Featured

12/recent

Smacznie i zdrowo | Kuchnia uzdrowiskowa

26.5.16
Niedobre, mdłe, szare, niesmaczne... To określenia, jakie przychodzą nam do głowy, gdy myślimy o posiłkach we wszystkich tych miejscach, gdzie żywi się zbiorowo. W efekcie zatem źle nam się kojarzy jedzenie w szpitalach, na koloniach, w stołówkach. Obok tych miejsc często wymieniamy także sanatoria. I niestety często mamy rację. Na szczęście jednak nie zawsze.


Kuchnia sanatoryjna rzadko bywa zachętą do odwiedzenia uzdrowisk.  

Po co bowiem jeździmy do sanatoriów? By podreperować zdrowie lub poddać się procesowi rehabilitacji po zabiegu albo operacji, ale także - by odpocząć, złapać oddech i podpatrzeć kilka zdrowych codziennych nawyków.

W tym także dotyczących żywienia.

Spodziewamy się więc diety lekkostrawnej, zdrowej, wpływającej na dobrostan naszego organizmu. Spodzie­wamy się też, że nie będzie nam smakowało, ale traktując wyjazd do uzdrowiska w kategoriach leczniczych, dietę klasyfikujemy jako lekarstwo, a to, jak wiadomo, smaczne być nie musi, grunt, by działało.

Od pierwszego zresztą pobytu na koloniach wiemy, że zbiorowe żywienie nie jest smaczne. Trudno.
Ostatnie jednak lata to prawdziwa rewolucja żywieniowa na naszych talerzach. Zwracamy uwagę na to, co jemy, czytamy etykiety, komponujemy posiłki tak, by zawierały mniej tłuszczu, a więcej witamin i minerałów. Dbamy nie tylko o to, by coś zjeść, ale by zjeść zdrowo i smacznie.

Nic zatem dziwnego, że zmiany zachodzą również w miejscach, w których – jak do tej pory nam się wydawało – tradycja żywieniowa ma się dobrze. i nie będzie się zmieniać. Na przykład w kuchni uzdrowiskowej.

Czwarta część wszystkich polskich uzdrowisk leży na Dolnym Śląsku, a połowa z nich należy do Polskiej Grupy Uzdrowisk. PGU od kilku lat rozwija dolnośląskie uzdrowiska. Obecnie w zakresie kuchni. Stąd właśnie postanowiliśmy sprawdzić, jak te zmiany przebiegają. Dlaczego są takie ważne? Przede wszystkim dlatego, że niezmiernie istotny dla naszego zdrowia i samopoczucia jest sposób odżywiania.

Polanica-Zdrój

Od zawsze dieta wspomagała balneoterapię. O jej zaletach można przeczytać już w wydanym pod koniec XVI wieku Hirschbergischen Warmen Bades in Schlesien unter dem Riesen Gebürge gelegen kurtze und einfältige Beschreibung Caspara Schwenckfeldta, cieplickiego lekarza uzdrowiskowego, który uznawał ją po prostu za składnik terapii. Była równoważna kąpielom i kuracji pitnej, w nie mniejszym niż one stopniu decydowała o przebiegu i skutkach pobytu w kurorcie.

Każda wizyta w uzdrowisku nie jest pełna bez wizyty u lekarza. Dzisiaj również po zameldowaniu się, kuracjusze pierwsze kroki kierują właśnie do lekarza. Jeśli ktoś przyjeżdża nie na lekarskie skierowanie, a prywatnie, również może skorzystać z porady lekarskiej. Później odbywa się także konsultacja z dietetykiem.

Dobór odpowiedniej diety jest bowiem w procesie leczenia lub rehabilitacji nie mniej ważny niż zabiegi czy lekarstwa. Co więcej, kuracja balneologiczna, która jest przecież istotą pobytów uzdrowiskowych, efektywna jest tylko wtedy, gdy towarzyszy jej właściwa, indywidualnie dopasowana dieta.

W tym miejscu zapewne wielu z nas wzdryga się na dźwięk tego słowa. Dieta - czyli ograniczenia, wyrzeczenia. Niesmaczne jedzenie, konieczność odstawienia tego, co najbardziej nam smakuje.

To jednak niezupełnie tak wygląda. Jaka jest dzisiejsza dieta w Polskiej Grupie Uzdrowisk? - Staramy się odejść od dawnych standardów, wyjść w kierunku większego urozmaicenia, wprowadzić coś nowego, co zgodne będzie i z oczekiwaniami klientów, i zaleceniami dietetyków - mówi Magdalena Kolerska-Kardela, dyrektor ds. komuni­kacji i rozwoju w Polskiej Grupie Uzdrowisk. Oczywiście nadal stosuje się indywidualne jadłospisy dla osób, które takich wymagają. Ale w każdym właściwie przypadku widoczna jest dbałość o smak i – w miarę możliwości – urozmaicenie.

Powiew świeżości wniósł do kuchni Polskiej Grupy Uzdrowisk Michał Koszycki – uczeń włoskiego szefa kuchni Peppe Zullo i zapewne bardziej u nas znanego Wojciecha Modesta Amaro. Uznanie przyniosła mu wygrana w organizowanym prze TVP konkursie, w którym zaproponował najlepsze zdrowe danie z makaronu.


- Tak, udało się nam sprowadzić tutaj Michała Koszyckiego, który wspólnie z nami projektuje nowe przepisy. Obecnie mamy 42 nowe receptury, które systematycznie wdrażamy w naszych obiektach. Oczywiście te wszystkie nowe pomysły konsultujemy z dietetykiem i wprowadzamy pod jego okiem. Wartości kaloryczne i składniki mineralne to elementy, które w uzdrowiskowej diecie muszą być zachowane w odpowiednich proporcjach - tłumaczy Magdalena Kolerska-Kardela.

Michał Koszycki na co dzień współpracuje z siecią kawiarni i restauracji "Bohema" (o której pisaliśmy już na naszym blogu - Bohema | Świeradów-Zdrój, Szczawno-Zdrój, Cieplice Śląskie-Zdrój) które  powoli stają się sztandarowymi uzdrowiskowymi restauracjami, najliczniej odwiedzanych dolnośląskich zdrojów. Tam właśnie przygotowuje dania z rodzimych produktów, prezentując tradycyjną kuchnię polską i zagraniczną.

Szef kuchni PGU wskazuje, że goście lubią kuchnię polską, ale w wersji lżejszej niż ta, do której zostaliśmy przyzwyczajeni w dzieciństwie. Stąd też uzdrowiska pozostają w rodzimym kuchennym klimacie, oferując smaczne, domowe i tradycyjne jedzenie, jednak w unowocześnionej wersji: mniej tłuste, bardziej lekkostrawne, z dodatkiem świeżych ziół i przypraw w miejsce gotowych mieszanek i z większą ilością warzyw.

Oferta poszerzona została także o dania zupełnie nowe. Na przykład, w ostatnim czasie zwiększa się liczba osób, chcących skorzystać z kuchni wegetariańskiej i o to też w uzdrowiskach PGU zadbano.

Mieliśmy okazję spróbować dań Michała Koszyckiego. To, co zwraca w nich uwagę, to przede wszystkim świeżość i lekkość. Dużo warzyw, nie zawsze oczywiste połączenie smaków z każdorazowo fantastycznym efektem i bardzo dobrej jakości składnikami.

W Wielkiej Pieniawie w Polanicy-Zdroju mieliśmy okazję spróbować propozycji śniadaniowych, na jakie mogą liczyć kuracjusze przyjeżdżający do tego miejsca. Była to nieco odmieniona oferta śniadaniowa. Odmiana ta wiąże się z układaniem zestawów śniadaniowych zawsze w dwóch wersjach: tradycyjnej i wegetariańskiej. - Są to dania bardzo proste, nie chcemy szokować nieznanymi potrawami, ale staramy się udoskonalać dawne dobre pomysły i zaskakiwać ich nową formą - mówi Michał Koszycki.





Wśród podanych na śniadanie potraw znalazły się: naleśniki z warzywami z sosem pomidorowym, sałatka caprese z salsą ogórkową oraz tortillla, czyli zapiekanka jajeczno-ziemniaczana meksykańskiego pochodzenia (tutaj w wersji z boczkiem) oraz racuchy z frużeliną. Obok nich znalazły się kompozycje beztłuszczowego jogurtu z owocami i muesli oraz owocowe koktajle, które zresztą można nabyć również w zlokalizowanej w Wielkiej Pieniawie uzdrowiskowej kawiarence.
Ponadto wszystkie potrawy zostały podane w sposób nieco inny niż zwykle spotykany w sanatoriach i to jest również efekt wprowadzanych zmian.

Estetyka podania to bowiem kolejny element, na który w kuchni kuracyjnej zwraca się dzisiaj szczególną uwagę. To, że je się także oczami, wiemy już od dawna. Ale zauważmy też, że przygotowane w ładnej oprawie śniadanie, pięknie podany obiad czy elegancka i wytworna kolacja mają także wymiar nobilitujący. Czyż nie czujemy się wyjątkowo, gdy na talerzu widzimy danie nie tylko po prostu podane, ale pięknie skomponowane?

A przecież pobyt w uzdrowisku ma być wyjątkowy.

W przywołanej już książce Caspar Schwenckfeldt, opisując uzdrowiskową kuchnię, również zwraca uwagę na różnorodność potraw, bogactwo świeżych składników, ziół i przypraw, które uświetniały dietę kuracjuszy.

Od zawsze pobyt w uzdrowisku stanowił spójną całość, w której dobrze dobrana dieta towarzyszyła marszom, kąpielom, nakrapianiu ciała, ale też spacerom i roz­rywkom kulturalnym, bo pobyt w uzdrowisku z nimi również się wiązał.

Smacznie, elegancko i zdrowo zjemy również w Polonii, w której szef kuchni, Krzysztof Pietrusewicz również rozpieszcza podniebienia gości smacznymi i zdrowymi daniami. W odnowionym wnętrzu stylowej restauracji kuracyjnej można zamówić przysmaki uzdrowiskowej kuchni. Mieliśmy okazję spróbować lekkiej kremowej zupy, pysznego kłodzkiego pstrąga, knedlików z pysznym gulaszem, a także lekkich delikatnych mięs.




Zdrowe odżywanie to nawyk, który najłatwiej wpoić – jak zresztą wszystkie nawyki, te dobre i złe niestety również – w dzieciństwie. Ostatnio jednak coraz częściej się zdarza, że właśnie nasze dzieciństwo obfituje w jedzenie smaczne, ale niezdrowe. Jednym z efektów posttransformacyjnych przemian i poprawy sytuacji materialnej Polaków, jest niestety szybko postępująca plaga otyłości u dzieci i młodzieży. Lekarze od kilku lat alarmują, że już co piąte polskie dziecko w wieku szkolnym ma nadwagę. W efekcie wzrasta zapotrzebowanie na pomoc także w tym zakresie. W znajdującym się w Kudowie-Zdroju Szpitalu Uzdrowiskowym dla dzieci „Jagusia” prowadzone są turnusy odchudzające dla dzieci i młodzieży.

Nie oznacza to, że jest ścisły rygor i je się tylko gotowane mięso i marchewkę! Młodzi ludzie uczestniczą w warsztatach kulinarnych, podczas których uczą się, pod czujnym okiem dietetyczki, przygotowywać smaczne, kolorowe posiłki, które dostarczają organizmowi dużo witamin, minerałów przy jednoczesnej niewielkiej zawartości tłuszczy i niskiej wartości kalorycznej.

Uczą się, że zdrowo wcale nie oznacza nudno, monotonnie i bez smaku. Uczą się przyjemności płynącej  z  własnoręcznie  przygotowanego zdro­wego dania, które odznacza się wyjątkowymi walorami sma­kowymi.

Mieliśmy okazję brać udział w takich zajęciach, przygotowanie przez młodzież drugiego śniadania obserwował także Michał Koszycki. Uczestniczki kuracji w „Jagusi” przygotowały propozycje zdrowych, jogurtowo-owocowych deserów, a nowy szef kuchni Polskiej Grupy Uzdrowisk oceniał zmagania. Wybrał dwa desery, spośród których jeden miał najlepszą kompozycję smakową (gwarantowały to użyte skła­dniki), zaś drugi był dobrze skom­ponowany i świetnie nada­wał się do prezentacji jako danie re­stau­racyjne.



Jakie są efekty takich pobytów?

Zauważalne: młodzi ludzie chudną średnio 6 kilo w prawie cztery tygodnie, jednak ważniejsze od tego jest wpajanie im zdrowych nawyków żywieniowych.  –  Otyłość wśród dzieci i młodzie­ży jak najbardziej kwalifikuje się pod leczenie balneologiczne. Kuracja uzdrowiskowa umożliwia bowiem całodobową opiekę nad małym kuracjuszem, a więc wprowadzenie tego, co niezbędne w leczeniu otyłości, czyli właściwą dietę i ćwiczenia fizyczne – mówi Magdalena Kolerska-Kardela.

W Świeradowie-Zdroju gościliśmy natomiast w autorskiej restauracji Michała Koszyckiego, o tym jednak jeszcze napiszemy w osobnym poście. W „Maestro” można rozsmakować się w kuchni włoskiej. Na uwagę zasługuje pizza: przygotowana na cienkim cieście, z mnóstwem świeżych pachnących dodatków. Nasza miała pyszne świeże pomidory, bazylię oraz najlepszej jakości parmeńską szynkę. Poprzedziła ją przepyszna zupa dyniowa z lekkim posmakiem pomarańczy - zatem i tutaj znalazł się ten polski akcent.


Uzdrowiska stanowią trwały i niezwykle ważny element krajobrazu Dolnego Śląska, decydujący w dużym stopniu o charakterze jego oferty turystycznej.

Nie można zapominać o ich roli w rozwoju lokalnej gospodarki: uzdrowiska to małe miasta, których funkcje w związku z przemianami transformacyjnymi uległy wprawdzie zmianie, ale których stabilizacji i rozwoju społeczno-ekonomicznego upatruje się właśnie w wyko­rzystaniu dotychczasowych walorów i realizowanych aktywnościach.

Często, jeszcze uzdro­wiska kojarzymy tylko z pijalnią wód, miejscem wypo­czynku dla emerytów. Tym­czasem coraz częściej od­wiedzają je ludzie młodzi i  rodziny  z  dziećmi.  Przechadzając się parkowymi alejkami, nieraz usłyszymy obcy język – nie tylko niemiecki, ale również i czeski  czy rosyjski.

Wydaje się, że wszystkie zmiany, jakie sukcesywnie wprowadza Polska Grupa Uzdrowisk, są właśnie działaniem w dobrym kierunku. Uzdrowiska stają się na powrót ważnymi miejscami na dolnośląskiej mapie turystycznej.

Podobnie jak przed laty odwiedzając dolnośląskie uzdrowisko, kuracjusz nie czuje się jak podczas pobytu w szpitalu,  a jak na relaksującym  urlopie,   podczas  którego otrzymuje nie tylko pakiet usług zdrowotnych, ale także bogatą ofertę rozmaitych usług dodatkowych – między innymi interesujące i inspirujące, od­świe­żone  tradycyjne dania kuchni pol­skiej.




Ten materiał powstał we współpracy z kwartalnikiem Przystanek Dolny Śląsk. Przystanek Dolny Śląsk to magazyn poświęcony krajoznawstwu i historii regionalnej oraz promocji turystyki indywidualnej i transportu publicznego regionu dolnośląskiego. Uzdrowiska Kłodzkie odwiedziliśmy na zaproszenie Polskiej Grupy Uzdrowisk.

Drugie życie książek | Lądek-Zdrój

19.5.16
Maj od wielu lat jest miesiącem książek. Tradycja wywodzi się z obchodzonych jeszcze z PRL-u właśnie w tym miesiącu Dni Oświaty, Książki i Prasy, które nazwę taką otrzymały w roku 1951.


Nie oznacza to jednak, że przed tym rokiem święta książki nie było, wręcz przeciwnie - właściwie od roku 1945 organizowane były wydarzenia związane z czytelnictwem. Zaczęło się od Tygodnia Książki, jednak wkrótce okazało się, że siedem dni to za mało i cały maj poświęcono na promocję książek, czytelnictwa, organizację wydarzeń kulturalnych, ale przede wszystkim – na wszechobecne kiermasze książek.

Dzisiaj nie mamy już kiermaszy, ale dobrze mają się różnorakie targi książek (odbywające się zresztą nie tylko w tym miesiącu), my zaś zachęcamy, by w maju częściej sięgać po książkę i cieszyć się jej obecnością i dostępnością, tak nieoczywistą jeszcze przed kilkudziesięciu laty.


Najlepszym zaś towarzyszem dobrej książki jest aromatyczna kawa i słodki drobiazg. Wprawdzie w czytelni nie zawsze ta kawa jest mile widziana, jednak na szczęście powstaje coraz więcej księgarnio-kawiarni i czytelnio-kawiarni, czyli lokali łączących te dwie komplementarne dla większości z nas role. I do takiego właśnie miejsca dzisiaj zapraszamy – do biblioteki, w której poza strawą dla ducha można dostać również strawę dla ciała.

Kawiarnia w Bibliotece "Drugie życie książek" w Lądku-Zdroju powinna stać się obowiązkowym przystankiem w podróży po Dolnym Śląsku dla wszystkich, którzy lubią czytać i delektować się pyszną kawę. Taką bowiem otrzymamy tam na pewno, do niej zaś wybrany z bogatego menu deser.



Naszą tam wizytę umilił rozpływający się w ustach tort bezowy, ale zamówić możecie również inne ciacha, zamiast kawy wziąć herbatę lub – zwłaszcza teraz, na wiosnę – świeży sok albo pyszny, cieszący oczy żywą barwą, koktajl warzywny lub owocowy.

Dodajmy, że w lokalu w ogóle dużo się dzieje, są wieczorki taneczne i poetyckie, interesujące wykłady i inspirujące warsztaty. A do tego otaczające nas z każdej strony książki, tworzące jedyną niepowtarzalną atmosferę...


Drugie Życie Książek
Lądek-Zdrój: ul. Wolności 2 (Szpital Uzdrowiskowy "Adam")
codziennie od 10 do 20

Lotos | Kamienna Góra

12.5.16
Wśród wielu przeróżnych miejsc na dolnośląskiej mapie kulinarnej są miejsca magiczne. Takie, które zabierają nas do innego świata, dają do myślenia, skłaniają do refleksji i napełniają dobrą energią.


Jednym z nich jest Kawiarnia i Galeria Lotos w Kamiennej Górze.

Przestępując próg tego niepozornego (z zewnątrz) lokalu trafiamy do przytulnego mieszczańskiego saloniku, w którym przy niewielkim stoliku w rogu możemy zanurzyć się w miękkim fotelu lub zasiąść na wygodnym krześle przy stole nieco większym, a decyzję o miejscu uzależnić od celu przyjścia.




To pierwsze bowiem idealnie nadawać się będzie na aromatyczną kawę, pyszny deser lub zimne piwo, drugie natomiast – na któreś ze smacznych obiadowych dań, na przykład pierogi.

Niezależnie jednak od tego, gdzie usiądziemy i czym będziemy się delektować, na pewno uwagę naszą zwróci niebanalny wystrój, a zwłaszcza rozmaite dzieła twórców bardziej i mniej znanych. Grafiki, obrazy i wiele pięknych przedmiotów z duszą. Czasami możemy także trafić na jakiś autorski wieczór i posłuchać wierszy lub pisarskich zmagań z zawsze interesującą i wartościową książką.

Wprawdzie podczas naszych odwiedzin w Kamiennej Górze nie miało miejsca żadne dodatkowe wydarzenie, jednak nie żałujemy, że trafiliśmy do Lotosu. Zaszliśmy tam w późne majowe popołudnie i zamówiliśmy kawę, kruche babeczki z bitą śmietaną i owocami oraz domowy serniczek.



Kawa w ślicznych filiżankach naprawdę inaczej smakuje, a spożywany w miłej atmosferze - na którą składa się tak wystrój, jak i serdeczność właścicielki - deser na długo pozostaje w pamięci. Także dlatego, że obydwie spróbowane przez nas słodkości były bardzo smaczne (choć gdyby należało dokonać wyboru, z pewnością palma pierwszeństwa przypada rozpływającemu się w ustach sernikowi).


Lokal działa od 1986 roku i przez wszystkie te lata czaruje nastrojem, emanuje spokojem i dostarcza artystycznych i kulturalnych przeżyć. Jeśli nie byliście, zajrzyjcie koniecznie, a jeżeli zdarzyło Wam się już odwiedzić Lotos, nie zapominajcie o nim!

Kawiarnia Lotos
Kamienna Góra: ul. Władysława Broniewskiego 6
codziennie od 11 do 22, w dni wolne od 12

Cukiernia Cafe Łukowa | Świdnica

5.5.16
Maj to słońce i ciepłe powietrze, delikatna zapowiedź zbliżających się wakacji. To także czas, kiedy mija nam ochota na ciężkie przekładane kremem ciasta i rozmaite grzańce. W ich miejsce wybieramy lekkie jogurtowe desery, kruche ciasteczka i sałatki owocowe. 


Tych nie brakuje w menu współczesnych kawiarni, które prześcigają się w zdrowych pomysłach na zaspokojenie głodu słodyczy i oferują przeróżne przysmaki nie tylko łaskoczące mile podniebienie, ale i dostarczające nam jakże potrzebnych witamin i składników mineralnych. I dla zdrowia, i dla urody.

Takie właśnie propozycje znajdziemy w Łukowej – ślicznej cukierni z tradycjami zlokalizowanej własnie przy ul. Łukowej w Świdnicy.


Cukiernia Łukowa zapewne większości mieszkańców tego uroczego dolnośląskiego miasta kojarzy się przede wszystkim z kusząco pachnącymi i wyśmienicie smakującymi jagodziankami – na te niewątpliwie należy się tam wybrać, jak tylko rozpocznie się "jagodziany" sezon.

Poza tym jednak w ofercie znajdziemy mnóstwo innych smakowitości – tradycyjne ciasta, ciastka, kruche babeczki z kremem i owocami i wiele innych.


Od pewnego czasu w górnej części sklepiku-cukierni funkcjonuje niewielki lokal, w którym możemy zjeść jakąkolwiek ze sprzedawanych tutaj słodkości, ale który oferuje ponadto także dużo deserów fit. Delikatne jogurtowe kremy i pianki do aromatycznej kawy, granola na drugie śniadanie, świeżo wyciskane soki (zielone, czerwone i pomarańczowe; owocowe i warzywne), które można "doładować" różnymi zdrowymi składnikami i owocowe desery na przekąskę – tym własnie kusi Łukowa starych i nowych klientów dzisiaj.


Właśnie granolę i jogurtowy krem z truskawkowym musem zamówiliśmy przy okazji naszej tam wizyty, a do tego dwie czarne kawy. Poza nimi w ofercie znaleźć można także inne kawowe propozycje oraz herbaty. Delikatne, idealne na ciepły słoneczny dzień desery zapewniły nam dobre samopoczucie, dla którego nie bez znaczenia był także przyjemny dla oka wystrój lokalu i uśmiechnięte twarze wielu zadowolonych klientów (nie tylko z powodu smaku, ale i przystępnych cen).


Miejsce zdecydowanie polecamy wszystkim, zwłaszcza turystom, bo mieszkańcy zapewne doskonale zdają sobie sprawę z tego, że Łukowa jest gwarancją znakomitego smaku!

Cukiernia Cafe Łukowa
Świdnica: ul. Łukowa 8, codziennie od 8 do 19

Obsługiwane przez usługę Blogger.