Cisza, spokój i smaczne jedzenie | Dworzysko | Szczawno-Zdrój

Na końcu wijącej się przez Park Szwedzki drogi, z której można podziwiać malowniczy krajobraz łąk zamknięty masywem Chełmca, wita nas jeden z bardziej interesujących obiektów w Szczawnie-Zdroju. 

Drewniany budynek, jakiś czas temu pieczołowicie odnowiony przez nowych właścicieli, wybudowany został w pierwszej połowie lat 40. XIX wieku w modnym wówczas stylu szwajcarskim. Zaprojektował go J.F. Raabe na zlecenie hrabianki Idy Hochberg, żony księcia Jana Henryka X z pobliskiego Książa. Hrabina zmarła w trakcie budowy, jednak obiekt, który wkrótce stał się ulubionym miejscem spacerów szczawieńskich kuracjuszy, nazwano na jej cześć Ida Hof czyli Dwór Idy. Wokół niego postawiono także kilka budynków folwarcznych. 

Dziś w Dworze Idy oraz w otaczającym go dziewiętnastowiecznym folwarku utworzono miejsca noclegowe, sale restauracyjne oraz stadninę z zabytkową ujeżdżalnią i hotelem dla koni i nazwano go Dworzyskiem. Cały teren otoczony jest urokliwymi wzniesieniami, które wprost zachęcają do wycieczek pieszych, konnych czy rowerowych. Dodatkowo każdy z budynków wchodzących w skład Dworzyska ma swoją historię. 





Dworek Lawendowy został pierwotnie wybudowany jako oślarnia. Hodowano tu oślice, których mleko było wykorzystywane w kuracjach uzdrowiskowych. Dzisiaj znajduje się w nim 12 stylowo urządzonych apartamentów. Każdy z nich składa się z sypialni, salonu z aneksem kuchennym i łazienki. I każdy zachowuje niepowtarzalny charakter. 

W Dworze Idy, okazałym budynku z okalającymi go drewnianymi tarasami, który jest sercem i symbolem całego kompleksu, mieści się kawiarnia Szwajcarka. Można tutaj zrobić sobie niezobowiązującą przerwę na kawę lub piwo. Na dwóch piętrach znajdują się natomiast pokoje dla gości, z których można wejść na taras i podziwiać widoki na Chełmiec lub Park Szwedzki. 

Restauracja Babinicz, do której poszukując niebanalnych smaków, koniecznie trzeba zajrzeć, znajduje się w części dawnej stajni. Pomieszczenia restauracji wydzielono w latach 80. ubiegłego wieku, gdy jeszcze na dobre funkcjonował tu PGR. Już wtedy restauracja otrzymała nazwę Babinicz, czyli przybrane nazwisko sienkiewiczowskiego Andrzeja Kmicica, zaś charakterystyczny element jej wystroju stanowiły loże, które urządzono w końskich boksach. 

Lokal zamknięto w 2010 roku i wrócił dopiero po kilku latach w nowej formule i z nowymi właścicielami. Miejcie jednak na uwadze, że nie jest to miejsce na szybki obiad, tylko niespieszne smakowanie wyjątkowych dań. A jeśli nasza rekomendacja to mało, dodatkową niech stanowi fakt, że restauracja już pięć razy została wyróżniona w prestiżowym Żółtym Przewodniku Gault&Millau oraz doceniona przez SlowFood Polska za wykorzystywanie nisko przetworzonej żywności od lokalnych dostawców. 

Można tu oczywiście zamówić posiłek a’la carte, ale według nas najlepiej jest zdecydować się na zestaw degustacyjny i zarezerwować sobie na wizytę co najmniej półtorej godziny. 

Menu degustacyjne komponowane jest specjalnie na każde spotkanie ze świeżych, sezonowych składników. Te nie zawsze są dobierane w sposób oczywisty i przewidywalny, ale nie martwcie się – kelner szczegółowo wyjaśni, co znajduje się na talerzu, który przed Wami kładzie. Jeśli zaś nie lubicie eksperymentów lub nie jecie określonych dań, np. mięsnych, możecie zestaw degustacyjny uzgodnić z kelnerem, który doradzi tak, by nie było niechcianych niespodzianek. 

Nasz zestaw rozpoczęły przystawki - pasztet z dziczyzny na borówce, łosoś Mowi w stylu gravlax z lodami rabarbarowymi, linguini z rabarbaru i puree z zielonego groszku oraz wątróbka cielęca z glazurowaną brusznicą, orzeszkami pinii na grzance z sosem demi glace i kwiatami chabru. Do tego był wypiekany na miejscu chleb w typie brioszka i trzy rodzaje masła – z solą, śmietankowe i z lubczykiem. 

Degustację dań głównych rozpoczęliśmy od chłodnika z botwinki z pierogiem z buraka z jedynym w swoim rodzaju, warzonym razem z piwem, serem kozim z Wańczykówki. Po chłodniku przyszła pora na rybę z botwinką i bobem z położonego przy restauracji ogrodu, podaną na spaghetti. Kolejne danie to stek z polędwicy, palone masłem szparagi, fondant ziemniaczany i sos demi glace. 

Całość zakończył deser w postaci delikatnego lekkiego torcika pistacjowo-karmelowo-malinowego.








Odwiedzając restaurację, koniecznie spróbujcie także robionych na miejscu nalewek. Są przepyszne! W tej chwili są dostępne w restauracji, ale możliwe, że już wkrótce goście będą mogli ich próbować w specjalnie przygotowanej piwniczce. Na razie wykorzystywana jest ona do przechowywania produkowanych na miejscu przetworów. Są tu dżemy, octy, kiszonki oraz oczywiście wspomniane wcześniej nalewki, spośród których nam wyjątkowo zasmakowała ta z czeremchy oraz fantastyczna ratafia. 

Szefem kuchni restauracji Babinicz jest Rafał Grzegorzek, który swoje doświadczenie zdobywał m.in. w warszawskiej restauracji Amber Room, która jako jedyna w Polsce została wyróżniona czterema sztućcami w przewodniku Michelin. Przez pięć lat pracował również w restauracji hotelowej SPA Dr Irena Eris w Polanicy-Zdroju, z czego dwa lata był szefem kuchni. Może znacie go także z finału szóstej edycji Top Chefa? Jak mówi: Inspirują mnie ludzie, którzy wytwarzają lokalnie produkty trafiające do […] restauracji, którymi mogę potem dzielić się ze swoimi gośćmi. 

Oczkiem w głowie szefa kuchni jest ogródek. Jak mówi: to jest miejsce, które przekonało mnie, aby zmienić pracę. Całkiem sporych rozmiarów ogródek ziołowo-warzywny, którym na stałe zajmuje się dwóch ogrodników, zlokalizowany jest tyłach kompleksu, skąd rozciąga się przepiękny widok na otaczające Szczawno-Zdrój góry. 




Od lewej: załoga restauracji - Tadeusz Łazuka, Sebastian Szymański, Ireneusz Małkowski i szef kuchni Rafał Grzegorzek.


W planach jest postawienie tutaj specjalnej altany z małą kuchnią. Będzie można w niej spróbować całkowicie wegańskiego menu degustacyjnego. Gdyby nie pandemia i związane z nią obostrzenia, altana zapewne już byłaby dostępna dla gości. 

Nie byłoby jednak wtedy „Dworzyskowej” pizzy. Po wprowadzeniu zakazu działalności stacjonarnej w gastronomii, zdecydowano się na zakup pieca do pizzy. Przez cały okres zamknięcia pizzę przygotowywano w Dworzysku. Był to jednak zdecydowanie inny rodzaj kuchni od tej, jaką oferuje restauracja Babinicz na co dzień. Stąd, gdy restauracja wróciła do normalnego funkcjonowania, zdecydowano się na przeniesie pieca i pizza już wkrótce będzie dostępna przy szczawieńskim deptaku w Parku Zdrojowym. 

W restauracji smaczne dania i znakomita obsługa, na zewnątrz cisza i spokój, a dookoła urzekające lasy i góry. Idealne miejsce na odpoczynek dla każdego smakosza. 


Dworzysko: Restauracja Babinicz
Szczawno-Zdrój: ul. Spacerowa 22
z centrum Szczawna / pętli autobusowej ok. 20 min. spacerem przez Park Szwedzki
codziennie od 13 do 22, w weekendy od 12
30-40 miejsc, 10-20 miejsc w ogródku letnim
zestaw degustacyjny od 160 zł, przystawki od 29 zł, zupy od 26 zł, dania obiadowe od 47 zł, steki od 85 zł, desery od 25 zł
ostatnia wizyta: czerwiec 2020 (na zaproszenie Gminy Szczawno-Zdrój)

Publikowanie komentarza

0 Komentarze