania z makaronem w roli głównej. 

Które lokale zdecydowały się na wzięcie udziału w bitwie? Jakie makarony przygotują? Czy zwycięży danie mięsne, czy wegetariańskie? Czy wrocławianie postawią na tradycję, czy nowoczesność? O tym przekonamy się już za niecały tydzień.

O co w tym chodzi? 

Wrocławska Bitwa Kulinarna ma za zadanie wyłonić miejsca serwujące najlepsze potrawy w stolicy Dolnego Śląska. Wydarzenie składa się z edycji, tzw. pojedynków, a każdy z nich to inna potrawa, którą dany lokal gastronomiczny może wystawić uczestnikom na czas trwania wydarzenia. Makaron, kotlet schabowy, stek, a może burger? To restaurator decyduje, w której edycji bierze udział. Najbliższa edycja, która będzie mieć miejsce od 26 czerwca do 3 lipca będzie pod hasłem: #MAKARONY.

Pomysł na Wrocławską Bitwę Kulinarną zrodził się w głowach dwóch wrocławskich firm - redakcji portalu Kocham Wrocław oraz twórców aplikacji Runch. We Wrocławskiej Bitwie Kulinarnej krytykami kulinarnymi są mieszkańcy, odwiedzający restauracje biorące udział w wydarzeniu.

Aby jeszcze bardziej zachęcić uczestników do podróżowania po mieście, każdy lokal zgadza się na udzielenie zniżki -20% na wybrane danie w trakcie trwania wydarzenia. W celu uzyskania zniżki, uczestnicy muszą ocenić i skomentować potrawę na specjalnej stronie wydarzenia. Po wystawieniu recenzji, uczestnik na ekranie smartfona otrzyma informację o otrzymaniu zniżki. Wystarczy, że pokaże ją w restauracji.










A oto miejsca, które powalczą o tytuł restauracji serwującej najlepszy makaron we Wrocławiu:

La Famiglia Pizzeria 

Pizzeria powstała z miłości do włoskiego jedzenia. Właściciele uwielbiają tę kuchnię z jej oryginalnym smakiem i prostotą. Rodzinie prowadzącej Pizzerię przekazał to uczucie wraz z przepisami przyjaciel rodziny, Włoch – oni natomiast te przepisy udoskonalili i dostosowali do polskich podniebień. Włosi zwykli mawiać, że w kuchni ważne są tak naprawdę tylko 3 rzeczy – składniki, składniki i składniki. Kierując się tą zasadą używa się tu tylko produktów najwyższej jakości: świeżych i grillowanych warzyw, oryginalnych włoskich wędlin, różnorodnych serów, m. in. mozarella, gorgonzola, brie, mascarpone, parmezan.

Lokalizacja: ul. Kolejowa 14

Bistro 8 1/2 

Ma aż dwie lokalizacje, które biorą udział wydarzeniu. Jesteście miłośnikami włoskich smaków i życia w duchu dolce vita? Restauracja zapraszamy do delektowania się chwilą w kameralnym otoczeniu z filmową otoczką, niczym w studio nr 5 w Cinecittà w Rzymie, w którym niegdyś pracował maestro Fellini. Zanurzcie się w chwili rozkoszy w lokalu Bistro 8 ½. Dania przygotuje dla Was Szef Kuchni Marco Baeli rodowity Sycylijczyk pochodzący ze słonecznej Messiny.

Lokalizacje: Przejście Garncarskie 8 (rynek) oraz ul. Prudnicka 4a 

Pici Pasta Wratislavia 

To pasta bar serwujący świeże, rzemieślnicze makarony oraz pyszne śniadania. Pici Pasta mieści się w małym lokalu przy ul. Szczytnickiej. Zjecie tu ręcznie robione makarony. Dania są skomponowane z najlepszych składników. Kucharze bazują na autorskich przepisach. Gotują z pasją i sercem.

Lokalizacja: ul. Szczytnicka 38b

CK Restauracja & Bar

Restauracja CK (Cesarsko-Królewska) to niewątpliwie jedno z najpiękniejszych i najbardziej oryginalnych miejsc na wrocławskim Rynku i kulinarnej mapie Wrocławia. Wszystkie dobre restauracje codziennie opowiadają gościom swoją historię. Ta łączy w sobie nostalgię ze wspaniałą przeszłością oraz otwartość dla nowych kulinarnych trendów z niewymuszoną elegancją i tradycyjnym smakiem. W daniach znajdziecie miłość do lokalnych tradycji, przyzwyczajeń i gustów a piwnica pełna win ucieszy najbardziej wymagających koneserów. CK to – zarówno oaza dla zakochanych, wyjątkowe miejsce na rodzinne uroczystości a także spotkania biznesowe.

Lokalizacja: Rynek 19

X-Demon VIP Lounge & Restaurant

Restauracja proponuje kuchnię europejską, która sprosta wymaganiom nawet największych smakoszy. W menu znajdziecie m.in. sałatki, makarony, polędwiczki wieprzowe i krewetki. Oprócz tego pyszne drinki. Warto wpaść tu na lunch, zwłaszcza w trakcie Wrocławskiej Bitwy Kulinarnej. Makarony zaserwowane przez tę restaurację mogą Was naprawdę zachwycić.

Lokalizacja: pl. Wolności 7a 

Odra’zuu 

To nowe i niezwykłe miejsce na mapie Wrocławia z odrobiną fantazji i pysznego jedzenia. Wnętrze urzeka tropikalnym klimatem, a bliskość Odry zachęca do długich spotkań przy miskach i talerzach wypełnionych aromatycznymi potrawami W ofercie znajdziecie zarówno pyszne owocowe śniadania jak i lunchowe bowle, potrawy wegańskie, a także kilka wyjątkowych pozycji przygotowanych przez szefa kuchni.

Lokalizacja: Sikorskiego 7b

Jungle

Kolejnym uczestnikiem bitwy o najlepszy makaron w mieście jest Jungle – Kuchnia Azjatycka – restauracja, która otworzyła się dla mieszkańców pod koniec maja, ale już zdobyła grono smakoszy i fanów! Zakochani w podróżach i orientalnej kuchni właściciele stworzyli wnętrze podkreślające azjatycki styl, który zagwarantuje wyjątkową atmosferę. Rozsmakujecie się tu w kuchni azjatyckiej, spróbujecie dań przygotowanych według tradycyjnych receptur, poznacie kulturę i wyruszycie w niezapomnianą podróż smakując kultury orientu.

Lokalizacja: ul. Wróblewskiego 7

Ahimsa

Bezmięsne wersje makaronów do bitwy zgłasza do wypróbowania Ahimsa Vegan Restaurant. To miejsce, którego kuchnia jest kulinarną podróżą do Azji. Jesteśmy pewni, że nie zabraknie tu smaku i serca do gotowania! Od samego początku szeregi ekipy Ahimsy zasilili kucharze z subkontynentu Indyjskiego. To właśnie dzięki nim możecie skosztować domowej vege kuchni Indii. Tylko tu zamówicie Masala Dosę czy Idli – najpopularniejsze jedzenie ulicy PD Indii czy Thali oraz Sizzlery. Oczywiście Azja to nie tylko Indie czy Sri Lanka. W menu znajdziecie na stałe birmańskie tofu, a od czasu do czasu birmańską sałatkę z kiszonej herbaty Laphet Thoke o niepowtarzalnym i trudnym do powtórzenia smaku.

Lokalizacja: ul. św. Antoniego 23

Trattoria Pizzeria Capri 

Mieści się przy ulicy Więziennej w galerii „Italiana” i dysponuje dwoma klimatyzowanymi salami oraz miejscami w pasażu z wygodnymi kanapami. Każda sala ma inny klimat. W pierwszej sali ciepło domowego ogniska stwarza otwarta kuchnia, gdzie każdy może przyjrzeć się wykonywaniu potraw i poczuć się jak w domu. Klimat drugiej sali przypomina – salon, w którym można zjeść romantyczną kolację, przeprowadzić spotkanie biznesowe, urządzić urodziny i wiele innych, zaś pasaż jest rewelacyjnym miejsce na spotkania rozrywkowe, klasowe itp. Powita Was tu miła, uśmiechnięta obsługa wraz z właścicielem lokalu – rodowitym Włochem pochodzącym z Neapolu.

Lokalizacja: ul. Więzienna 21, lok. 18

Trattoria Pizzeria Capri Corso Wine-Bar & Restaurant 

To włoska restauracja i winiarnia w centrum Wrocławia. Skosztujecie tu oryginalnych włoskich dań z najwyższej jakości produktów przygotowywanych przez włoskich kucharzy. Do wyboru jest również szeroki wybór win z różnych regionów Włoch.

Lokalizacja: Szewska 19-21/1A

ŌKAMI

Kuchnia dalekiego wschodu w japońskim wydaniu. Tworzona z pasją i zaangażowaniem dla miłośników zupy Ramen, jak i poszukiwaczy nowych smaków w samym sercu Wrocławia.

Lokalizacja: Ruska 58/59

Dobra Karma 

To lokal, który dzieli się swoją pasją: tworzeniem niezapomnianych, fantastycznych kulinarnych doznań. Restauracja specjalizuje się w sezonowej kuchni w której pierwsze skrzypce gra lokalny produkt. Kucharze starają się czerpać jak najwięcej inspiracji z rodzimych tradycji kulinarnych, jednak ich miłość do kuchni i otwartość na świat owocuje niekiedy międzynarodowymi fuzjami kulinarnymi.

Lokalizacja: ul. Kościuszki 23

Wok in 

To restauracja, która zaserwuje Wam świeże podejście do tradycyjnej kuchni państw dalekiego wschodu. Wok in jest nowym spojrzeniem na kuchnię orientalną. W daniach łączona jest tradycja kuchni dalekiego wschodu z nowymi smakami. W wykonaniu potraw stawia się tu przede wszystkim na świeżość i wybór klienta. To Wy komponujecie swoje danie, a całość wykonywana jest na waszych oczach z produktów najwyższej jakości.

Lokalizacja: Sukiennice 1-2/1A

FALLA Wrocław 

To restauracja z nowoczesną kuchnią roślinną z elementami Bliskiego Wschodu, działająca zgodnie z zasadami slow food. FALLA to świeże lokalne produkty, wzbogacone nutą orientalnych przypraw, odważne autorskie kompozycje smaków oraz eksplozja kolorów na talerzu, a przede wszystkim szczera miłość do jedzenia!  FALLA Wrocław

Lokalizacja: ul. Stawowa 4

Paladin Ristorante

Kameralna restauracja w jednym z najbardziej urokliwych miejsc Wrocławia – na placu Solnym, naprzeciwko stoisk z kwiatami. Świeże kalmary, krewetki, mule – owoce morza to nasza specjalność – chwalą się gospodarze Paladin. W menu: od przystawek wśród których króluje smażone fritto misto przez pizze po makarony. Pysznie i zdrowo – zachęcają. Latem przy Paladin Ristorante można się rozgościć w ogródku

Lokalizacja: pl. Solny 20

Sushi Kushi Wrocław Psie Pole 

Sushi Kushi, to jedna z tych marek, które najdynamiczniej rozwijają się na polskim rynku restauracyjnym. Dzieje się tak nie bez powodu. Dwie osoby odpowiedzialne za tworzenie marki Sushi Kushi posiadały niezbędną wiedzę zarówno jeśli chodzi o specyfikę sushi, kulturę jego przygotowania, rodzaje składników niezbędnych do przyrządzania go, jak również doświadczenie w tworzeniu koncepcji nowych restauracji sieciowych oraz własną praktykę w prowadzeniu ich. Sushi Kushi serwuje pyszne rolki sushi w atrakcyjnej cenie Wszystkie produkty przygotowywane są ręcznie z najwyższej jakości składników. Oprócz sushi skosztujecie tu oczywiście orientalnych dań z makaronem.

Lokalizacja: ul. Bolesława Krzywoustego 307

FitBack Food & Family 

Projekt restauracji powstał z myślą o tym, co dla nas najistotniejsze: o rodzinie, zdrowiu i radości bycia razem. Tutaj nikt nie musi rezygnować ze swoich potrzeb i pragnień. Wśród przystawek, zup, sałatek i dań głównych w menu znajdą coś dla siebie zarówno wielbiciele steków, miłośnicy makaronów, smakosze dbający o linię, jak i osoby będące na różnych dietach (np. wegetariańskiej, wegańskiej, bezglutenowej czy ketogennej). Wisienką na torcie są desery – nie tylko pyszne i miłe dla oka, ale również przyrządzone w myśl idei fit.

Lokalizacja: ul. Ludwika Solskiego 3

Gastropub Wrocławska 

W tym miejscu restauracja istnieje już prawie 30 lat. Przechodziła wiele zmian. Obecnie wróciła do korzeni. Serwuje kuchnię polską oraz kuchnię przedwojennego Wrocławia. Inspiracją były książki znanego wrocławskiego pisarza Marka Krajewskiego. Jego główny bohater Eberhard Mock był przedwojennym policjantem i miłośnikiem kuchni wrocławskiej… Wrocławska to kuchnia dawnego Wrocławia, rekonstrukcje starych potraw, bigos wrocławski, śląskie niebo, hekele, kluski wrocławskie oraz piwo z lokalnych browarów.

Lokalizacja: ul. Szewska 59/60

Winnica De Sas | Szlakiem dolnośląskich winnic

13.6.19
Wino wydaje się nierozerwalnie związane z krajami południa Europy oraz z klimatem łagodniejszym niż ten, który mamy w Polsce. Jest w tym wiele prawdy. 

Winna latorośl porasta nasłonecznione zbocza wzgórz Włoch, Francji, Hiszpanii czy Portugalii. Z kolei dolina Dunaju czy Renu daje doskonale znane białe wina. Gdy jednak bliżej zainteresować się tematem, okazuje się, że na południu Polski również produkuje się wino, co więcej - w okolicach Wrocławia mamy co najmniej kilka miejsc ciekawych z punktu widzenia enologa.

Wraz z gronem przyjaciół poznajemy bliższe i dalsze zakątki Dolnego Śląska z wysokości siodełka rowerowego. W czasie przygotowywania planów kolejnej wycieczki przyszedł nam kiedyś do głowy pomysł: dlaczego nie połączyć przyjemnego z pożytecznym czyli nie zaplanować trasy w ten sposób, by zahaczała o ciekawy turystycznie rejon i jednocześnie pozwalała na zapoznanie się z produktami lokalnej winnicy? W ilościach zdroworozsądkowych, oczywiście...

Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Dzięki odbyciu kilku takich wycieczek nie tylko poznaliśmy nowe zakątki naszego pięknego regionu, ale mieliśmy również okazję do spotkania wielu interesujących ludzi z pasją. Zapraszamy na relację z wycieczki, której celem była Winnica De Sas położona w malowniczej wsi Czeszyce na terenie Parku Krajobrazowego Doliny Baryczy.







Wizytę w winnicy najlepiej jest wcześniej uzgodnić telefonicznie lub mailowo, aby ktoś z gospodarzy był na miejscu i mógł oprowadzić po posiadłości. Równie ciekawe są opowieści, które można usłyszeć przy okazji. Przy wjeździe do winnicy wita nas energiczna blondynka, pani Anna Zuber, która wraz z mężem Leszkiem Budzyńskim prowadzi ją od 2006 roku. Zaprasza do zwiedzenia posiadłości oraz do wzięcia udziału w degustacji swoich produktów.

Zachęceni podążamy za właścicielką przez kolejne części winnicy obserwując dojrzewającą winorośl i poznając historię tego miejsca. W winnicy uprawia się siedem szczepów winorośli, głównie Gewuertztraminer, Riesling i Solaris oraz w mniejszej ilości Regent, Pinot Noir i Pinot Gris.

Pierwsze nasadzenia miały miejsce, jak już wspomniałem, w roku 2006. Początkowy okres działania był eksperymentalny, gdyż nie było wiadomo, które szczepy ostatecznie się przyjmą. Jeszcze kilka słów o właścicielach. Pani Anna i pan Leszek podzielili między siebie zarządzanie winnicą: jej działka to agroturystyka i sprawy urzędowe, on zajmuje się doglądaniem produkcji. Poza tym oboje cały czas pogłębiają swoją wiedzę z zakresu technologii produkcji wina.

Winnica poza okresem dojrzewania wina produkuje doskonały cydr z jabłek pochodzących z okolicznych sadów. A teraz czas na zwiedzenie linii produkcyjnej i na to, po co właściwie tu przyjechaliśmy – degustację. Nazwy win produkowanych w Winnicy De Sas pochodzą od łacińskich nazw ptaków zamieszkujących Stawy Milickie. Numer oznacza rok, w którym dane wino zostało wyprodukowane, np. Milvus 15 (kania), Oriolus 15 (wilga), Vanellus 15 (czajka).

Winnica wytwarza wina czerwone, białe oraz rose. Autorskim pomysłem pana Leszka jest wino produkowane według tradycyjnego sposobu gruzińskiego w kvevri czyli glinianych amforach zakopanych w ziemi. Tak traktowane wino ma specyficzny posmak i jest raczej kierowane do bardziej wyrafinowanych odbiorców.

Kulturalną inicjatywą systematycznie rozwijaną w winnicy jest cykl letnich koncertów pod nazwą De Sas Music Festival, prezentujący wykonawców różnego rodzaju muzyki od jazzu i bluesa po soul i fusion. W ostatnim roku w Czeszycach gościli m.in. Roman Puchowski, Anna Serafińska z zespołem Groove Machine, Wojtek Pilichowski, Marek Napiórkowski.

Gospodarze winnicy De Sas oprócz naszego podniebienia i ducha mogą zapewnić również miejsce na wypoczynek. Na terenie obiektu znajduje się domek agroturystyczny zdolny pomieścić 13 osób w sześciu pokojach 2-osobowych i jednym 1-osobowym. Na miejscu znajduje się w pełni wyposażona kuchnia samoobsługowa, duży salon, a na zewnątrz - grill. Letnią porą jest też możliwość rozbicia namiotów na terenie posesji i skorzystania z łazienki oraz WC, ale wymaga to wcześniejszego ustalenia z właścicielami.

tekst Maciej Ciura zdjęcia Zbigniew Guziak





Ten materiał powstał we współpracy z kwartalnikiem Przystanek Dolny Śląsk. Przystanek Dolny Śląsk to magazyn poświęcony krajoznawstwu i historii regionalnej oraz promocji turystyki indywidualnej i transportu publicznego regionu dolnośląskiego.

Regionalnie do domu | RegioBus | Wrocław

6.6.19
We Wrocławiu zaczyna robić się głośno o innowacyjnym, mobilnym sklepie ze zdrową żywnością pochodzącą z Dolnego Śląska. To dobre rozwiązanie dla każdego, kto pragnie odżywiać się w sposób ekologiczny i wspierać regionalne, rodzinne przedsiębiorstwa z okolic Wrocławia.

RegioBus, bo o nim mowa, jest rozwinięciem konceptu sklepu stacjonarnego RegioFood promującego lokalnych dostawców, świeżą żywność i tylko naturalne produkty. Nie ma tutaj miejsca na konserwanty, sztuczne barwniki i wzmacniacze smaku – każdy z produktów podlega ścisłej selekcji, aby wybrać najwyższą jakość i gwarancję smaku prosto z natury.

RegioBus to mobilny sklep krążący po Wrocławiu i oferujący pełen asortyment sklepu stacjonarnego RegioFood. Można tu znaleźć wiele ciekawych smaków Dolnego Śląska: od świeżego pieczywa, poprzez naturalne wędliny i miody prosto z pasiek aż po napoje z grzybkiem herbacianym kombucha i wrocławski Dobry Materiał. Każdy znajdzie coś dla siebie – od tradycyjnych smaków po nowoczesne inspiracje.




RegioFood współpracuje z ponad 40 dostawcami z Dolnego Śląska, gdzie większość z nich to mali producenci i gospodarstwa. Można tu znaleźć między innymi soki z Maciejowego Sadu z Lutyni czy Owocy Lutyni, kiszonki od Sznajderów z Doliny Baryczy, ciasteczka wg przepisu z 1937 roku z wrocławskiej manufaktury Krasoń, jajka z gospodarstwa pod Trzebnicą, maliny spod Ślęży, wędliny od Urbanowskich z Bierutowa czy Sery Łomnickie z okolic Jeleniej Góry.

Ekologiczne uprawy, certyfikaty jakości i wyróżnienia w konkursach smaku tylko jedne z wielu atutów produktów od RegioFood. Wszyscy wiemy, że we Wrocławiu czas płynie szybciej i często nie wystarcza nam czasu na zakupy, szczególnie jeżeli sklep znajduje się w drugiej części miasta. Mobilny sklep jest rozwiązaniem tego problemu – sam przyjeżdża do klientów. Spotkacie go kilka razy dziennie, w różnorodnych lokalizacjach przy wrocławskich centrach biznesowych, galeriach handlowych i osiedlach.


Materiał powstał we współpracy z RegioFood.

Unia na deser | Europa na widelcu | Wrocław

23.5.19
W tym roku obchodzimy 30. rocznicę częściowo wolnych wyborów z 1989 roku, wydarzenia, które odmieniło losy Polski. Wrocławski festiwal Europa na widelcu od samego początku miał przypominać znaczenie wyborów 4 czerwca.

Jak wyjaśnia Robert Makłowicz, z racji upływu 30 lat od tych przełomowych wydarzeń, zaserwujemy w tym roku 30 potraw z 15 krajów, na których losy wpływ miały polskie wybory z 1989 roku oraz tych, których najnowsze dzieje były niejako antytezą wybranej przez Polaków drogi kompromisu i stopniowego dochodzenia do wolności. [Pełne menu w dalszej części artykułu]

W menu zatem: Polska – rzecz bezdyskusyjna – wybory bowiem, choć tylko częściowo wolne, były kamieniem węgielnym w odzyskaniu przez nasz kraj wolności i suwerenności. Niemcy – to dzięki wydarzeniom w Polsce możliwe było zburzenie muru berlińskiego i zjednoczenie Niemiec. Czechy – aksamitna rewolucja i upadek komunizmu w Czechosłowacji także możliwe były dzięki wcześniejszym zmianom w Polsce. Słowacja – późniejszy rozpad Czechosłowacji i zaspokojenie aspiracji narodowych Słowaków to wynik przezwyciężenia komunizmu zapoczątkowanego w Polsce. 

 Ukraina – uzyskanie niepodległości przez Ukraińców i wejście Ukrainy na europejski szlak możliwe były dzięki rozpadowi imperium sowieckiego zapoczątkowanemu w Polsce. Litwa, Łotwa, Estonia – wszystkie trzy państwa bałtyckie wyzwoliły się spod rosyjskiej zależności i odzyskały niepodległość wskutek destrukcji komunizmu i upadku Sowietów, do czego walnie przyczyniły się wydarzenia z 1989 roku w Polsce. Bułgaria i Rumunia – rozpad bloku wschodniego zapoczątkowany w Polsce dotarł również do Bułgarii i Rumunii. 

Słowenia, Chorwacja, Serbia, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina, Macedonia – dawna Jugosławia rozpadała się krwawo i okrutnie już po upadku imperium sowieckiego, jednak nie w drodze porozumień i kompromisów, jakie zapoczątkowano przy polskim okrągłym stole, będącym dziś dla świata symbolem politycznej mądrości, a jakże często postponowanym przez nas samych. 

Tegoroczny festiwal Europa na widelcu to 5 dni kulinarnych atrakcji. Od środy 29 maja do niedzieli 2 czerwca na wrocławskim rynku trwać będzie jarmark europejskich i dolnośląskich produktów regionalnych. Dodatkowo zorganizowana zostanie degustacji dolnośląskich win, wydarzeniach specjalne w bibliotece i kinie Nowe Horyzonty oraz różne warsztaty kulinarne i wykłady.

O słodyczach bez cukru, zdrowych batonach wypełnione pysznymi bakaliami czy czekoladowe trufle bez odrobiny cukru opowie Kasia Gubała, autorka książek kulinarnych i redaktor naczelna magazynu "Ekostyle". Muzeum Historyczne zaprosi dzieci na warsztaty Przy królewskim stole, a Muzeum Etnograficzne poszuka odpowiedzi na pytania, kto dawniej robił miód, czym jest leśna pasieka, czy rzeźba może być ulem. Piernikarnią Śląską natomiast zorganizuje warsztaty wyrabiania historycznych pierników figuralnych.

W piątek 31 maja zacznie się też trzecia edycja przeglądu filmów o tematyce kulinarnej, które będą połączone z dyskusjami i poczęstunkami dla widzów. Oprócz dokumentów o wielkich szefach kuchni i restauratorach będzie można zobaczyć filmy o rolnictwie czy produkcji wina. Na otwarcie festiwalu zaś coś specjalnego - archiwalne filmy dokumentujące obrady Okrągłego Stołu (w tym film w reżyserii tragicznie zmarłego Piotra Bikonta, współtwórcy festiwalu Europa na widelcu). [Szczegółowy program w dalszej części artykułu]





Menu festiwalu Europa na widelcu (1 czerwca)

BOŚNIA I HERCEGOWINA
Rafał Kasprzycki 
  • Ćevapi – tradycyjne kiełbaski z grilla
  • Burek sa mesom – placek nadziewany mięsem

BUŁGARIA
Przemysław Bogucki
  • Гювеч (gjuwecz) – gulasz mięsny podawany z ryżem
  • Таратор (tarator) – chłodnik ogórkowy (danie wegetariańskie)

CHORWACJA
Piotr Zieliński
  • Zagorska juha – tradycyjna zupa z regionu Zagorjie
  • Crni rižot od sipe – czarne risotto z kałamarnicą
  • Kotlovina – tradycyjny mięsny specjał

CZARNOGÓRA
Damian Kogutiuk
  • Pljeskavica – kotlet z mięsa mielonego pieczony na grillu podany w pszennej bułce
  • Palačinki – naleśniki z powidłami figowo-gruszkowymi (danie wegetariańskie)

CZECHY
Patryk Łyszkiewicz
  • Nakládaný hermelín – marynowany w oleju z ziołami ser typu camembert (danie wegetariańskie)
  • Utopence – ostre parówki marynowane w zalewie octowej
  • Hovězí guláš – gulasz wołowy na piwie podany z knedlikiem

ESTONIA
Tomasz Sochacki
  • Mulgikapsad – danie jednogarnkowe z kapusty kiszonej, boczku i kaszy jęczmiennej

LITWA
Ryszard Konieczka
  • Šaltibarščiai (salibarsciai) – chłodnik z młodej botwiny (danie wegetariańskie)
  • Cepelinai (cepelinai) – cepeliny z wieprzowiną

ŁOTWA
Tomasz Sochacki
  • Karbonade – kotlet z mięsa wieprzowego podany z marchewką i groszkiem

MACEDONIA
Servet Kovaci
  • Tavče gravče – fasola z mięsem zapiekana w sosie pomidorowo-paprykowym
  • Sarma – liście kiszonej kapusty faszerowane mięsem i ryżem

NIEMCY
Daniel Makuch
  • Frikadellen in Käsesoße – zraz mięsny z sosie serowym ze szparagami
  • Bayerischer Schweinhaxen – golonka w piwie

POLSKA
Grzegorz Pomietło
  • Gołąbki tradycyjne
  • Gołąbki z kaszą jaglaną i kalarepką (danie wegańskie)

POLSKA
Zbigniew Koźlik
  • Pieczony schab z sosem z derenia i rabarbaru
  • Bigos staropolski

SERBIA
Kacper Dyś
  • Ćevapčići – kiełbaski z grilla podane w chlebku lepinja
  • Burek za sirom – placek nadziewany białym serem podany z ayranem (danie wegetariańskie) 

SŁOWACJA
Grzegorz Chmolowski 
  • Guláš z kotle – gulasz wołowy z knedlikiem
  • Bryndzové pirohy – pierogi z bryndzą (danie wegetariańskie)

SŁOWENIA
Damian Jeleń
  • Bujta repa – potrawka wieprzowa z marynowaną rzepą i kaszą jaglaną
  • Prekmurski bograč – gulasz z kluseczkami ziemniaczanymi

UKRAINA
Krystyna Marynowska
  • Борщ украинский (barszcz ukraiński) – zupa z czerwonych buraków ze śmietaną i słoniną
  • Котлета по київськи (kotlet po kijowsku) – rolada z piersi kurczaka nadziewana masłem ziołowym
  • Вареники (wareniki) – pierogi z mięsem i cebulą

UNIA NA DESER
Agnieszka Hajbura-Michałowska
  • Panna cotta z musem z truskawek
  • Szarlotka
  • Baklawa
  • Tiramisu
  • Rogaliki migdałowe
  • Ciasto miodowe
  • Marlenka
UNIA NA DESER
Sandra Pipiek
  • Minipavlova z owocami, kremem z wanilią, musem truskawkowym lub czekoladą
  • Tartaletki na kruchym cieście z czekoladą, kremem lemon curd i owocami sezonowymi
  • Serniczki cytrynowo-limonkowe na spodzie brownie z owocami sezonowymi
  • Petit four w kruchej babeczce z musem czekoladowym, makaronikiem francuskim z masłem orzechowym i popcornem
  • Lizaki z czekoladowego ciasta z nutellą i orzeszkami, w ciemnej i białej czekoladzie





Program przeglądu filmów o tematyce kulinarnej

31 MAJA, 18:30, KINO NOWE HORYZONTY, sala nr 3

Pokaz specjalny z udziałem Katarzyny Bosackiej i Roberta Makłowicza "Opowieści Okrągłego Stołu" reż. Piotr Bikont i Leszek Dziumowicz, Polska 1989 + fragment reportażu "Okrągły Stół od kuchni", Video Studio Gdańsk, Polska 1989.  Przed projekcją poczęstunek dla widzów i spotkanie z Katarzyną Bosacką, pomysłodawczynią akcji Menu Wolności i Robertem Makłowiczem, ambasadorem festiwalu Europa na widelcu. Po seansie: poczęstunek dla widzów nawiązujący do filmu.

Film dokumentalny, zrealizowany podczas obrad Okrągłego stołu w Warszawie, pokazujący kuluary Pałacu Namiestnikowskiego, gdzie spadają z ludzkich twarzy maski przywdziewane na czas rozmów w komisjach i występów przed kamerami telewizji. Unikalny zapis historycznych rozmów, które doprowadziły do zmiany systemu w Polsce - z komunistycznego na demokratyczny. Film ukazuje zderzenie dwóch światów - pezetpeerowskich aparatczyków, którym władza wyślizguje się z rąk i opozycjonistów, którzy już wkrótce obejmą najwyższe stanowiska w państwie. Dla obu stron była to sytuacja nowa, dzięki czemu w „Opowieściach Okrągłego stołu" nie brakuje sytuacyjnego humoru i zabawnych anegdot. W filmie zobaczymy m.in. po stronie solidarnościowej: Wałęsa, Mazowiecki, Geremek, Michnik, Kuroń, po stronie rządowej: Kiszczak, Ciosek, Jakubowska, Miodowicz.

1 CZERWCA, 16:00 KINO NOWE HORYZONTY, sala nr 3

Pokaz filmu "Chef Flynn" reż. Cameron Yates, USA 2018, 82’. Przed seansem poczęstunek + wprowadzenie (Lucyna Zembowicz i Jakub Gutek).

Jako 12-latek otworzył we własnym domu klub kolacyjny z menu, którego mógł pozazdrościć niejeden lokal z ambicjami. Jako 16-letni genialny kucharz znalazł się na okładce "The New York Timesa". Jako 19-latek otworzył własną restaurację w Nowym Jorku. Jego specjalność, beet Wellington (zawinięty w ciasto francuskie i dodatki burak, wariacja na temat słynnego Wellingtona z wołowiną), znana jest smakoszom na całym świecie. Tak przedstawia się kariera Flynna McGarry'ego, cudownego dziecka świata kulinariów, bohatera dokumentu Camerona Yatesa. Byłaby to zapewne klasyczna opowieść o spełnionym - nie bez wysiłku! - amerykańskim śnie, gdyby nie intrygująca postać matki Flynna, Meg, która udostępniła twórcom przebogate domowe archiwa (sama jest reżyserką i filmowała syna od jego narodzin). Kobieta towarzyszy bohaterowi na ekranie niczym jego cień. Dzięki niej wciągający film Yatesa zyskuje posmak trzymającego w napięciu psychologicznego thrillera, każącego nam zastanowić się, kto tu naprawdę reżyseruje. Jest to więc w równym stopniu rzecz o samorodnym talencie i pasji, jak i o rodzicielstwie i skomplikowanych rodzinnych relacjach.

1 CZERWCA, 18:30 KINO NOWE HORYZONTY, sala nr 3

Pokaz filmu "W poszukiwaniu umami" reż. Iñigo Ruiz, Hiszpania 2017, 60'. Przed seansem poczęstunek, po seansie spotkanie z gośćmi specjalnymi.

Dani Garcia, właściciel restauracji w Marbelli odznaczonej trzema gwiazdkami Michelin to jeden z najsłynniejszych współczesnych hiszpańskich szefów kuchni. Jego mistrzem jest Nobu Matsuhisa, ikona kuchni japońskiej, szef, który wypromował azjatyckie kulinaria na całym świecie. W hołdzie dla Nobu, Garcia przygotowuje w swojej restauracji specjalną kolację, do której tworzenia oprócz swojego mistrza zaprasza także innych słynnych szefów kuchni. Przewodni temat przedsięwzięcia i zarazem znak rozpoznawczy dań Nobu to umami - piąty smak, który prowokuje kucharzy do najróżniejszych poszukiwań i interpretacji. Jak właściwie zdefiniować smak umami? Gdzie go znaleźć? Jakie są efekty spotkania, wspólnego gotowania i burzy najwybitniejszych gastronomicznych mózgów? W filmie, będącym dokumentacją inspirującego (i bardzo radosnego) think-tanku, zobaczycie co może wyniknąć ze zderzenia europejskiej i azjatyckiej kultury kulinarnej.

1 CZERWCA, 20:30 KINO NOWE HORYZONTY, sala nr 3

Pokaz filmu "Bracia Roca na tureckim szlaku" reż. Luis Gonzalez, Hiszpania 2016, 86'. Przed seansem poczęstunek, po seansie spotkanie z gośćmi specjalnymi.

Pięć tygodni w kolebce jednej z najstarszych kuchni świata: w Turcji. Słynni restauratorzy, bracia Joan, Josep i Jordi Roca udają się w podróż na Półwysep Anatolijski. Szef kuchni, sommelier i cukiernik zgłębiają tajniki sztuki kulinarnej i poznają kulturę Turcji - spotykają się z kucharzami, producentami jedzenia, rolnikami oraz zwykłymi ludźmi. Na co dzień Bracia Roca są właścicielami katalońskiej restauracji Celler de Can Roca w Gironie uznanej przez prestiżowy "Restaurant Magazine" za najlepszą na świecie wg listy The World’s 50 Best. Nie jest to ich pierwsza (ani nie ostatnia!) podróż z kulinarnym projektem, w poszukiwaniu nowych inspiracji. Jaki jest efekt tej wyprawy i jak wpływa ona na ich kreatywność oraz codzienną pracę restauracji?

2 CZERWCA, 17:30 KINO NOWE HORYZONTY, sala nr 3

Pokaz filmu "Żniwa” reż. Andrea Paco Mariani, Włochy 2017, 73'. Przed seansem poczęstunek, po seansie spotkanie z gośćmi specjalnymi

Gurwinder pochodzi z Pendżabu, od lat pracuje, jako farmer w Agro Pontino, niedaleko Rzymu. Od kiedy po raz pierwszy przyjechał do Włoch, mieszka z resztą społeczności Sikhów w prowincji Latina. Hardeep także jest Hinduską, ale mówi z rzymskim akcentem. Pracuje, jako mediator kulturowy. Ona, urodzona i wychowana we Włoszech, próbuje uwolnić się od wspomnień o rodzinie, która wyemigrowała do Italii jeszcze w poprzednim stuleciu. On wbrew swoim przekonaniom i religii musi brać meta amfetaminę oraz dopalacze, aby być w stanie znieść mordercze tempo pracy i móc wysyłać pieniądze do rodziny w Indiach. „Żniwa” to film bardzo niekonwencjonalny: łączy formę dokumentu z elementami fabularyzowanymi, tradycyjną pendżabską muzyką i tańcem. Pokazuje upokorzenie robotników pracujących na polach uprawnych, którzy są bezlitośnie wykorzystywani przez wywodzących się z gangów nadzorców. W dokumencie w ciągu jednego dnia przeplatają się dwie opowieści - od zaczynającej się o świcie pracy na polu, aż do wieczornych modlitw w świątyni. Dzień po dniu bohaterom nie pozostaje nic innego, tylko ciężka praca na polu. Zapłata za nią utyka gdzieś pomiędzy kwestią przedłużenia pozwolenia na pobyt, a fałszywymi czekami, których pokrycie wydaje się wciąż bardzo odległe. Tytułowe żniwa, praca rolników i przemysł spożywczy stają się metaforą pokazującą problemy z którymi borykają się dzisiaj ludzie na całym świecie.

2 CZERWCA, 20:00 KINO NOWE HORYZONTY, sala nr 3

Pokaz filmu "Wino we krwi" reż. Emily Railsback, USA,78'. Przed seansem poczęstunek winny, po seansie spotkanie z gośćmi specjalnymi.

Gruzja nazywana jest ojczyzną wina, to tam znaleziono najstarsze dowody na jego powstanie (ok. 4 tys. lat p.n.e). Na czym polega szczególna metoda produkcji gruzińskiego wina i czym jest wino naturalne? W zakopanych w ziemi kwewri (gruz. qvevri) - glinianych, ręcznie wytwarzanych kadziach - dziko fermentuje wyjątkowej jakości produkt. Reżyserka filmu, Emily Railsback, oraz Jeremy Quinn, amerykański sommelier - pasjonat poszukując najlepszego wina, trafiają właśnie do Gruzji. Odwiedzają różne winnice i degustują mętnych oraz bardzo aromatycznych win. Dynamiczny, nakręcony iPhonem 6 film, pokazuje jak po wielu latach dominacji Związku Radzieckiego i masowej produkcji wina, w Gruzji odradza się zapomniana kultura i produkcja win pradawnymi metodami, przez małe, rodzinne manufaktury. Tradycje przekazywane są młodym winiarzom przez starsze pokolenia - z szacunku do historii, z szacunku do natury. Poznajcie korzenie wina i fascynujący świat win naturalnych.

Pod Muflonem | Duszniki-Zdrój | Góry Bystrzyckie

16.5.19
Odwiedziliśmy to miejsce chyba już o każdej porze roku i za każdym razem było tu równie pięknie. Najbardziej bajkowo jednak wyglądało tu w zimie, gdy wszytko delikatnie przyprószył świeży śnieg.






Schronisko górskie "Pod Muflonem" powstało w połowie XIX wieku pod Ptasią Górą jako gospodarstwo specjalizujące się w produkcji żętycy, serwatki i koziego mleka. Były to bardzo pożądane produkty do kuracji uzdrowiskowej w leżącym nieopodal dusznickim zdroju. Już w 1800 roku powstał w Dusznikach-Zdroju zakład mleczny i żętyczny, który korzystał z nowego sposobu wykwaszania serwatki i żętycy opracowanego przez opolskiego lekarza dr Mogalli. Rok później lekarz zdrojowy dr Blottner wydał w Kłodzku Przewodnik dla tych, którzy chcą skorzystać z kuracji mlecznej i źródeł zdrowotnych w Kudowie i Dusznikach jako środka leczniczego.

W 2 połowie XIX wieku gospodarstwo przebudowano na  gospodę turystyczną. Początkowo nosiło nazwę Liebe Stille, czyli Miła Cisza. Jednak kuracjusze szybko przestawili słowa w nazwie i powstało Stille Liebe, czyli... Cicha Miłość. Największą popularność osiągnęło to miejsce na przełomie XIX i XX wieku, dzięki rosnącej popularności sportów zimowych i wybudowaniu tu kończącego się w Dusznikach toru saneczkowego.

Po II wojnie światowej początkowo był tu Dom Turysty Biura Podróży "Orbis", ale stosunkowo szybko obiekt został przejęty przez Polskie Towarzystwo Tatrzańskie (późniejsze Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze). Mimo poważnego pożaru, do którego doszło w 1959 roku, schronisko przetrwało i działa do dzisiaj. Swoją polską nazwę zawdzięcza głowie muflona wiszącej w jadalni.

Schronisko "Pod Muflonem" jest typowym obiektem turystycznym. Wnętrze posiada stylizowane drewniane stoły i krzesła, rzeźbione żyrandole, kaflowy piec, kolekcję poroży i śląskich talerzy. Przed wojną oferowano tu około 20 miejsc noclegowych, obecnie jest 48 łóżek w 14 pokojach od 2 do 7 osób. Można tu zjeść klasyczne dania - fasolkę po bretońsku, smażony ser czy pierogi. Kuchnia działa od 10 do 21.

Będąc tutaj koniecznie trzeba zwrócić uwagę na trzy lokalne piwa - Muflonowe, Bolka i Jasiek-Ptasiek. Są one ważone specjalnie dla schroniska "Pod Muflonem" w Browarze Rebelia w Ząbkowicach Śląskich. Najlepiej smakują oczywiście na platformie widokowej, gdzie ulokowano dwa stoliki i skąd można oglądać przepiękną panoramę Dusznik-Zdroju, a każdy miłośnik kolei może wypatrzyć dworzec i biegnącą nad miasteczkiem linię kolejową z Polanicy do Kudowy.

Skąd nazwa "Muflonowe" zapewne wyjaśniać nie trzeba, ale dwie pozostałe nazwy mogą nie być już takie oczywiste. Bolko to jesion posadzony w 1866 roku przed schroniskiem i będący obecnie już pomnikiem przyrody. Jasiek-Ptasiek to duch mieszkający pod Ptasią Górą, który za życia był piwowarem dzierżawił tawernę przy kłodzkim rynku. Nie był zbyt miłym człowiek, a gdy kiedyś nawymyślał biednej wdowie spotkała go kara boska - dostał apopleksji i umarł. Straszył potem okropnie aż schwytał go kłodzki kat do skórzanego wora i wywiózł do lasu między Polanicą a Dusznikami...






Jak dotrzeć?

Schronisko znajduje się na terenie miasta Duszniki-Zdrój. Prowadzi tu ścieżka z części zdrojowej (żółty szlak turystyczny), które - w zależności od kondycji - dojdziemy w 30-40 minut (część drogi jest stromo pod górę, 160 m podejścia, 1,3 km). Można też wybrać okrężną, ale łagodniejszą drogę, która najpierw prowadzi asfaltówką, a później bitą drogą leśną (szlak niebieski z centrum, 3 km).




Schronisko PTTK Pod Muflonem
Duszniki-Zdrój: ul. Górska 14
z dworca kolejowego Duszniki-Zdrój do rynku (15 min) i dalej szklakiem turystycznym żółtym lub niebieskim
schronisko otwarte całą dobę, kuchnia działa od 10 do 21
ok. 80-100 miejsc w jadalni, ogródek letni ok. 20-30 miejsc
atmosfera swobodna, strój nieformalny, schronisko górskie
dania obiadowe ok. 15-20 zł, piwo od 6 zł
ostatnia wizyta: marzec 2019

Obsługiwane przez usługę Blogger.