Featured

12/recent

Cudova Bistro | Kudowa-Zdrój

27.8.15
Odwiedzając (między innymi) dolnośląskie miasta i miasteczka odnosimy wrażenie, że jedną z popularniejszych kuchni w Polsce jest kuchnia włoska. I nie chodzi tutaj tylko o wszechobecne pizzerie.

Dzisiaj też będzie o włoskich potrawach. Zapraszamy do Kudowy – Zdroju i stosunkowo niedawno powstałego, ale już chyba stanowiącego obowiązkowy punkt na kulinarnych szlakach tak mieszkańców, jak i turystów, lokalu – Cudova Bistro. Bistro reklamuje się oryginalną włoską kuchnią. Uznaliśmy zatem, że spróbujemy pizzy.

I tutaj pierwsza niespodzianka. Pizzę można bowiem zamówić w wersji tradycyjnej lub na cieście razowym (co w menu zyskało nazwę wersji fit). I właśnie do skorzystania z tej drugiej opcji zachęcamy: pyszna, fantastyczna, lekka ale sycąca, zupełnie inna – od tych, do których przywykliśmy - pizza. Zasługa to i dobrego ciasta, i składników – parmezanu, prosciutto, świeżych warzyw i niecodziennych dodatków, np. kremu z dyni. Jeśli ktoś zamiast kuchni włoskiej woli tradycyjną polską, również znajdzie w bogatej karcie dań coś dla siebie, np. miodowo-pikantne żeberka z pieca, kluski śląskie lub po prostu kotlet schabowy. Dla tych, w których bliskość Czech wyzwala ochotę na czeskie potrawy, też coś tutaj jest, np. ser smażony lub knedliki.

Jako jeden z niewielu lokali w naszym regionie Cudova Bistro serwuje śniadania.

Są też lody, oczywiście włoskie (choć nie tylko), desery, pyszne ciasta (próbowaliśmy już dawno, jeszcze zimą – do kawy podano nam wówczas całkiem niezły sernik), specjalne menu dla dzieci. I bardzo dobra kawa. Na ciepłe letnie dni – napoje zimne, piwo i świeżo wyciskane soki. Na słotne jesienne i chłodne zimowe – grzane piwo, wino, herbata z rumem albo wiśniówka na gorąco z bitą śmietaną.

Nie sposób nie wspomnieć jeszcze o obsłudze. Ostatnio odwiedziliśmy lokal przy okazji 53. Festiwalu Moniuszkowskiego. Ludzi było mnóstwo, upał, osy (które tego lata są wyjątkowo złośliwe), niezdecydowane w swoich smakach dzieciaki - i z tym wszystkim obsługa radziła sobie świetnie, z uśmiechem na ustach i pośpiechem w działaniu. Zarówno w estetycznie i nowoczesnie urządzonym wnętrzu lokalu, jak i w przyjemnym letnim ogródku.

Cudova Bistro to miejsce, do którego naprawdę warto zajrzeć.





Kudowa-Zdrój: ul. Zdrojowa 44, codziennie od 10 do 22

Batat Bar | Wrocław

20.8.15
Jakiś czas temu przy ul. Jedności Narodowej we Wrocławiu działał "Batat bar", zdobył sobie grupę stałych klientów i nierzadkie uznanie tych, co zaglądali tam raczej przypadkiem, po czym – zniknął. Ale szybko okazało się, że to tylko zmiana miejsca – teraz znajduje się w przejściu podziemnym na Pl. Jana Pawła II.

Lokal jest niewielki, wewnątrz klimat recyklingu z ciekawymi elementami: można usiąść na... sklepowym wózku. Kilka stolików, miejsca stosunkowo mało - bar zdecydowanie na prostą szybką przekąskę, a nie – długie pogaduchy przy kawie i wymyślnym deserze, jednak taka chyba jest idea baru jako takiego.

Co można zjeść? Kilka fast-foodowych przekąsek, ale w wersji bezmięsnej. Mamy vegeburger i falafel, każde z dań bardzo smaczne, mamy także fantastyczne (choć w wersji jednej z serwujących pań – nieco zbyt tłuste) frytki z batatów z autorskimi sosami (polecamy śliwkowy), zupełnie inne od tych, do jakich przywykliśmy. Dania są podawane estetycznie, choć niestety na jednorazowych talerzach, do których można dobrać jednorazowe sztućce. Jedynie frytki, zapakowane uprzednio w papier, lądują w „stojakach” z puszek po konserwach. Można również zamówić zupę. Wszystkie dania w wersji na miejscu lub na wynos.

Na uwagę zasługują przystępne ceny i smaczna lemoniada (różnie zresztą smakująca – zależy, kto serwuje, ale zawsze orzeźwiająca). Kawa i herbata też dostępne. Polecamy zarówno tym, co mięsa nie jedzą na co dzień, jak i tym, co od czasu do czasu chcą zrobić od dań mięsnych przerwę.


Wrocław: pl. Jana Pawła II (przejście podziemne), od poniedziałku do soboty od 9 do 21, od czwartku do soboty do 4 w nocy, w soboty od 12 zamknięte

Lwówek | Lwówek Śląski

13.8.15
Jest lato, jest upał, są wakacje i zbliża się weekend... Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak zaprosić na coś chłodnego do picia.

Tym razem proponujemy piwo z browaru Lwówek. Lwówek Śląski przywilej warzenia piwa otrzymał wraz z prawami miejskimi w roku 1209. W 1580 r.\oku swój browar uruchomił tu Ewangelicki Zakon Joannitów będący protestanckim zakonem rycerskim. Legenda głosi, że raz w kadzi utopił się zakonnik, a uwarzone wówczas piwo było nad wyraz smaczne. Konsumenci zaczęli się więc domagać, aby już zawsze do piwa zakonnego braciszka dodawać (www.browarlwowek.pl/browar/historia.html).

Pod różnym zarządem na przestrzeni dziejów produkował piwo do roku 1998, kiedy to ogłoszono jego upadłość. Po roku próbę jego ratowania podjął niemiecki przedsiębiorca, któremu jednak zamiar ten się ni powiódł (głównie podobno na problemy właściciela z urzędem celnym) i w efekcie kolejna upadłość miała miejsce w roku 2007. Na szczęście wystawiony wtedy na sprzedaż browar został zakupiony przez Ciechan S.A., który wznowił produkcję.

Dzisiaj, wprawdzie już bez dodatku „zakonnego braciszka”, możemy znowu próbować lwóweckiego specjału. Delektować nim można się zarówno w domowym zaciszu (bo piwo dostępne jest na wielu sklepowych półkach), jak i restauracjach i pubach – zwłaszcza lokalnych. Tym zaś, którzy chcą i planują zawitać do Lwówka Śląskiego, proponujemy odwiedzić lokal znajdujący się bezpośrednio przy browarze – tam można usiąść wewnątrz lub przy którymś ze stolików dużego ogródka i cieszyć się smakiem świeżego lwóweckiego piwa.

Piwo z Lwówka produkowane jest w kilku odmianach. Do wyboru mamy: Lwówek Książęcy, Ratuszowy, Wrocławskie, Wiedeński, Belg, Malinowe, Porter i Jankes. Aczkolwiek nie próbowaliśmy jeszcze wszystkich, najbardziej lubimy Jankesa: znakomite piwo słodowo-chmielowe, lekki cytrusowy posmak – wyraźnie wyczuwalny w zapachu – i krótkotrwała goryczka na końcu. Jankes to piwo w gatunku American Pale, właściwie jedno z lepszych, jakie piliśmy.

Oceńcie sami! 

Może przy okazji Agatowego Lata lub – wycieczki po tamtym rejonie? Do Lwówka warto zajrzeć nie tylko na piwo – warto przyjrzeć się kamienicom, fontannom na lwóweckim rynku czy pospacerować po Szwajcarii Lwóweckiej. Polecamy!




Lwówek Śląski: ul. Romualda Traugutta 7, możliwość zwiedzania browaru i degustacji piwa

Gusto Italiano | Świdnica

6.8.15
Jest dla miłośników dobrej kuchni na kulinarnej mapie Dolnego Śląska miejsc obowiązkowych co najmniej kilka. Wśród nich bez wątpienia znajduje się świdnicka restauracja Gusto Italiano.

Zlokalizowana jest w kompleksie Cafe Fosa – zejść musimy na dół i tam przenosimy się na włoskie podwórko. Dachówki, okiennice, suszące się (jakże włoskie!) pranie, a do tego ładne stoliki, stylowe krzesła i … rozgwieżdżone niebo. Restauracja połączona jest bezpośrednio z ogrodem letnim – można zatem usiąść także na zewnątrz, na dnie odsłoniętej starej fosy miejskiej i tarasami nad nią. Oczywiście dla jednych wystrój świetny, dla innych zapewne będzie nieco kiczowaty, ale tak to już jest z (nomen omen) gustami.

Uwagę jednak proponujemy skupić na jedzeniu, dla którego różnorodności i wyśmienitego smaku warto pojechać do Świdnicy. Jest pizza, wiadomo, bardzo dobra zresztą, na cienkim spodzie, nie wszędzie taką prawdziwą znajdziemy. Ale poza tym – makarony (zwykłe i pełnoziarniste), także zapiekane, risotto, sałatki przeróżne, ale również dania niewłoskie – dla tych, co tylko towarzyszą osobom lubującym się w tej kuchni. No i absolutnie fenomenalnie przyrządzane owoce morza.

Na uwagę zasługują wyśmienite zupy (naprawdę, jeśli nie jesteście mocno głodni, a znajdujecie się w pobliżu Gusto Italiano, skuście się przynajmniej na zupę...), w tym najlepsza zupa rybna, jaką kiedykolwiek gdziekolwiek udało nam się spróbować i przystawki (bruschetty, carpaccio i inne).

Do obiadu oczywiście włoskie wino – nigdy w kieliszkach, zawsze w karafkach podawane. Są w karcie również desery – tramisu podobno nie ma sobie równych, a i pozostałe są niczego sobie.




Świdnica: ul. Marii Konopnickiej 9, codziennie od 12 do 22

PS. Do Świdnicy warto zajrzeć: jest pięknie odnowiony dworzec kolejowy, fantastyczna giełda staroci, świdnickie piwo (o którym z pewnością jeszcze też kiedyś napiszemy) i … Gusto Italiano!






Obsługiwane przez usługę Blogger.