Featured

12/recent

Kawka u rzeźbiarza | Dom Klahra | Lądek-Zdrój

W niedzielę niewielki lądecki rynek budzi się do życia tak koło południa. Pierwszych turystów i kuracjuszy tego dnia, przyciągał jak zawsze zapach świeżo parzonej kawy i lekko przygrzewające wiosenne słoneczko... 


Lądek-Zdrój to dziś trochę zapomniane dolnośląskie uzdrowisko, choć kiedyś należało do europejskiej I ligi. Do dziś toczy bój o palmę pierwszeństwa i tytuł najstarszego zdroju na ziemiach polskich. To z Lądka związany był jeden z najwybitniejszych śląskich artystów, urodzony w roku 1693 w Bielicach, Michał Klahr (nazwany później „starszym”).

Najbardziej rozpoznawane dzieło Michała Klahra Starszego - piaskowcowa
figura wotywna Trójcy Świętej na lądeckim rynku.
Jak mówi legenda to rektor kłodzkiego konwiktu jezuitów Paul Stralano, gdy spotkał małego Michała rzeźbiącego figurki do bożonarodzeniowej szopki, tak zachwycił się jego dziełem, że zabrał młodego chłopca do szkoły prowadzonej przez zakon w Kłodzku. Później studiował pod kierunkiem sprowadzonego przez jezuitów wiedeńskiego architekta. Mimo iż rzeźbił głównie w drewnie, w Lądku pozostały jego kamienne dzieła i te chyba dzisiaj najbardziej znamy.

Dlaczego o nim piszemy?

Dlatego, że odwiedzając Lądek-Zdrój, zatrzymaliśmy się przy kamienicy, w której artysta mieszkał (Zur Kornecke), a w której dzisiaj znajduje się urocza kawiarnia Dom Klahra. Zajrzeliśmy tutaj jeszcze przed południem.


Niewielki lądecki Rynek budził się do życia, nieliczni turyści, którzy postanowili poza częścią uzdrowiskową obejrzeć również pozostałą część miasta, niespiesznie spacerowali oglądając kamieniczki, słońce przygrzewało łagodząc tym samym przenikliwe zimno wczesnowiosennego wiatru, z wnętrza Domu Klahra wydobywał się zapach świeżo parzonej kawy, zaś umieszczony na potykaczu tekst kusił domowymi ciastami, deserami oraz innymi ciekawymi propozycjami na dzień i wieczór.

Trudno było się oprzeć.

Zapach okazał się nie być mylący i kawa była rzeczywiście pyszna i aromatyczna. Ponadto zamówiliśmy czekoladę (niecodzienna, bo bliżej jej było do budyniu czekoladowego niż czekolady na gorąco, ale naprawdę dobra) oraz ciasto.  Jak na artystyczny w klimacie lokal przystało, podano je tak pięknie, że aż szkoda było jeść.



Siedzieliśmy w ogródku, ale na wieczory i chłodniejsze dni polecamy wnętrze – jedyne w swoim rodzaju, bardzo klimatyczne i z wystrojem, który jednych zachwyci, drugich zaskoczy, jednak nikogo nie pozostawi obojętnym.

Dodajmy, że lokal pełni zarazem rolę kulturalnego serca miasteczka, co kilka dni odbywają się tutaj koncerty i odczyty, można tutaj też podziwiać różne wytwory rąk ludzkich. Będąc w Lądku-Zdroju, zajrzyjcie do Domu Klahra. Z pewnością Wam się spodoba.

Kawiarnia artystyczna "Dom Klahra"
Lądek-Zdrój: Rynek 1
od wtorku do niedzieli od 11 do 22
50-60 miejsc, ogródek letni 20-25 miejsc

1 komentarz:

  1. 12 - letni syn, z zachwytem powiedział kelnerowi, że tak wspaniałej szarlotki nigdy nie jadł! A jak to było podane? po mistrzowsku!

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.