Featured

12/recent

Wielkanoc u sąsiadów | Czechy i Łużyce

Za chwilę Wielkanoc, którą świętować będziemy m.in. przy stole – dekorując go i racząc się potrawami, z których nie każdą jemy na co dzień. 

O tym, że na naszych dolnośląskich stołach znajdziemy dania przeróżne, reprezentujące szereg lokalnych i regionalnych tradycji i obyczajów, już wiemy. A czy zastanawialiście się kiedyś, jak świętują nasi sąsiedzi? A może sami w te Święta do któregoś z sąsiednich krajów się wybieracie?

Tradycyjny łużycki paradny przejazd oznajmiający światu zmartwychwstanie Jezusa to górnołużyckie procesje są ostatnimi na Zachodniej Słowiańszczyźnie, dawniej powszechnymi również w Polsce / fot. Rico Loeb
Jeśli na przykład do Czech, z pewnością będziecie mieli okazję spróbować szynki pieczonej na otwartym ogniu, polewanej czeskim piwem lub domowych kiełbasek, zaś na deser zapewne z przyjemnością nie mniejszą sięgnięcie po słodkie walcowane ciasto, owijane wokół kija, a następnie grillowane i posypane cukrem wymieszanym z orzechami oraz z cynamonem.

Być może jednak będziecie woleli mazańce (odpowiednik polskiej baby drożdżowej) albo judasze (drożdżówki)? Te ostatnie zwykle występują w formie węzłów lub wałków – mają przypominać powróz, na którym powiesił się Judasz (stąd ich nazwa).

Z kolei Chrystusa przedstawia – podobnie jak i u nas - figurka baranka wykonana z ciasta biszkoptowego, posypana cukrem pudrem. Znana jest także w wersji z polewą przygotowaną na bazie białej lub brązowej czekolady.

Tradycyjne Jidáše / fot. Matěj Baťha (cc-by-sa)
Pokrojony mazanec / fot. Chmee2 (cc-by-sa)
Jedzenie wprawdzie nieco inne niż u nas, ale już symbolika świąteczna jest mocno zbliżona. Najbardziej znanym symbolem Wielkanocy są bowiem pisanki - symbol życia i płodności. Tak jak my, Czesi jajka zdobią poprzez malowanie lub wydrapywanie skomplikowanych wzorów, barwią w wywarze z łusek cebuli, wytrawiają, okuwają i drutują…

Do czeskiej (ale i u nas przecież żywej) tradycji związanej z Wielkanocą należą kołatki, młynki, taczki i inne instrumenty, które mają jedno zadanie: hałasem zastąpić dźwięk dzwonów kościelnych. Te bowiem milkną w Wielki Czwartek i – zgodnie z przesłaniem dawnej legendy - odlatują do Rzymu. Milkną również na Łużycach, również w Wielki Czwartek, w kościołach katolickich, w których gasną także światła. Zamiast dzwonów słychać kołatki – w katolickich kościołach do nocnej mszy z Wielkiej Soboty na Niedzielę Wielkanocną, w kościołach ewangelickich – do niedzieli właśnie.

Katolicy podczas nocnej liturgii święcą ogień i wodę. W katolickich wioskach mężczyźni przygotowują się na świąteczny poranek na tzw. Osterreiten (procesja w siodle), który to zwyczaj spotkać można także u nas (w zmodyfikowanej wersji na przykład na Opolszczyźnie, gdzie procesja konna odbywa się w niektórych wioskach popołudniem w Wielkanocny Poniedziałek).

Na Łużycach Wielkanoc świętuje się wyjątkowo uroczyście. Poza procesjami konnymi odbywa się m.in. Wielkanocne śpiewanie (Ostersingen), o którym wspominają źródła historyczne już z XVII wieku oraz tzw. Ognie Wielkanocne, czyli rozpalanie ognisk (częściej na wsiach, ale czasem też w miejskich ogrodach). Wprawdzie zwyczaj jest przedchrześcijański i ma związek z przepędzeniem zimy oraz zapewnieniem urodzaju, jednak chrześcijaństwo przyjęło go i teraz ogień symbolizuje Zmartwychwstanie Jezusa.

Podobnie jak polskie i czeskie, tak i niemieckie święta nie obejdą się bez pisanek (aczkolwiek drobne różnice w tej tradycji da się zauważyć między regionami katolickimi a protestanckimi), ale już nie ma tu tradycji lanego poniedziałku. Nie święci się także pokarmów w Wielką Sobotę, który to zwyczaj u nas ciągle jest bardzo popularny.

W Niemczech w Wielkanoc nie może zabraknąć na stole wielkanocnego bukietu (zielone gałązki ozdobione wydmuszkami i postawione w wazonie), zaś w ogródku – zajączka, czyli drobnego prezentu, którego dzieci szukają w wielkanocny poranek.

Malowanie serbołużyckich pisanek w Görlitz / fot. Dr. Bernd Gross (cc-by-sa)
Malowanie serbołużyckich pisanek w Görlitz / fot. Dr. Bernd Gross (cc-by-sa)
Podobnie jak polskie i czeskie, tak i niemieckie święta nie obejdą się bez pisanek (aczkolwiek drobne różnice w tej tradycji da się zauważyć między regionami katolickimi a protestanckimi), ale już nie ma tu tradycji lanego poniedziałku. Nie święci się także pokarmów w Wielką Sobotę, który to zwyczaj u nas ciągle jest bardzo popularny.

W Niemczech w Wielkanoc nie może zabraknąć na stole wielkanocnego bukietu (zielone gałązki ozdobione wydmuszkami i postawione w wazonie), zaś w ogródku – zajączka, czyli drobnego prezentu, którego dzieci szukają w wielkanocny poranek.

Z zajączkiem czy bez, z pisankami tylko barwionymi czy przyozdobionymi wymyślnymi wzorami, z żurkiem czy białym barszczem, babą czy mazurkiem – świętujcie przyjemnie i spędźcie miłe chwile, przy wielkanocnych stołach i na spacerach pięknymi (nie tylko) dolnośląskimi traktami!

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.