Drewniane płaskorzeźby i piwo | Browar Sowiduch | Karpacz

Karpacz budzi mieszane uczucia wśród odwiedzających go turystów. Od zachwytu - to przecież jeden z bardziej znanych górskich kurortów w Polsce - po kompletną odrazę, bo przez ostatnie dziesięciolecie Karpacz z uroczego sudeckiego miasteczka stał się pełnym kiczu deptakiem na wzór zapełnionej plastikowymi ciupagami stolicy polskich Tatr. Czy warto tu przyjechać? Czy można tu znaleźć coś dobrego do jedzenia? Wśród zalewu tandety są chlubne wyjątki i o jednym z takich wyjątków chcemy Wam dzisiaj opowiedzieć. 

Lokal, do którego trafiliśmy, istnieje już ponad dwa lata, jednak przez połowę tego czasu i tak nie można było do niego zajrzeć, jak do wielu innych - ze względu na panujące w Polsce ograniczenia epidemicznie. Teraz już jednak ograniczeń nie ma i można bez problemu spróbować jedzenia i - przede wszystkim - napić się piwa. Bo właśnie dla lokalnego, warzonego tu na miejscu w Karpaczu piwa wybraliśmy się do Sowiducha. Browar i restauracja znajdują się przy głównym deptaku i są ogromne. Jednak łatwo można je przeoczyć, bo na parterze są inne lokale, a restauracja i browar zajmują pierwsze i drugie piętro. Wchodzi się bocznymi schodami (z obu stron budynku). 

Wystrój lokalu jest charakterystyczny dla lokali górskich, jednak bardzo przyjemny, staranny i dopracowany, niesztampowy, czerpiący z lokalnej historii. Warto przyjrzeć się szczegółom. Nie tylko wielkim miedzianym kadziom na środku sali, ale też witrażowym lampom nad stołami, z których każda jest z inną grafiką, zawsze przy tym nawiązującą do miejsca, w którym się znajdujemy. Dobre wrażenie robi też rzeźbione na drewnianych drzwiach wejściowych logo Sowiducha, które wskazuje, że właściciele chcą tu prowadzić interes na stałe, a nie tylko spróbować, czy się uda, a potem przeskoczyć na coś innego lub do innej lokalizacji. 

Po wejściu mamy do dyspozycji dwa piętra i sporo miejsca. Są stoły większe i mniejsze, położone na środku, przy oknach, ale i takie w przytulnych kącikach; jedne w otwartej przestrzeni, a inne odgraniczone przepierzeniami. Całe wnętrze nawiązuje do historii regionu i przy odrobinie wyobraźni może być wehikułem czasu przenoszącym nas do gospody sprzed stulecia. Można zobaczyć postaci i sceny z życia ludzi, którzy tworzyli historię niemieckiego Krummhübel i polskiego Karpacza. Ściany restauracji zdobią płaskorzeźby, starannie wykonane w drewnie przez lokalnego artystę. 






Do Sowiducha trafiliśmy w poniedziałek i to w godzinach przedobiednich, więc nie było dużego ruchu. Nie możemy więc stwierdzić, jak radzi sobie obsługa, gdy wypełnione są wszystkie sale, teraz jednak było szybko i sprawnie. Zarówno jeśli chodzi o kartę dań, jak i późniejsze zamówienia. Powiedzielibyśmy nawet, że nieco zbyt szybko - bo nie zdążyliśmy posmakować wszystkich piw w zestawie degustacyjnym, a już dostaliśmy jedzenie. Bardzo smaczne i przygotowane z pomysłem. Zamówiliśmy kluski karkonoskie i sowi przysmak. 

Kluski karkonoskie to cepeliny z mięsem, obsypane skwarkami słoniny i boczkiem, podane z ciemnym sosem i kapustą zasmażaną z grzybami. Ciasto i farsz bardzo dobre, świeże, przyjemne w smaku, a porcja słusznej wielkości. Sowi przysmak to gołąbki z farszem z soczewicą i warzywami podane na pomidorowym sosie (bardzo dobrym pomidorowym sosie, a nie mieszanki koncentratu pomidorowego z keczupem). Jest to jedno z trzech wegetariańskich dań, czyli opcja nie tak często dostępna w górach (żadne z tych dań to nie są pierogi ruskie!), a do tego w restauracjach serwujących kuchnię staropolską. Farsz z soczewicą okazał się bardzo sycący. Jest to z pewnością danie idealne dla wszystkich, którzy z górskich wycieczek wracają głodni, a chcą zjeść coś niemięsnego. 




Przejdźmy jednak do najważniejszego punktu programu, czyli piwa. Dostępnych jest siedem gatunków piwa, sześć w wersji lanej, siódme tylko w wersji butelkowej. Można zamówić w kufelkach 1/8 litra, standardowe pół litra oraz "duże duże", czyli w litrowym kuflu. My polecamy oczywiście zestaw degustacyjny, czyli 5 piw po 1/8 litra. Tu mały haczyk, bo trzeba wybrać 5 z 6, ale z tego problemu wybawił nas kelner, który przyjął zamówienie bez dodatkowych pytań. Wybrał, że nie spróbujemy pszenicznego. No cóż, może następny razem. A może powinniśmy byli domówić jeszcze oddzielnie mały szósty kufelek? 

Jakich piw spróbowaliśmy? Przede wszystkim Pils, rześkie jasne piwo o wyraźnej goryczce. Jak piszą w karcie Pilzner w stylu niemieckim stoi w opozycji do czeskich odpowiedników, cechując się dużo czystszym aromatem i bardziej rygorystycznym podejściem do interpretacji stylu. Suto doprawiony polskim chmielem, świetnie oddaje to, co najlepsze w owocach ziemi lubelskiej. Kolejne to New England IPA o wyważonym goryczkowym i orzeźwiającym smaku. Piwo ważone jest z użyciem amerykańskich odmian chmielu Citra, Simcoe i Mosaic. 

Dwa następne to piwa ciemne. Wee Heavy to najmocniejsze - pod względem zawartości alkoholu - piwo w tym zestawie. To ciężkie ciemne piwo o szkockim rodowodzie, rozgrzewające i słodowe. Można wyczuć też delikatny karmel i morelę lub jabłko. Coconut Oatmeal Rye Tropical Milk Stout stanowi bardzo ciekawe połączenie, przywodzące na myśl od razu nadchodzące lato i tropikalne plaże dzięki wyczuwalnemu zapachowi owoców cytrusowych i kokosa. Piwo jest lekkie (najmniejsza zawartość alkoholu spośród wszystkich oferowanych) i ma delikatną goryczkę. Ostatnim piwem, którego spróbowaliśmy, było Summer Ale Galaxy Single Hop. Piwo lekkie, idealne na ciepłe lato, ważone z australijskiej odmiany chmielu Galaxy, którą uprawia się w stanie Wiktoria i na Tasmanii. Można wyczuć zapach cytrusów. 

Jakie jest nasze zdanie? Nie dogadaliśmy się ostatecznie, które jest najlepsze (o zwycięstwo walczyło Wee Heavy i New England IPA), Wszystkie jednak są dobre i na pewno warto zajrzeć do Karpacza, aby spróbować jednego z nich lub – z każdego po trochu. Można na miejscu - jako dodatek do pysznego jedzenia (a karta jest dużo szersza niż tu zdołaliśmy opisać, możemy innym razem spróbujemy więcej!) - albo na wynos, bo jak zachęcał pan kelner, do każdych pięciu piw szóste dodają gratis!

Sowiduch Browar i Restauracja
Karpacz: ul. Konstytucji 3 Maja 45A (pierwsze piętro)
z przystanku autobusowego Karpacz Bachus mniej niż 5 minut
codziennie od 12 do 21, w piątki i soboty do północy
100-150 miejsc
piwo lane - 5 zł (125 ml), 19 zł (5 x 125 ml), 12-18 zł (500 ml), 24-34 zł (1 litr)
przystawki 24027 zł, zupy 18-24 zł, dania wegetariańskie 34-42 zł, dania rybne 43-49 zł, dania mięsne - 31-92 zł
wizyta: maj 2022 

PS. Czy czytając ten wpis zastanawialiście się, skąd taka nazwa? Jak mówią twórcy browaru - Nazwę składa się z dwóch członów, które celowo ze sobą połączyliśmy: sowi duch. Sowy od dawna są symbolem Karpacza i Karkonoszy. To właśnie w tej części Polski można spotkać największą ilość tych ptaków. Duch – tego wyjaśniać nie trzeba. Duch kojarzy się z przeszłością, wspomnieniami i różnymi wydarzeniami. Sowiduch to miejsce, które ma na celu przypominać i pielęgnować piękną historię Karpacza i Karkonoszy. 

Prześlij komentarz

0 Komentarze